Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty

Ulubione eyelinery do klasycznej czarnej kreski - Eveline i Wibo!


Kreska na oku towarzyszy mi od połowy gimnazjum. Jak to bywa na początku - wychodziło raz lepiej raz gorzej;) Jednak przyzwyczaiłam się do tego elementu makijażu na tyle, że bez kreski nad rzęsami czuję się nago. 
Moim pierwszym eyelinerem był właśnie Wibo (w wersji standardowej). Jego pędzelkiem nauczyłam się operować i szczerze powiedziawszy do tej pory to właśnie ten pędzelek sprawdza mi się najlepiej. Mimo wad (czasami potrafi się rozcapierzyć, ale wtedy wystarczy wyciąć odstający włos) pozwala stworzyć zarówno grube jak i te cienkie kreski. 

Dziś przedstawię Wam moich dwóch ulubieńców ostatnich lat, z którymi się nie rozstaję :) 

 

Wibo, Waterproof eyeliner 

Wodoodporny eyeliner z Wibo dostępny jest w jednym kolorze - czarnym. Produkt wyposażony jest w cienki pędzelek, idealny do narysowania precyzyjnej kreski.
cena: 8zł/4ml 

Ma tyle samo przeciwników, co zwolenników. Masa osób nie lubi go właśnie za pędzel czy za pękanie w ciągu dnia. Dlaczego w takim razie tak bardzo przypadł mi do gustu? Jest przede wszystkim łatwo dostępny. Kiedy potrzebuję nowego opakowania wystarczy przejść się do Rossmanna za rogiem. Jego cena to kolejny plus. Kupiony na promocji kosztuje dosłownie grosze. Ale przecież te dwie kwestie to tak naprawdę dodatek - cóż by było z tego, gdyby jakość dawała wiele do życzenia. 
To po prostu bardzo dobry eyeliner na co dzień! Kolor jest głęboki, konsystencja na tyle odpowiednia, że nie ma mowy o rozwarstwianiu. Co prawda produkt nie jest wodoodporny jak wskazuje producent, ale jego trwałość jest naprawdę dobra (w duecie z bazą pod cienie trzyma się u mnie spokojnie 9h bez uszczerbku). 


 

Eveline, Eyeliner Celebrities

Jego wyjątkowy, super cienki pędzelek stworzy na powiece, idealnie cienką i równą linię. Pozwala na skorygowanie konturu oka i nadanie mu pożądanego kształtu. Jego dwufazowa konsystencja sprawia, że jest wyjątkowo trwały i nie kruszy się nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach. Maksymalnie odporny nawet w bardzo wilgotną pogodę oraz na częste zmiany temperatury. Nie rozmazuje się, dzięki czemu makijaż wygląda świeżo i idealnie przez cały dzień. Dostępny w kolorach czarnym i brązowym.
cena: 9,50zł/4ml

Eveline pojawił się w mojej kosmetyczce stosunkowo niedawno - prawdopodobnie przy okazji jednej z pierwszych wyprzedaży w Rossmannie na -49%. Pierwszy egzemplarz który kupiłam miał bardzo niewydarzony pędzelek - na końcu jakby równo ścięty i bardzo trudny do wyrysowania cienkiej jaskółki. Po jakimś czasie znów go kupiłam i już tego problemu nie było, zatem podejrzewam że po prostu trafiłam na wadliwą sztukę. 
Co do samej formuły: jest jeszcze lepsza niż ta w Wibo. Eveline używam wtedy, gdy wiem że będę potrzebować nienagannego wyglądu przez minimum 14h. Tusz zasycha dość szybko, więc potrzeba wprawionej ręki. Formuła jest nie za rzadka, dobrze się z nią współpracuje. 
Nie ma mowy o rozmazywaniu się (od deszczu czy łez) zatem na tą chwilę to mój must have na trudne warunki;)




Oba eyelinery sprawdzają się u mnie rewelacyjnie i wiem, że będę do nich wracać. Stosunek ceny do jakości jest świetny, a to kolejny plus:) 
Epizody z eyelinerami w pisaku czy żelu były u mnie krótkie i bez większej miłości. Wychodzi na to, że sprawdza mi się to, co na samym początku mojej przygody z makijażem;) 

A jak jest z tymi kreskami u Was? Malujecie je na co dzień czy tylko od większej okazji? :) 
Podeślijcie mi też Wasze ulubione eyelinery!
Czytaj Więcej
18 Komentarze

Przegląd baz pod cienie - Hean, Wibo i Maybelline

 
Bazy pod cienie są moim niezbędnym elementem w każdym makijażu. O wiele lepiej pracuje się z cieniami, lepiej się blendują i przede wszystkim dłużej utrzymują. W ostatnim czasie chciałam spróbować coś nowego i zakupiłam dwie nowości - od Wibo oraz matowy cień w słoiczku od Maybelline, który podobno jest zamiennikiem paint pot z MAC. 


