Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

Hity 2015!


Przełom grudnia i stycznia to lawina podsumowań zeszłego, jak i przyszłego roku kalendarzowego. Bardzo lubię podglądać takie wpisy by złowić te perełki, które są najbardziej warte uwagi! U mnie tym razem dość skromnie - postawiłam na kosmetyki po które sięgałam niemalże codziennie. Zapraszam! 




Rok 2015 obfitował u mnie w masę nowych kosmetyków do pielęgnacji zarówno skóry jak i włosów. Szczególnie chciałabym wyróżnić serum zabezpieczające końcówki włosów z firmy Chantal (1) które używam już od października 2014! Zobaczcie ile go jeszcze zostało...;) Po więcej zapraszam do recenzji. Szampon do którego wracam regularnie - Yves Rocher w wersji do włosów farbowanych (2) to mój faworyt. Dlaczego tak jest odsyłam do wpisu, gdzie porównywałam go do wersji Volume. Odżywki Balea poznałyśmy wraz z Panną Mi odwiedzając sklep z chemią niemiecką w naszym mieście. Ta konkretna do włosów farbowanych (3) okazała się być ideałem! I kosztowała całe 4,50zł:)) Ostatni słoik to 500ml krem do ciała (4) również z firmy Balea; tym razem przywieziony prosto z Niemiec dzięki kochanej Madzi! Trafiła idealnie w mój gust - uwielbiam zapach kokosa! Balsam konsystencją przypomina nasze 500ml Isany, tyle że tak ładnie to one nie pachną;) 




Jeśli chodzi o kolorówkę to dość mocno wyselekcjonowałam moich ulubieńców. Do tej pory moim codziennym podkładem był KOBO matt makeup, ale odkąd skusiłam się na wszędzie wychwalany Max Factor face finity all day flawless (1) to on zajął pierwsze miejsce. Cieniami 2015 roku są cienie Make Up Revolution (2) - tutaj beż pod łuk brwiowy touch me, oraz połyskujący na całą powiekę promised land. Cienie tanie jak barszcz (jeden to koszt 5zł) a w duecie z bazą HEAN Stay On (5) dają radę! Najtrwalsza kreska to tylko eyelinerem (3) z Eveline. Bardzo czarny, bardzo łatwy w obsłudze i bardzo długotrwały. Rewolucją dla mnie było sięgnięcie po odżywkę do rzęs LashVolution (4). Więcej o mojej kuracji przeczytacie w tych wpisach. W kwestii odżywiania paznokci porzuciłam formaldehyd na rzecz tego czarnego geniusza - mowa oczywiście o Golden Rose Black Diamond Hardener (6). Świetna baza pod kolorowe lakiery. Mocno utwardza paznokcie i pomaga w ich zapuszczeniu. Jestem na tak! Również w tym roku kupiłam sławny puder Anti-Shine z Kryolana (7). Jak można już się domyślić to mój numer jeden. Planuję porównanie wszystkich pudrów, które mam - a w tym roku trochę ich nakupiłam:) Tłusta cera to cera z licznymi wypryskami. Na te najbardziej widoczne przez większość roku nakładałam korektor mineralny (8) od Annabelle Minerals. Po miniaturce przyszedł czas na pełne opakowanie (4g)... Szczerze mówiąc jest to tak wydajny produkt, że nie wiem kiedy go zużyję! Ale kryje świetnie, warto wypróbować! Przedostatni kosmetyk to coś do ust - kultowa pomadka z Alterry z rumiankiem (9). Kupiona z zamiarem smarowania rzęs, ale finalnie skończyła jako idealny ratunek dla spierzchniętych ust. Używam jej okrągły rok i świetnie nawilża! Ostatnia pozycja to woda toaletowa, która przywędrowała do mnie z Niemiec wraz z balsamem z Balei - mowa tutaj o flakoniku Betty Barclay Precious Moments (10). To zapach kwiatowo-owocowy; może nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego, ale warto nadmienić tu o jego trwałości. Nie spotkałam się jeszcze z tak trwałą wodą toaletową! To zdecydowanie mój faworyt wśród zapachów kupionych w minionym roku. 


