Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

Lato, lato... i po lecie. Ochrona przeciwsłoneczna i regeneracja skóry z URIAGE



Jasna karnacja i opalanie się (o ile w ogóle) to na różowo. Ręka w górę, kto tak ma? Wakacje to czas opalania i korzystania z pięknej pogody, to dość jasna sprawa. Wyjeżdżając na urlop pamiętamy o filtrze, ale czy i o odpowiedniej pielęgnacji po kąpielach słonecznych? Dzisiejszy wpis, mimo że dużo na wyrost (w końcu za równy tydzień wybija astronomiczna jesień) to mam nadzieję, że ktoś z Was wybiera się jeszcze na wakacje last minute:) 


Uriage, Bariésun Mgiełka SPF20

Mgiełka do twarzy i ciała z filtrem przeciwsłonecznym SPF20. Łączy w sobie potrójne działanie: optymalną ochronę UVA/UVB dla ciemniejszych karnacji (filtry organiczne i fizyczne), intensywne nawilżenie skóry (kompleks Aquaspongines) oraz ochronę przed działaniem wolnych rodników (witamina C i E). Innowacyjna forma lekkiej mgiełki z multipozycyjnym areozolem pozwala na komfortową aplikację.

Pierwszy raz sięgnęłam po filtr w formie mgiełki i... był to strzał w dziesiątkę. Aplikacja produktu jest jeszcze szybsza niż w przypadku kremu, nakłada się równomiernie na całym ciele. Mimo, że to olejek wchłania się naprawdę ekspresem, nie pozostawiając denerwującego, tłustego filmu na skórze:)  


Skóra rozgrzana słońcem po tej mgiełce pachnie przepięknie! Delikatnie, trochę jakby oliwką dla dzieci. Zapach z tych, które pamiętamy przez cały rok, aż do następnych wakacji.. :) Najbardziej podoba mi się to, że ta mgiełka zarówno chroni przed słońcem, jak i dba o nawilżenie skóry (w składzie znajdziemy wodę termalną Uriagę, witaminy C i E). Niestety producent nie zapewnia, że produkt jest wodoodporny - polecam ponowną aplikacji po kąpieli wodnej. Pomimo, że mgiełka skierowana jest dla ciemniejszych karnacji wydaje mi się, że sprawdzi się również u bladolicych takich jak ja:)
Mgiełka Bariesun ma 150ml ale to diabelnie wydajny produkt.



 

Uriage, olejek pod prysznic

Olejek o przyjemnym zapachu dokładnie oczyszcza skórę tworząc kremową pianę. Pozostawia na skórze nietłusty film, a dzięki zawartości składników lipidowych chroni skórę przed wysuszającym działaniem wody. 
 
Mimo kontrolowania poziomu nawilżenia naszej skóry podczas gorących dni, nie sposób całkowicie tego uniknąć. Najprostsza, codzienna czynność, jaką jest mycie ciała, ale z odpowiednimi produktami może pomóc w walce o miękką i zdrowo wyglądająca skórę, nawet po tygodniowym opalaniu:) 
Bardzo lubię olejki pod prysznic, mimo że dość rzadko po nie sięgam (jakoś wszystkie inne żele pod prysznic zawsze kuszą swoimi zapachami... ale to już inny temat). Ten olejek naprawdę nawilża, i to jak!  


Przede wszystkim ma super-wygodną pompkę, która pod prysznicem jest jak wybawienie. Dozujemy nią odpowiednią ilość produktu, przez co jest jeszcze bardziej wydajny. Niewielka ilość potrafi spienić się naprawdę mocno! I to właśnie lubię - kiedy olejek nie jest zbyt ciężki w kontakcie z wodą i czuć, że skóra jest umyta a nie tylko oblepiona oleistą warstwą. 
Cleansing oil od Uriage to pozycja do wypróbowania właśnie teraz, w momencie kiedy lato za nami. Chociaż po chwilowym przemyśleniu sprawy w zimie będzie jeszcze bardziej odpowiedniejszy - wszak kaloryfery również nie cackają się z nami kiedy za oknem zimno... ;) A butla 400ml pozwoli spokojnie przetrwać oba sezony, gwarantuję!  

Dajcie mi znać jak Wy pomagacie skórze dość do ładu po wakacyjnym szaleństwie? 
Polećcie mi swoje perełki!