HEAN, STAY ON eyeshadow base

Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.
O bazie HEAN STAY ON opublikowałam już dość dawno osobny wpis, do pełną recenzję znajdziecie tutaj. Baza ma postać lekkiego kremiku, z niewidocznymi na powiece drobinkami. Aplikacja jest bezproblemowa, z łatwością rozprowadza się na powiece. Podbija pigmentację. Działa bardzo dobrze, jeszcze mnie nie zawiodła. Bardzo wydajna, starcza na długi okres mimo częstego używania.
Stosunek jakości do ceny: świetny! Za 14g bazy zapłacimy ok. 15zł. 


Wibo, Eyeshadow Base

Kremowa baza pod cienie. Delikatna w dotyku konsystencja przedłuża trwałość cieni. Wygładza i rozjaśnia skórę. Formuła zawiera wosk pszczeli i wit.E. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne i nie rolują się w załamaniach powiek nawet po wielu godzinach. Testowany dermatologicznie. 
Słoiczek tej bazy jest naprawdę mały, więc właścicielki długich paznokci muszą zaopatrzyć się w jakąś szpatułkę. Konsystencja bazy od Wibo niestety nie jest aż tak masełkowata jak ta Hean - ma tendencję do zbijania się i nierównego rozkładania na powiece. Co w efekcie rano, gdy się śpieszymy wcale nie pomaga. Gdy jednak uda nam się równo ją rozprowadzić to cienie całkiem dobrze się do niej przyklejają i długo utrzymują. Lekko podbija pigmentację. 
Stosunek jakości do ceny: średni, za 4g bazy zapłacimy ok. 10zł. 





Maybelline, Color Tattoo 24h Creamy Mattes, 93 Creme De Nude

Wyjątkowy cień o konsystencji kremu-żelu, dający niezwykłe, matowe wykończenie. Wyjątkowa formuła intensywnie nasyca spojrzenie kolorem do 24 godzin, kremowa konsystencja żelu nie blaknie, dla efektu tatuażu.
Cienie z tej serii nie kusiły mnie do momentu pojawienia się na rynku tych matowych cudaków. Od razu miałam wizję świetnej bazy pod cienie, która dodatkowo zakryje cienkie żyłki na powiekach, zwiększy intensywność cieni, etc. Opakowanie częściowo szklane, dosyć ciężkie. Sama konsystencja cienia nie jest bardzo łatwa w aplikacji, ale przy odrobinie wprawy da się z nim pracować. Niestety ta forma bazy pod cienie sprawdziła się u mnie najgorzej. 
Z całej trójki najkrócej utrzymuje cienie na swoim miejscu, dość ciężko się rozcierają. 
Stosunek jakości do ceny: średni, za 4ml bazy zapłacimy ok. 18zł.


Mimo chęci znalezienia lepszej, drogeryjnej bazy moje poszukiwania zakończyły się fiaskiem - z podkulonym ogonem zostaję wierna Hean! Bazy z Wibo oraz Maybelline zużyję wtedy, kiedy nie będę potrzebowała nienaruszonego makijażu przez wiele godzin. 
Koniecznie napiszcie mi swoje bazy pod cienie, które się u Was sprawdzają!
Czytaj Więcej
12 Komentarze

Co kupiłam w Rossmannie i Naturze na -49%?


Szaleństwo zakupowe w toku! Jednak mam wrażenie, że trochę podchodzimy już z dystansem gdy widzimy szyld "-49% na..." to dobry znak;) Będąc w sobotę o 12:00 w Rossmannie szczerze mówiąc miałam lekkie obawy co tam zastanę - w końcu dzień wolny, większość z nas ma czas by pobuszować w spokoju między półkami. Mile się zaskoczyłam - spokój, brak przepychanek i krzyków (których też doświadczyłam przy okazji minionych zniżek..) koło szaf 2-3 panie ekspedientki służące pomocą przy wyborze. Nie było też problemu, by wyciągnąć z szuflad kosmetyków, których już nie było na półce. Jeszcze niech Rossmann lepiej zabezpiecza kosmetyki i już w ogóle będę w siódmym niebie! 