To by było tyle moich perełek. Chciałabym również podziękować za milion wyświetleń mojego bloga - to zdecydowanie coś, na co czeka większość blogerów:)  

Czy moje hity pojawiły się również u Was? Piszcie koniecznie:)
Czytaj Więcej
13 Komentarze

Ostatnie podsumowanie przygody z LashVolution

lashvolution efekty na rzęsach czy warto kupić blogspot kuracja rzęs

Byłyście ciekawe jak skończy się moja kuracja odżywką do rzęs LashVolution. Już śpieszę powiadomić, że efekty były - pokazane we wpisie po miesiącu czasu kuracji - oraz są, co pokażę teraz. 

Co się zmieniło po pełnej kuracji LashVolution? 

Muszę przyznać, że aktualnie nie są już aż tak spektakularnie długie, jakie były właśnie po ponad miesiącu. Można jednak na pewno zauważyć zagęszczenie rzęs. Ode mnie - rzęsy stały się naprawdę grubsze, sztywniejsze - a co za tym idzie naturalnie się podkręcają i świetnie trzymają tusz (nagle każdy przestał się kruszyć, ja się pytam dlaczego?!:) 

lashvolution efekty na rzęsach czy warto kupić blogspot kuracja rzęs

W prawym oku od zawsze mam problem z ilością włosków w zewnętrznym kąciku. W tym momencie jest ich troszkę więcej. Rzęsy wydają się też być ciemniejsze, ale tu chyba chodzi o zagęszczenie oraz ich grubość:)

lashvolution efekty na rzęsach czy warto kupić blogspot kuracja rzęs

W przypadku lewego oka jest bardzo podobnie - rzęsy są sztywniejsze i bardziej podkręcone, grubsze w dotyku. Również zewnętrzny kącik nieco się zagęścił, co mnie bardzo ucieszyło!

lashvolution efekty na rzęsach czy warto kupić blogspot kuracja rzęs

Na co dzień trzeba się nauczyć żyć z nowymi rzęsami. Przyznam, że do tej pory mam niemałe problemy z ich malowaniem - dużo łatwiej o posklejane, pajęcze nóżki;) Na zdjęciu użyłam tusz, który normalnie nie daje szałowego efektu. Dzięki moim odmienionym rzęsom nagle przypadł mi do gustu. 
Szkoda że rzęsy wypadają tak jak każde inne włosy z naszego ciała, bo efekt nie jest bardzo długotrwały. Ale taka kuracja to fajna sprawa by wzmocnić rzęsy i nadać im całkiem innego wyglądu, niż ten, który znałyśmy do tej pory! 

Myślę, że taka odżywka będzie fajnym prezentem pod choinkę, więc jeśli jeszcze nie masz prezentu dla mamy to być może właśnie go znalazłaś;) Warto śledzić FanPage marki, bo często jest darmowa dostawa! A samą odżywkę znajdziecie tutaj. 

(psst! wchodząc na stronę główną można pobrać darmowy e-book, gdzie można się dowiedzieć jak w naturalny sposób uzyskać piękne rzęsy!)

Jak u Was sprawdzają się takie odżywki?
Czytaj Więcej
17 Komentarze

6x nie wiem! Czyli o kosmetykach średniakach słów kilka!


Ile razy coś, co było hitem w blogosferze/weszło dopiero co na rynek nie sprawdziło się u Ciebie w ogóle? Każdy jest inny na szczęście i mamy różne potrzeby. Na ogół trafiam bardzo rzadko na kosmetyki, które jest mi ciężko zakwalifikować - bo przeważnie albo coś się sprawdza, albo nie - i ląduje w koszu. O takich totalnych bublach powstał wpis, natomiast dziś kilka pozycji, które są mi mocno obojętne.  


Och Panie Batiste (1), ile ma Pan zwolenniczek! Piękna wizja ekspresowego odświeżenia fryzury to pokusa dla każdej z Nas. Niestety okazało się, że albo nie potrafię go używać, albo moje włosy są bardzo oporne na jego czar;) Nie jest to zły kosmetyk, bo owszem, przedłuży świeżość kosmyków, ale w moim przypadku jest to krótka chwila, to samo jest z grzywką. Myślę, że spokojnie będę mogła dalej funkcjonować bez niego. Cukrowy peeling do ciała (2) z Perfecty o wspaniałym zapachu Pina Colady to uczta dla nosa! Ale cóż z tego zapachu, kiedy działanie mizerne. Jeszcze jestem w stanie wybaczyć dość delikatne złuszczanie, w końcu to peeling cukrowy który szybko znika pod prysznicem, ale składu już wybaczyć nie mogę! Piękna parafinka na początku, która obrzydliwie oblepia ciało:( Wiem że są zwolenniczki takich specyfików, dlatego nie jest to totalny bubel.  