Czytaj Więcej
5 Komentarze

All Bright Micellar 3 in 1 BOTANICS - lepsza od Garniera?


Będąc poza granicami kraju nie sposób nie spróbować nowinek kosmetycznych niedostępnych w Polsce. Płyn micelarny idzie u mnie "jak woda" więc to zawsze dobra wymówka by sięgnąć po coś nowego:) Tym razem wybór padł na markę Botanics (dostępna w sklepach Boots). 

Generalnie producent obiecuje łagodne, ale skuteczne oczyszczanie, odblokowanie porów oraz demakijaż całej twarzy. Płyn jest odpowiedni dla każdego rodzaju skóry. Produkt nie zawiera alkoholu, ani substancji zapachowych. Kosmetyk wzbogacony jest w ekstrakt z hibiskusa, który ma działanie rozjaśniające. 

Skład: Aqua (Water), Butylene glycol, Glycerine, Polyglyceryl-4-caprate, Phenoxyethanol, Hibiscus sabdarrifaflower extract, Sodium Benzoate, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Sodium Citrate, Ascorbylglucoside, Benzoic Acid, Dehydroacetic acid, Ethylhexylglycerin.
Cena: £4.49/250ml 




All Bright Micellar 3 in 1 Cleansing Solution zamknięty jest w zwykłej, plastikowej butelce. Dużym minusem jest dozownik - a raczej jego brak. Przy odrobinie nieuwagi przez ogromną dziurę można ulać sporo produktu. Sam płyn jest przyjemny w użyciu, natychmiastowo koi skórę i odświeża. Nie zauważyłam by woda podrażniła moją skórę. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem pełnej tapety - tusz, kreski linerem oraz cienie schodzą z łatwością:) 

Działanie tej wody śmiało mogę przyrównać do wszechobecnego Garniera :) A z racji że Garnier i łatwiej dostępny, i bardziej ekonomiczny można śmiało się domyślić mój przyszły wybór. 
Nie mniej jednak to warty wypróbowania płyn :) 

Lubicie testować nowe płyny micelarne, czy jesteście wierne swojemu ideałowi? :) 

Wpis powstał we współpracy alerzeczy.pl
Czytaj Więcej
9 Komentarze

Duet do tłustej skóry - krem Uriage HYSEAC 3-Regul oraz pasta SOS!

 
Przedstawiłam Wam w jednym z ostatnich wpisów markę Uriage, która po raz pierwszy gościła na moim blogu. Był to żel do mycia twarzy bez mydła - kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam pokrótce mój obecny duet do zadań specjalnych!

Uriage Hyseac 3-regul krem pasta SOS pielęgnacja skóry tłustej trądzikowej recenzja blogspot

 

Uriage, Hyseac 3-Regul

Pierwszy z nich to nowość na rynku - Hyseac 3-Regul. Innowacyjne działanie trzech patentów: Potwierdzona skuteczność dzięki połączeniu wyjątkowych składników aktywnych i Wody Termalnej Uriage. Redukuje powstawanie zaskórników (TLR2-Regul, AHA/BHA), ogranicza namnażanie się bakterii i przywraca odpowiednią florę bakteryjną skóry (MPA Complex), reguluje wydzielanie sebum (wyciąg z lukrecji). Wyjątkowo lekki krem nadaje matowe wykończenie, a skóra staje się gładka i rozświetlona.

W skład wchodzi woda Termalna Uriage, MPA Complex, kwasy AHA/BHA, TRL2-Regul Complex, wyciąg z lukrecji. 

Krem ma bardzo lekką konsystencję, pachnie delikatnie i świeżo. Wchłania się bardzo dobrze, pozostawiając uczucie delikatnego nawilżenia. Często kremy tego rodzaju są silnie matujące i ściągające skórę, a tutaj tego nie ma. Niestety mimo lekkości nie sprawdził się u mnie w roli kremu pod makijaż - zanotowałam szybsze świecenie się, natomiast na noc okazał się być idealny! 
Kosmetyk koi zmęczoną po całym dniu skórę i pomaga jej się zregenerować, a przy okazji działa zbawiennie na regulację sebum, z którym ciągle się borykam. 
Cena kremu waha się podobnie jak pasty, najtańsza opcja to 34,90zł w jednej z internetowych aptek. Ale warto polować na promocje chociażby w Super-Pharm, gdzie marka często bierze udział w różnych zniżkach.