Osobiście szaleć nie miałam zamiaru, jednak wiadomo, gdy przyszło co do czego, to kilka produktów wylądowało w moim koszyku. 


Natura ze swoim -40% na całą kolorówkę zdecydowanie bardziej mnie skusiła. Przede wszystkim szafa Catrice wiedzie tutaj prym - do tej pory jakoś nie miałam dużo kosmetyków z tej marki, dlatego to dobra okazja, by nadrobić stracony czas:D 

Skusiłam się na kultową już kredkę do brwi Catrice Eye Brow w kolorze 020 Date with Ash-ton, obowiązkowy punkt, czyli kamuflaż 010 Ivory (tak tak, i mnie dotknęła ta niezbyt miła sytuacja z zawyżoną ceną ale ciesze się, że w końcu dorwałam ciągle wykupywany najjaśniejszy kolor!) oraz ciesząca się niezbyt dobrą opinią Prime and Fine pore refinning anti-shine base którą chcę przetestować na swojej skórze;) 

Jak Essence to i konturówki do ust, o których ostatnio jest bardzo głośno. Z racji, że nie używam mocnych kolorów to wzięłam jedyny jasny odcień o numerku 11 in the nude. Tusz I love extreme kusił mnie już strasznie długo, ale ciągle miałam otwarte inne tusze. Jestem ciekawa czy faktycznie pogrubienie będzie takie 'wow!'.


Do Rossmanna udałam się tylko i wyłącznie po sławny dzięki RedLipstickMonster rozświetlacz do twarzy Gold highlighter... wyszłam dodatkowo z pudrem fixującym z Wibo oraz korektorem Astor perfect stay o najjaśniejszym numerku (uwaga: udało mi się kupić niemacany egzemplarz:D!)


Na ten moment to całe moje zakupy. W przyszłej turze w Rossmannie na pewno zaopatrzę się w jakiś tusz oraz eyeliner z Eveline. Odpuszczam lakiery bo ostatnio mocno uszczupliłam swój zbiór i zdałam sobie sprawę ile tak naprawdę ich mam.. :D

https://rossmann.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-rossmann-20-04-2015,13173/1/
PS. Nie samą kolorówką człowiek żyje..;) 
zobacz, co aktualnie Rossmann ma na promocji!

A Wy poszalałyście? :)
Czytaj Więcej
29 Komentarze

Wibo, Deep Black Eyeliner.. czy na pewno taki black?

Wibo, klasyczny eyeliner - to od niego zaczęła się moja przygoda z makijażem oka, z rysowaniem pierwszych czarnych linii wzdłuż rzęs. Wierna do dzisiaj temu kultowemu już kosmetykowi zapragnęłam zaszaleć! Bo w końcu wypuścili więcej wariantów - a to wodoodporny, a to głęboko czarny. Wszystkie trzy warianty dobrze przetestowane już przeze mnie, można by rzec że na dziesiątą stronę. Dziś trochę ponarzekam na wersję czerni super-głębokiej.  

Od technicznej strony - Eyelinery Wibo mają po 4g w buteleczkach i na promocjach kosztują niewiele ponad cztery złote. Aplikatory to pędzelki - które moim skromnym zdaniem są jednymi z lepszych pędzelków w tego typu produktach. Jakoś aplikatorki w formie twardej gąbki czy za cienkie pędzelki zdecydowanie mi nie podchodzą. Ale nie o pędzelkach dziś chciałam. 

Nie wiem co producent wrzucił takiego innowacyjnego do składu, ale nijak efekt na oku ma się do obietnic, składanych na opakowaniu. "Głęboki, intensywny odcień czerni" no jasne, ale po dwóch-trzech warstwach, jeśli przy odrobinie szczęścia nam się nie zmaże to, co już zdążyłyśmy pokryć. Tak, takie cuda też mi się już zdarzyły! 


Sama formuła tej wersji jest jakby gumowa. Przy standardowej wersji nie było mowy o zbryleniach czy takich klusek wkoło szyjki opakowania (od środka). Tutaj dzieje się to non stop, wycieranie pędzelka obowiązkowe. Żeby nie było, że moje narzekania są poparte tylko moim przykładem - tak się złożyło, że zgadałam się jeszcze z dwoma koleżankami na jego temat i odczucia były całkiem podobne... Więc coś musi być z nim nie tak;) Dajcie koniecznie znać, jeśli go miałyście/macie i jak to jest w Waszym przypadku. 