Perfecta, krem matujący na dzień i na noc 25+ dekoder młodości (3) z opisu brzmi niemal idealnie dla mnie, jednak praktyka zweryfikowała rzeczywistość. Krem pięknie pachnie, jak wszystkie kremy Perfecty. Mam tłustą cerę i liczyłam na mat - niestety krem przyniósł odwrotny efekt... skóra dziwnie się świeciła i długo była lepka. Nie odważyłam się użyć go w trakcie dnia pod makijaż bo nie wróżyłam temu nic dobrego;) Na noc był całkiem w porządku, jednak nie nawilżał na tyle, na ile moja tłusta skóra tego potrzebowała. La Roche-Posay Effaclar duo (4) kultowy kosmetyk znalazł się u mnie wśród średniaków. Mimo zużytej całej tubki nie odnotowałam "efektu wow" dla którego mogłabym się pokroić. Nie podziałał na moje podskórne gule, nie spowodował jakiegoś fajnego oczyszczenia skóry. Jedyne za co mogę go pochwalić to lekkie wyregulowanie wydzielanie sebum (stosowany na noc). Oczywiście po czasie buzia trochę się do niego przyzwyczaiła i ograniczyłam nakładanie go do 2x w tygodniu zamiennie z innymi kremami. O, i jest jeszcze szalenie wydajny, naprawdę! Może wrócę znów kiedyś do niego jak trafię na fajną cenę, bo warto mieć go w domu. Estee Lauder advanced night repair eye serum (5) - serum po prostu piecze w oczy. Mimo, że nie dopuszczałam by kosmetyk dostał się bezpośrednio do worka spojówkowego oka. Oddałam go mamie, jednak i u niej nie przyniósł kolosalnych efektów.
Pomadka Rimmel (6) w popularnym odcieniu Airy Fairy - to dopiero był hit w blogosferze! Kolor który miał wszystkim pasować... No właśnie, miał. Pewnego dnia penetrując szafę Rimmela w Rossmannie przyuważyłam promocję na te szminki, i za niewiele ponad 10zł kultowy odcień w końcu był mój. Jakież było moje rozczarowanie, że Airy Fairy nie jest dla mnie:( A jak pachnie pięknie! 


Tak właśnie prezentują się moje średniaki, znacie któregoś z nich? ;) 

Czytaj Więcej
26 Komentarze

Aktualizacja włosowa: marzec 2014


Jak każda włosomaniaczka dokumentuję co jakiś czas wygląd moich włosów. Z racji, że jest tu zdecydowanie za mało o nich, postanowiłam to zmienić. Aktualizacje pewnie będą się pojawiały co jakiś czas z prostej przyczyny - teraz moje włosy aż tak bardzo się nie zmieniają, a i w pielęgnacji raczej bez szaleństw. 

Przechodząc do sedna - co nowego w mojej pielęgnacji? Jakoś w styczniu postawiłam na hennowanie - padło na Khadi RED. Był przesusz, jednak włosy nabrały objętości i naturalnego, rudego koloru. Moim naturalnym kolorem jest jasny brąz, więc odrosty nigdy nie były bardzo widoczne. Co ostatnio dość mocno rzuciło mi się w oczy to to, że odrost jest zdecydowanie ciemniejszy niż zazwyczaj. Czy jest możliwe żeby zmienił się naturalny kolor włosów w tym wieku? Bardzo mnie to zastanawia, jeśli któraś z Was wie coś na ten temat to chętnie przeczytam ;)

Henna na naturalnym kolorze zawsze będzie wyglądać ciemniej, więc zaryzykowałam i pokryłam go farbą chemiczną (wiem, że nie powinno się kłaść chemii na hennę, ale kto nie ryzykuje ten traci:D) postawiłam na sprawdzoną Delia 7.44 rudy. Efekt jaki uzyskałam zadowolił mnie w pełni, no zobaczymy co będzie dalej... 