Uriage Hyseac 3-regul krem pasta SOS pielęgnacja skóry tłustej trądzikowej recenzja blogspot

 

Uriage, Hyseac Pasta SOS 15 g

Skuteczna pielęgnacja SOS ukierunkowana na redukcję zmian trądzikowych. Hyseac SOS Pasta przyspiesza dojrzewanie zmian trądzikowych, aby szybciej je usunąć. Zawiera olej z drzewa herbacianego oraz zieloną glinkę o działaniu ściągającym i antyseptycznym. Wyjątkowa konsystencja według starej receptury. Produkt hipoalergiczny, niekomedogenny.

W skład wchodzi woda Termalna Uriage, olej z drzewa herbacianego, zielona glinka, ichtiol, tlenek cynku.

        Tego typu kosmetyk jest mi znany od dobrych kilku lat - mowa tutaj o paście cynkowej. Sama w sobie działa dobrze, ale mało inwazyjnie. Gdy tylko pasta Hyseac trafiła w moje ręce, wróżyłam owocną współpracę;) Idealnie skomponowany skład po prostu nie mógł się nie sprawdzić.
Konsystencja pasty jest bardzo zbita i wystarczy odrobina by przykryć całą zmianę. Producent zaleca stosowanie pasty na noc - jednak ciągle wybrudzone poszewki poduszek skutecznie mnie do tego zniechęciły. Nakładam ją gdy wiem, że nie będę już wychodzić z domu. Ewentualnie można delikatnie zakleić plasterkiem posmarowane miejsce i pozwolić, by pasta działała przez całą noc. 
Czy działa? Owszem tak! Przyspiesza gojenie się już powstałych zmian, podsusza je, zostają mniejsze ślady. Mimo dość wysokiej ceny (można ją dostać w różnych cenach, najtańsza opcja jaka znalazłam to 34,90zł) to jest tak wydajna, że wystarczy na bardzo długi czas. Jej działanie jest również wielkim plusem, o którym warto mówić. 


Duet Hyseac przypadnie do gustu każdemu o skórze z problemami - trądzik, ropne zmiany, zaskórniki, rozregulowana produkcja sebum. Oczywiście potrzeba czasu oraz regularności by problemy wyeliminować całkowicie. Na pewno dam Wam znać w jednym z projektów denko jak krem sprawdzał mi się do wykończenia tubki. 

Dajcie znać czy marka Uriage jest Wam znana i co polecacie?  
Czytaj Więcej
5 Komentarze

Kwas migdałowy dla początkujących - krem oraz tonik NOREL dr Wilsz!


Pod koniec listopada, czyli przeszło prawie dwa miesiące rozpoczęłam swoją przygodę z Norel dr Wilsz. Po raz pierwszy miałam do czynienia z marką, więc tym bardziej byłam jej ciekawa. Zima to idealny okres dla kwasów (nawet delikatnych), dlatego mój wybór padł na serię Mandelic Acid w której dostępne są: krem do twarzy, tonik oraz żel oczyszczający. Dziś przedstawię Wam działanie dwóch pierwszych. 

Preparaty z linii Mandelic Acid oparte są na kwasie migdałowym i polihydroksykwasach (PHA). Te unikalne substancje czynne w sposób szybki i widoczny poprawiają kondycję i wygląd skór młodych, tłustych ale również dojrzałych, ze zmarszczkami i przebarwieniami. Dodatkowo zawarte w preparatach wyciągi roślinne, alantoina, pantenol i kwas hialuronowy zapewniają działanie regenerujące, łagodzące i przeciwzapalne.
Preparaty delikatnie złuszczają naskórek, wyrównują jego powierzchnię (rozszerzone pory, bruzdy, zmarszczki) i rozjaśniają koloryt. Regularnie stosowane zapewniają skórze gładkość, „świetlistość” i młody wygląd.