Na domiar złego jeszcze ostatnia, kluczowa kwestia. Deep Black Eyeliner ma tragiczną trwałość! Po trzech godzinach kreska jest pokruszona, a przy niewielkim wysiłku wykrusza się miejscowo i robią się nieestetyczne dziury. Nakładałam go już na wszelakie sposoby, za każdym razem zachował się podobnie. Sprawdza się jedynie kiedy mam wyskoczyć do sklepu po bułki ;) 

Podsumowując - kocham linery Wibo, ale tej wersji nie znoszę! Będę omijać szerokim łukiem...
Czytaj Więcej
13 Komentarze

HAUL świąteczno-urodzinowy, zakupy! Dużo zdjęć!

Okres jesienno zimowy zawsze owocuje w nowe zdobycze. Święta, moje urodziny (notabene dwudzieste, żegnaj nastolatko!) czy kuszące wyprzedaże skłaniają bardziej niż zwykle do zakupów. Wiem, że takie posty cieszą się dużą popularnością, bo i sama jak tylko widzę haul'e czy zakupowe notki to przeglądam, byle coś wypatrzeć dla siebie. Zaczynajmy!

Skromne łupy na Rossmannowskim -40%. Pokazywałam je na Fan Page'u, ale tutaj nie miały swojego debiutu. Tusz skradł moje serce od pierwszego użycia, tak samo wodoodporny eyeliner z Wibo! Jest o wiele lepszy od klasycznej. Matowy top i piasek to również króle blogosfery, nie mogło ich braknąć u mnie;)

Batiste, mój pierwszy suchy szampon! Zapach niczym perfumy! Coś czuję, że się polubimy na dłużej. Następnie duży zapas mojego ulubionego zmywacza do paznokci - ISANA nagellack, wersja zielona. Sięgnęłam też w końcu po słynną hennę khadi, w kolorze RED (czyli ta całkowicie naturalna)


Zaczęłam też przygodę z cieniami Inglot! Do tej pory to Sleeki grały główne skrzypce na moich powiekach. Wybrałam je sobie w ramach prezentu od mojego TŻ;) (czekamy jeszcze na drugą część prezentu, która ma mieć debiut w Polsce pod koniec stycznia... Kto zgadnie o czym mowa??:)) 

Numerki od lewej: MATTE 327, AMC SHINE 153, MATTE 353.
Zdradzę Wam w tajemnicy, że 153 jest nieziemski na powiekach... koniecznie muszę go Wam pokazać w akcji!


Zestaw Maybelline - tusz ILLEGAL LENGTH oraz kredka COLORAMA w kolorze 210 turquoise flash - prezent od kochanej Kamili. Dziękuję jeszcze raz!


Kolejny zestaw, tym razem Rimmel - tusz SCANDALEYES flex, oraz lakier do paznokci z serii SALON PRO, sygnowany przez Kate Moss, w kolorze 703 rock n roll.


Niekosmetycznym, ale bardzo ważnym zakupem w grudniu było kupno nowego laptopa! Moje niezdecydowanie dało tutaj w kość, bo przez dobre 2 miesiące szukałam, czytałam, porównywałam, pytałam się wszystkich dookoła, aż w końcu padło na MSI CR70. 17,3" to wspaniała sprawa, ciesze się że mam teraz nieco większy obraz (wcześniej standardowe 15,6")


Ciężko nie wspomnieć również o jakże sławnej już nowości - paletce nude make up kit od Lovely. Pojawiła się już w dwóch postach - tutaj krótkie jej przedstawienie, a tutaj kilka makijaży by pokazać na co ją stać! Następnie druga część prezentu od Kamili, peeling do rąk z serii Planet Spa Avon. Jestem nim naprawdę oczarowana! Ale o nim kiedy indziej. Świeczki LaRissa z Biedronki to moje odkrycie grudnia. Nie wiem czemu tak długo zwlekałam z kupnem! Pachnie bardzo intensywnie, i jest tania jak barszcz (4,99) Czego chcieć więcej!


Mały przedsmak co obecnie testuję dzięki Skarbom Syberii. Jest to Syberyjski balsam Agafii nr 3 na łopianowym propolisie, oraz Szampon Aleppo do wszystkich rodzajów włosów. Znacie te produkty?