Odchodząc od farbowania, w mojej pielęgnacji królują odżywki i oleje. W ostatnich dwóch miesiącach namiętnie maltretuję olej Alterra migdały i papaja. Planuję osobną recenzję na jego temat. 





W marcu sięgnęłam też po raz pierwszy po słynny wielofunkcyjny Facelle, na razie w fazie testów. Do mycia również nadal używam szampon Aleppo Planeta Organica [recenzja]. Nadal zachwyca tak samo jak na początku, na dodatek ten jego zapach.. ;)

Co do odżywek - nawilżające cudo Tara Smith [recenzja] dobija dna, szkoda że taka mała pojemność! Zostawiam ją na jakieś 20minut pod czepkiem. Efekty są naprawdę świetne, włosy dociążone i nawilżone. Drugą odżywką którą namiętnie testuję (pewnie niebawem będzie recenzja) jest to Balsam Agafii nr 3 na łopianowym propolisie. Odżywka naprawdę godna uwagi, więcej nie zdradzam na ten moment ;)

Na zdjęciu pojawia się również gliceryna - używałam jej do wzmocnienia odżywki Isany, bądź też dodaję jej do olejowego combo: olej+gliceryna+odżywka. Ostatnio ulubiłam sobie właśnie taki sposób olejowania, i powiem Wam szczerze że efekty są lepsze (na pewno lepsze aniżeli sam olej, zwłaszcza ten Alterra;)

Do zabezpieczania końcówek niezmiennie Delia jedwab do włosów [recenzja] Ciężko z nim przesadzić, na dodatek pięknie pachnie oraz jest piekielnie wydajny!

Co w planach na najbliższy czas? 
Chcę postawić na wcierki, trochę powstrzymać wypadanie, może jakieś suplementy od wewnątrz. Częściej olejować, odkryć na nowo maski do włosów... 

-----------------------------------------------------------------------------

Napiszcie proszę, czy taki typ wpisów jest dla Was ciekawy, pomocny? :)
Co ciekawego ostatnio kupiłyście do włosów? 

Pozdrawiam! 
Czytaj Więcej
20 Komentarze

BUBLE 2013!





















By równowagi w przyrodzie stało się za dość i nie było zbyt lukrowo - dziś na tapecie buble roku 2013! Nie jest ich na szczęście bardzo dużo, ale te produkty zalazły mi dość mocno za skórę. A co dokładnie? Przeczytacie niżej.


Znudzona leśnym zapachem w toalecie sięgnęłam po propozycję Biedronkowego Aril [1] która z założenia miała pachnieć białą herbatą i pomarańczą. I uwierzcie... nie, wcale tak nie pachnie. Niesamowicie cuchnie. Jeśli Aril, to tylko świeczki, które są naprawdę godne polecenia!

Lakier do włosów z Rossmana 'Hair Spray' [2] w kolorze miedzianym to totalna pomyłka. Raz - w ogóle nie utrwala włosów, a dwa - ma niemiłosiernie drażniący zapach, który przypomina cynamon... Już nie wspomnę jak długo potem trzeba wietrzyć pomieszczenie po nim... brr

Celię bardzo lubię, więc kiedy zobaczyłam mleczko do demakijażu [3] i to w dość atrakcyjnej cenie (ok 6zł) postanowiłam dać szansę temu sposobowi na demakijaż. Niestety złe wspomnienia z mleczkami wróciły. Zamglone i szczypiące oczy to coś, za co je nienawidzę. Zmywanie również nie było jakoś bardzo komfortowe. Zużyję go pewnie do demakijażu twarzy, ale że producent napisał "demakijaż oczu" na etykiecie to sądziłam, że do tego również się będzie nadawał. Niestety ;)

Avon ma lepsze i gorsze chwile w mojej kosmetyczce, tym razem napiszę o jego słabszym punkcie. Odżywcza mgiełka do włosów słabych i łamliwych pokrzywa i łopian [4] to jakieś nieporozumienie. Stosowana po umyciu bardzo obciążała włosy. Nakładana przed umyciem nie robiła nic. Ciężko znaleźć mi dla niej zastosowanie na głowie.. Pewnie zużyję ją do golenia. A atomizer wykorzystam do innych mgiełek ;)





Płatki do demakijażu twarzy z aloesem [5] firmy Simply Gentle Organic. UWAGA, wypalają oczy. Dosłownie i bez przenośni! Płatek nasączony tym płynem dosłownie wypala czerwone plamy! Testowane na trzech osobach, i u każdej efekt ten sam. Nie wiem co w nich jest tak "organicznego" że następuje taka reakcja.... NIE POLECAM.

Alterra również się nie popisała. Krem na dzień aloes do skóry suchej i wrażliwej [6] jest dla prawdziwych twardzielek i na pewno nie dla wrażliwców. Dlaczego? Alkohol w składzie. W kremie który ma nawilżać, o ironio!

Sleek, specjalista od cieni, róży czy pomadek za tusze nie powinien się brać. Takich posklejanych rzęs juz dawno nie miałam. Szczoteczka zbiera za dużo tuszu, ciężko nią operować na rzęsach. Mowa o modelu LASH OUT Sleek [7] Przy demakijażu jest również dramat - tusz staje się "gumowaty" (?) i ciężko go domyć. Nigdy więcej!


Miałyście coś z tych gagatków?
Czytaj Więcej
27 Komentarze

Ulubieńcy 2013!























Koniec roku to czas podsumowań! Takie zestawienia pomagają też zorientować się, co najlepiej nam służyło przez okrągły rok.
Zacznijmy od pielęgnacji...

Na samym początku genialny żel do twarzy [1] od Fitomedu. Używany niemalże codziennie nie sięgnął nawet połowy! Recenzja tutaj. Następny faworyt już był umieszczony rok temu, a jest nim płyn micelarny [2] z Biedronki, opisany w szczegółowy sposób tutaj. Niema sobie równych! Odżywka do włosów olejek z awokado i masło karite od Garniera [3] podbiła moje serce. Recenzja na dniach! Jeśli szampon do rudych włosów to tylko ISANA fur rotes [4] do przeczytania o nim tutaj. Super produkt, na promocji kosztuje całe 4,99pln! Wydajnym i niezłym jedwabiem jest ten od Delii [5] pisałam o nim tutaj. Peeling do twarzy? Teraz tylko korund! [6] Odkąd go odkryłam nic innego mnie tak nie satysfakcjonuje ;)





















Jeśli chodzi o cienie - cały 2013 rok towarzyszyły mi Sleeki, a w szczególności Au Naturel [1] była najbardziej namiętnie przeze mnie użytkowana. Kolejny słoiczek bazy STAY ON Hean [2] nie zamienię jej na nic innego! Eyeliner Wibo [3] niezmiennie codziennie na moich oczach. W tym roku wypróbowałam wersję wodoodporną - jest rewelacyjna! Trzyma się o wiele lepiej od klasycznej :) Tusz do rzęs Clinique [4] miniaturka, ale posiadam dwa egzemplarze - idealnie rozdziela i pogrubia rzęsy. No i mój jedyny fluid, na którym mogę zawsze polegać - KOBO matt make up [5] bardzo dobrze kryje, matuje i nie tworzy maski. To już moje drugie opakowanie, które notabene jest piekielnie wydajne!





Lakierów u mnie w domu nie brakuje, ale jeśli chodzi o idealny lakier nude to tylko Wibo, z serii trends nude [1], nr 350. Schnie ekspresowo, nie smuży i pasuje do wszystkiego! Moje problemy z paznokciami przedstawiłam Wam w tym poście. Nail Tek II [2] pomógł mi znów cieszyć się mocnymi pazurkami. Korektor który zakryje WSZYSTKO? Annabelle Minerals [3] daje radę. Będę kupować dopóki będzie można go zamówić! Puder sypki od Marizy [4] okazał się niezłym produktem za niską cenę. W połączeniu z Kobo mam długo godzinny mat na buzi! Jak już jesteśmy w temacie matu - błyszczyk Manhattan soft mat [5] bardzo często gościł na moich ustach. Uwielbiam go za trwałość! Rok 2013 to rok rozpoczęcia użytkowania przeze mnie bronzerów. Ze względu na masę pozytywnych opinii sięgnęłam po W7 Honolulu [6] i zakochałam się. Jak za tak niską cenę (niewiele ponad 10zł) to świetny produkt!


Napiszcie mi, czy macie któryś z tych produktów i jak się u Was sprawdza?
Buziaki!
Czytaj Więcej
30 Komentarze

Jedwabie do włosów - Delia, Joanna, CHI...