Ostatnimi rzeczami, jakie chciałam Wam pokazać są metalowe pudełka na drobiazgi. Dorwałam je w Biedronce za ok 8zł/2szt. Są naprawdę bardzo praktyczne i świetnie wyglądają! Pudełek nigdy dość w moim pokoju ;) Też tak macie?


Co Was najbardziej zainteresowało?
Czytaj Więcej
31 Komentarze

Lakiery na jesień


Chciałabym się z Wami podzielić częścią mojego lakierowego zbioru :D Wybrałam kilka lakierów, które moim zdaniem będą pasowały na ten jesienny okres.
Wiem, że w większości królują niebieskości, ale ich zdecydowanie mam najwięcej :D Jestem miłośniczką tej barwy w każdej postaci ;)
Bez zbędnej paplaniny, oto mój zestaw na jesienną chandrę ;)

BeBeauty - Wibo dla Biedronki (stara edycja)
Piękny czerwony lakier ze złotymi drobinkami - bardzo rzadko przeze mnie używany, sama nie wiem dlaczego:) Będzie jak znalazł również na okres Bożonarodzeniowy :)

Wibo Lovely
Kolejny brokat - tym razem ciemnoniebieska buteleczka, która ma piękne zielone drobinki w sobie. Pięknie wygląda, szkoda że się tak cięzko zmywa :D

Safari 18 , 267
Safari albo się kocha, albo nienawidzi :D Mam kilka lakierów w swojej kolekcji, które w ogóle nie zasychają. Te, są średniakami, wysychają, ale tylko wtedy, gdy wspomogę je top coat'em.
Pierwszy, Safari 18 to piękny biskupi fiolet, całkowicie matowy. Drugi 267 to przepiękny fioletowy duochrom, jestem w nim zakochana :) Swatche na pewno się pojawią.

Wibo nr 90, Golden Rose 222
Morskie zielenie. Wibo nr 90 jest na pewno już niedostępny w szafach Wibo, ale ten kolor idealnie pasuje na jesień. Marzy mi się cień do powiek w takim odcieniu :D:) Golden Rose o numerku 222 to piękny kolor, może nieco wiosenny, ale mi na jesień też pasuje :D

NTN nr 99, 68
Firma NTN również trzyma fason - idealny szaraczek? Proszę bardzo. Numerek 99 to kremowy szary, nie smuży, nie robi grudek, szybko schnie. A kolor jest wręcz idealny, nie za jasny, nie za ciemny :)
Natomiast numerek 68 to soczysty niebieski, będzie idealną bazą dla Essence 'blue addicted' (na głównym zdjęciu) 

Essie Coat Azure, Editt bez numerkowy
O Essie pisałam już tutaj klik. Coat Azure to zgaszony błękit z shimmerem widocznym w pełnym słońcu. Obok Essie - zwykły, targowy firmy Editt. Skradł moje serce za kremową formułę i piękny odcień, który jest niespotykany ;)

Golden Rose 118
Jesienny duochrom? To tylko Golden Rose o numerku 118. Piękny fiolet wpadający w złoto, niczym Chanel hehe :D Na pewno pojawią się swatche

Zainspirowało Was coś, miałyście któryś z tych lakierów? Co lubicie nosić podczas jesiennych dni? Dajcie koniecznie znać:)
Pozdrawiam! ;)
Czytaj Więcej
20 Komentarze

makijaż: wrzosowa jesień + recenzja cienia KOBO 503 - PINK PEARL


Zapewne wszyscy już mieli do czynienia z cieniami KOBO, tylko ja taka zacofana byłam :) Ostatnio przy okazji zakupów w Naturze wpadł oto ten cień w moje łapki. Z racji, że nie mam na co dzień dostępu do tego sklepu, jedynym produktem który miałam do tej pory z tej firmy jest fluid. Ale o nim kiedy indziej.
Ten odcień od razu rzucił mi się w oczy:) Mowa o numerku 503 pink pearl. 


 503 - pink pearl to typowy, różowy dzienniaczek, który wyróżnia się piękną, nie nachalną perłą widoczną w pełnym słońcu. Idealnie prezentuje się na powiece solo, jak i w duecie z czymś ciemniejszym w zewnętrznych kącikach oczu :) Właśnie czegoś takiego brakowało mi w mojej kolekcji. Wiadomo, czasami człowiek ma pięć minut na wymalowanie się, to taki cień wtedy ratuje życie :D :)
Konsystencja cienia jest dość sucha, ale nie obsypuje się podczas nakładania. Łatwo przylega do bazy pod cienie i trzyma się cały dzień :) Kolor nie blaknie w ciągu dnia, co dla mnie jest również dużym plusem.


a teraz jak cień spisał się w makijażu :)


użyte kosmetyki:
- Soraya make up sceniczny podkład matujący 
- puder Synergen 
- róż do policzków butterfly 
- baza pod cienie HEAN 
- cienie: czarny oraz beż - paletka no name (targówka, ale służy naprawdę dzielnie :)) 
- kobo 503 pink pearl
- eyeliner WIBO czarny
- Max factor 2000 calorie NAVY [ recenzja ]


piszcie jak Wam się podoba?? :))
Czytaj Więcej
42 Komentarze

makijaż: złoto w wydaniu dziennym zmalowane paletą Sleek Original :)


Moje studiowanie jest o tyle miłe w tym pierwszym, najtrudniejszym dla świeżaków semestrze, że poniedziałki mam wolne :)) To jest coś pięknego, mieć 3dniowy weekend :) Jednak co z tego, że teraz są to trzy dni, jak czas ucieka równie szybko jakby to były wciąż dwie doby.. :(
Nie przedłużając, dziś przychodzę z prostym dzienniaczkiem który zmalowałam w ostatnim czasie. Szkoda, że rano nie mam za dużo czasu by wygospodarować chwilkę na uwiecznianie makijaży - może jak już się przestawię na ranne wstawanie uda mi się podnieść tyłek te 10min wcześniej :)


do makijażu standardowo użyłam:
- baza pod cienie HEAN
- paletka Sleek the Original
- eyeliner Wibo
- tusz Maxfactor 2000calorie NAVY

btw w końcu na zdjęciach widać, że ten tusz nie jest czarny :))) Oczywiście taki wzięłam bo gapa nie popatrzyła na etykietkę, że to niebieski :D

Jak Wam się widzi taki dzienniaczek? :)
Buziaki i życzę miłego tygodnia, byle do piątku !:)
Czytaj Więcej
15 Komentarze

makijaż: niebieska bryza + wakacyjny haul

Będąc nad morzem miałam czas sfotografować kilka moich makijaży :) I co jakiś czas będę się nimi z Wami dzieliła. Dziś pierwszy z nich:)


makijaż utrzymany w niebieskościach :) Tak na marginesie bardzo dobrze czuję się w tym kolorze :)


użyłam:

-baza pod cienie HEAN
-cienie z paletki Sleek Original
-czarny eyeliner Wibo
-maskara Max Factor 2000 calorie kolor NAVY


Przepraszam Was za zdjęcia, ale dopiero się uczę żeby fotki makijaży miały ręce i nogi :)))
***

Poza tym, chciałabym Wam się 'pochwalić' (to chyba dobre słowo) jak mało podczas pobytu nad morzem kupiłam kosmetyków (ciuchy się nie liczą haha :))


kupiłam:
- odżywkę z ceramidami z My Secret - % kupiona za 3,79
- KOBO fluid matujący - % 13,99
- pędzelek do cieni Essence - 5,99
oraz moje odkrycie :)) - lakiery NTN, każdy po 3zł sztuka.. Ale jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłam je na Allegro :) W wielkim skrócie lakiery są fenomenalne, super pigmentacja (tylko jeden lakier z tej całej gromadki smuży i słabo kryje!), szybko schną i mają piękne kolory ;) Jak te mi się znudzą na pewno sobie na Allegro zamówię więcej :) A tak się martwiłam że już ich nigdzie nie spotkam :)

Miałyście do czynienia z którymś z tych produktów? Buziaki :)
Czytaj Więcej
19 Komentarze

Paznokciowy Dzień Skittles

Po przeczytaniu na blogu Paramore (klik) o akcji pomalowania paznokci niczym skittles w dzień dziecka, pomyślałam 'dlaczego nie' :):) Bardzo spodobał mi się taki mani, jest bardzo letni :) 

Postawiłam na pastelowy zestaw :):) a użyłam:
MIYO mini drops mix, Safari 102, Safari 25 mat, Golden Rose 222, Wibo edycja różana 8
Pozdrawiam :)
Czytaj Więcej
1 Komentarz
Obsługiwane przez usługę Blogger.