Każda szanująca się włosomaniaczka doskonale wie, że końcówki trzeba zabezpieczać! A to przed rozdwajaniem, a to przed temperaturą...
Kilka jedwabi przewinęło się przez moje ręce, niektóre pozostawiły miłe wspomnienie, niektóre nie. Dziś chciałabym krótko przedstawić Wam te, które aktualnie znajdują się u mnie w domu :)


Delia HF Hair Fashion - jedwab do włosów natural silk
Pojemność: 100ml 
Cena: ok. 12zł
Opakowanie: Praktyczna pompka, jednak czasami się zacina i dozuje mało produktu.
Obietnice producenta: - Naturalny jedwab do włosów Hair Silk przeznaczony jest do intensywnej regeneracji włosów słabych i zniszczonych.
- Chroni delikatną strukturę włosa przed wysoką temperaturą wytwarzaną przez suszarki, lokówki, prostownice oraz ceramiczne żelazka.
- Innowacyjne połączenie naturalnego jedwabiu z silikonową bazą zwiększa zatrzymanie wody na powierzchni włosów, utrzymując optymalny poziom ich nawilżenia.
- Nadaje włosom wyjątkową elastyczność, znacznie ułatwia układanie i modelowanie fryzury.
- Przeciwdziała rozdwajaniu końcówek.
- Regularnie stosowany zapewnia jedwabisty połysk, miękkość, wyraźne wygładzenie i zdrowy wygląd.
Skład: Cyclopentasiloxane, Cyclopentasiloxane (AND) Dimethiconol, Phenyl Trimethicone, Parfum, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, Benzyl Salicylate, Butyphenyl, Methylpropional, 
Geraniol, Ethyl Ester of Hydrolized Silk

Ciężki silikon na pierwszym miejscu, wymaga on na pewno SLS by go wymyć. Jego 'ciężkość' na pewno faktycznie pomoże w ochronie przed szkodliwym gorącem np. prostownicy;)
Przynajmniej chociaż na ostatnim miejscu mamy ten najbardziej pożądany składnik :D
Jak na oko laika skład wydaje się być spoko, końcówkom na pewno nie zaszkodzi;)

Jak się sprawdził u mnie? 
Jego konsystencja jest najrzadsza z całej trójki. Jednak nie rzutuje to na wydajność, bo pod tym względem naprawdę mnie zaskoczył! Stosuję go jedynie na końcówki, tylko w celu "zabezpieczenia" ich przed warunkami atmosferycznymi, czyli przed codziennym egzystowaniem;)
Nie wiem jak z ochroną przed gorącem, bo żadnego z wymienionych urządzeń nie stosuję.
Jedwab jak jedwab, nie wysuszył końcówek, nie spotęgował ich przetłuszczania. Włosy zdecydowanie bardziej błyszczą, wyglądają na zdrowsze;)
Oj i zapach cudny!


Joanna, Styling Effect - Jedwab do włosów
Pojemność: 30ml
Cena: ok. 15zł
Opakowanie: Szklana buteleczka z pompką. Niestety buteleczka ślizga się w dłoniach, jest nieporęczna.
Obietnice producenta: Jedwab dla włosów o doskonałych właściwościach wygładzających:
- nadaje aksamitny połysk i gładkość,
- sprawia, że włosy wyglądają naturalnie, zdrowo i pięknie,
- włosy staja się miłe w dotyku i łatwe do rozczesania.
Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Cyclomethicone, Isopropyl Myristate, Amodimethicone, Tocopheryl Acetate, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene. 

Początek składu jak u kolegi wyżej, jednak zaraz zaraz... brak jedwabiu w jedwabiu?:) Sam silikon z dodatkami. 

Jak się sprawdził u mnie? 
Niestety zdecydowanie gorzej zachowuje się na moich włosach. Końcówki nie są zabezpieczone tylko wyczuwalnie tłuste, nie wiem, nie wchłania się czy co... 
Konsystencja fajna, sam kosmetyk diabelnie wydajny. Moim zdaniem lepiej sprawdzi się u właścicielek suchych włosów, bo na przetłuszczających się jakoś przyspiesza ten cały proces... 
Zapach na plus, lubię go:) 


Farouk CHI - Silk Infusion - odżywka bez spłukiwania
Pojemność: 15ml
Cena: ok 5zł
Opakowanie: Mała buteleczka bez dozownika. Fajnym rozwiązaniem jest nie zrywać folijki zabezpieczającej tylko nakłuć ją igłą :) Wtedy mamy większą kontrolę nad ilością wylewaną na dłoń. 
Obietnice producenta: CHI Silk Infusion to regenerująca odżywka bez spłukiwania. Bogata w ceramidy, jedwab, witaminy, zioła i wyciągi roślin, działa odżywczo na włosy, jest wzbogacona o proteiny sojowe i pszenicy. Nadaje włosom wspaniały blask i niewiarygodną miękkość, nie obciąża, ułatwia układanie. Chroni włosy przed utratą wilgoci, wysoką temperaturą, skutkami chemii fryzjerskiej i zanieczyszczeniami środowiska, odżywia włosy i nadaje zdrowy wygląd.
Skład: Cyclomethicone, Dimethicone, C-1215 Alkyl Benzoate, Panthenol, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Phenoxyethanol, Parfum, D&C Yellow 11, D&C Red 17, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Mica, Boron Nitride Powder 

Na początku lekki silikon, a jedwab całkiem niedaleko w składzie. 

Jak sprawdził się u mnie? 
Ano bardzo dobrze. Zdecydowanie najlepiej z całej trójki. Dobrze rozprowadza się na wilgotnych włosach, po wyschnięciu nie czuć go aż tak bardzo jak inne jedwabie. Pomaga w profilaktyce rozdwajających się końcówek. Fajnie pachnie. Ma najlżejszy silikon, dla maniaków to pewnie ważny aspekt;) 
Włosy nabłyszczone, śliskie i zdrowo wyglądające:) Ma dość gęstą konsystencję, ale jak napisałam wyżej, wystarczy nie odrywać sreberka z buteleczki tylko go przedziurawić igłą:)

(Zawarte w tekście analizy składów są oparte na researchu w internecie oraz blogiem blondhaircare)

Miałam do czynienia jeszcze ze sławnym Biosilkiem, ale odkąd się zorientowałam że jest w nim alkohol to podziękowałam. Całkiem mile używało mi się również serum z Avonu (to, co pięknie pachnie jabłuszkami)

A Wy używacie jedwabi? Co jest u Was numerem jeden? :) 
Czytaj Więcej
23 Komentarze

Kosmetyczne HITY 2012 roku !


Hej dziewczyny! Post miał być wczoraj, ale brak weny rozłożył mnie na łopatki :) Nie mniej dziś ostatni dzień w roku, to idealny czas na podsumowania :) Idąc śladem  innych bloggerek i ja chcę się z Wami podzielić moimi ulubieńcami w tym roku  :)


1 odkrycie całkiem niedawne! Płyn micelarny z Biedronki, produkcji oczywiście Tołpy. Kochane lećcie po niego póki jeszcze jest! 2 Żele pod prysznic Original Source - mój numer jeden odkąd 'skosztowałam' pierwszego! Chcę wypróbować każdy zapach, który z każdym prysznicem odkrywam na nowo :) 3 Rok 2012 to rok olejowania! Jednym z lepszych olei, z którymi miałam do czynienia w tym roku jest olej sezamowy 4 Masz rude włosy? Denerwuje Cię wyblakły kolor po tygodniu? Myślę, że i Tobie ten szampon przypadnie do gustu 5 Bardzo rzadko sięgam po pianki do włosów, ale jeśli już to jest to Isana hair numerek 5. Najlepsza pianka pod słońcem! 6 Ten podkład towarzyszył mi od studniówki. Lirene City MATT to super szpachla, idealna dla tych, którzy naprawdę mają co do zakrywania na twarzy (mówię o armii syfków i zaskórników) 7 Świecąca się buzia? Dzięki Biodermie sebium pore refiner można o tym zapomnieć :) 8 Maniakiem zapachowym nie jestem, ale ten rok należał do Beyonce Heat. Zapach wprost idealny dla mnie. 9 SLEEK towarzyszył mi od samego początku roku aż do jego zakończenia (makijaż Sylwestrowy wykonany oczywiście nimi:) Cienie dla mnie są nr 1 wśród wszystkich, na pewno zostanę im wierna przez długie lata! 10 ECOTOOLS - kto jeszcze nie używał ten naprawdę dużo stracił! Ja po pierwszym pędzelku przepadłam. Świetne wykonanie, jakość i użytkowanie. 11 Skołtunione włosy? W tym roku zapomniałam co to znaczy ;) Dzięki tej szczotce DTANGLER moje proste włosy nie marudzą przy rozczesywaniu i wypada ich na pewno mniej niż dotychczas!


Używałyście któregoś z tych produktów ?? Podzielcie się!
Tymczasem życzę Wam wiele sukcesów w 2013 !! Buziaki dziewczyny do zobaczenia w Nowym roku!!! :)



 Przypominam raz jeszcze o rozdaniu !! :)) 
Czytaj Więcej
36 Komentarze

Buble roku 2012 :D


Ostatnio robiąc porządki w łazienkowej szafce 'każdytucośma' natknęłam się na kilka kosmetyków, które leżą odłogiem i proszą by wrzucić je do śmieci :D Postanowiłam się podzielić z Wami trzema pozycjami, które wygrały plebiscyt na buble roku 2012 :D 


Przyjrzyjmy się tym przyjemniaczkom bliżej :P 


Pamiętacie, jak pisałam Wam o olejku do ciała z serii Skin So Soft Avon ? Jego brat, mianowicie 'Satin glow airbrush spray' co w wolnym tłumaczeniu jest po prostu opalaczem w sprayu. Nie robi z naszą skórą dosłownie nic:) Nie zauważyłam ani lekkiej opalenizny (murzynkiem nie chciałam zostać:D) ani by ów spray nawilżał czy cokolwiek robił ze skórą (ho, z alkoholem w czołówce ciężko być nawilżaczem) No i przede wszystkim dusi! Psikając się w zamkniętym pomieszczeniu robicie to na własną odpowiedzialność! Nie znoszę tego kosmetyku, i w ogóle już nie kupię nic z tej serii, chociażby mieli mi dać za darmo! :D


Seria Clean&Clear równie budzi u mnie skrajne uczucia. Bardzo polubiłam się z pianką do mycia buźki z tej serii, więc i tonik powinien być super! A jeszcze jak pisze, że jest głęboko oczyszczający (pory się bardzo ucieszyły!:D) to już w ogóle super. W domu okazało się że jest to praktycznie w 100% spirytus :D (tzn tak się czujemy jak się nim smarujemy) Nie należę do super-wrażliwców, no ale takie coś to nawet słonia by ruszyło :P Jednak do ów toniku znalazłam rozwiązanie. Raz, że dezynfekuję nim pęsetę, a dwa, pełni rolę (również dezynfekującą) w moim płynie do mycia pędzli.  


Ostatni bohater wieczoru, mianowicie odżywka do włosów ORIFLAME, która ma, uwaga, dodawać objętości! :D Hair X volume boost - hair mask for fine and flat hair. 
Nie mam pojęcia, kiedy moja rodzicielka dotargała to cudo do domu. Ale dobrze pamiętam ten dzień, kiedy chciałam go wypróbować (i niestety to zrobiłam:P!) Nałożyłam odżywkę od nasady (no bo jak inaczej miałaby te włosy unieść do góry?:D) Wszystko pięknie, zmyłam ją (zmywanie nie przebiegło gładko, ciężko się rozprowadzała i tak samo zmywała) Po odciśnięciu wody z włosów czekałam na efekty! No i się nie doczekałam:) (zdziwiłabym się, jakby coś było widać:P) Pod koniec dnia włosy były w ogóle nie do życia, oklapnięte itd. 

----------------------------------------------------------------
Napiszcie mi moje drogie, czy miałyście do czynienia z którymś bohaterem dzisiejszego posta :) Ciekawa jestem Waszej opinii :)) 

Ponad to - z boku bloga pojawił się slider box z odnośnikiem do Facebooka :) 
(Dziękuję mojemu TŻ w zainstalowaniu go:D:*) 
I chciałam Was serdecznie zaprosić do klikania!! Często dodaję wszelkie info o konkursach, które akurat krążą po internecie :) Poza tym niedługo szykuję dla Was konkurs! Warto być na bieżąco :)) 

Buziaki!
Czytaj Więcej
17 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.