 

Tonik żelowy z kwasem migdałowym

Bezalkoholowy tonik żelowy o unikalnych własnościach wygładzających i rozjaśniających. Przeznaczony dla każdego rodzaju cery, również delikatnej, naczyniowej i z przebarwieniami. Dzięki zawartości kwasów wspomaga usunięcie obumarłych komórek naskórka, ujednolica koloryt cery i utrzymuje florę bakteryjną skóry w równowadze. Nie podrażnia i nie piecze. Receptura toniku zawiera:
- 6% kwas migdałowy - o działaniu oczyszczającym i rozjaśniającym;
- glukonolakton – działa przeciwzapalnie i wycisza grę naczyniową;
- kwas laktobionowy – chroni skórę przed wolnymi rodnikami, likwiduje stany zapalne i doskonale nawilża;
- pantenol - o działaniu kojącym i nawilżającym.
Stosowanie: wieczorem po zmyciu makijażu nałożyć na skórę twarzy szyi i dekoltu. Unikać kontaktu z oczami. Można stosować również w okresie letnim. Na noc aplikować krem z kwasem migdałowym i PHA.
Cena: 44zł/200ml, dostępny w sklepie on-line. 
- - - - - - - 
 Żelowa konsystencja produktu to była dla mnie nowość. Dzięki temu tonik okazał się być niesamowicie wydajny - zużycie widoczne na zdjęciu to efekt niemalże codziennego stosowania. Nakładam go nieco inaczej niż inne produkty tego typu - omijam etap wacika - nalewam tonik na dłoń i wklepuję go bezpośrednio w twarz, oczywiście skrupulatnie omijając okolice oczu. Dzięki tej metodzie ma szanse lepiej zadziałać, a i niepotrzebnie go nie marnujemy;) Pozostawiam go na kilka chwil do wchłonięcia po czym przechodzę do kremu. 
Tonik pozostawia lepką powłokę na twarzy. Może to być minus dla tych, którzy nie lubią kłaść się spać z czymś, przez co przykleimy się policzkiem do poduszki;) Jednak odpowiednio wczesna aplikacja produktu pozwoli ominąć ten dość błahy problem. 
Czy pomógł mi w walce z lepszym wyglądem cery? I tak i nie. Moja tłusta cera, która ma nierówną strukturę, dużo drobnych przebarwień i ciągle powstających wykwitów nie odnotowała całkowitego polepszenia stanu. Na pewno warto wspomnieć o kilkukrotnym złuszczeniu się skóry wkoło nosa oraz na brodzie - co było dla mnie plusem, chociaż spodziewałam się mocniejszego działania/mocniejszego złuszczenia:) Ale całkowity wyrok w tej sprawie wydam gdy zużyję całą butelkę. 
Tonik przypadnie do gustu nawet wrażliwcom przez wzgląd na łagodne złuszczanie. Przez swoją wydajność jest wart każdej złotówki!

 

Krem rozjaśniająco - wygładzający z kwasem migdałowym i PHA

Krem na noc o jedwabistej konsystencji i świeżym zapachu, dla każdego rodzaju cery w każdym wieku. Głęboko nawilża, złuszcza i wygładza nierówności skóry – rozszerzone pory, bruzdy, zmarszczki. Rozjaśnia przebarwienia i ujednolica koloryt cery, zapewniając jej „świetlistość” i młody wygląd. Regularnie stosowany zmniejsza rumień i teleangiektazje (poszerzone naczynka krwionośne). Recepturę kremu wzbogacono w:
- 4% kwas migdałowy – złuszcza, rozjaśnia i zmniejsza nierówności naskórka. Działa antybakteryjnie (przyśpiesza gojenie wykwitów trądzikowych) i normalizująco na pracę gruczołów łojowych. Pobudza syntezę kolagenu wpływając na poprawę jędrności i elastyczności skóry;
- 6% polihydroksykwasy (glukonolakton, kwas laktobionowy) – delikatnie złuszczają, nawilżają i poprawiają gojenie naskórka. Neutralizują wolne rodniki i zmniejszają zaczerwienienie skóry;
- ekstrakt z nasion lnu (źródło cennych kwasów omega-3, mikroelementów i aminokwasów) – działa regenerująco i niweluje drażniące działanie kwasów;
- hialuronian sodu (niskocząsteczkowy kwas hialuronowy) – optymalnie nawilża i wiąże wodę w naskórku;
- alantoinę, pantenol – działają łagodząco i przeciwzapalnie.
Stosowanie: codziennie na noc na skórę twarzy, szyi i dekoltu, z ominięciem okolic oczu. Można stosować również latem. Na dzień używać kremu z filtrem przeciwsłonecznym min. SPF 20.
Cena: 78zł/50ml, dostępny w sklepie on-line.  
- - - - - 
Krem zamknięty jest w eleganckim słoiczku z grubego plastiku. Opakowanie wygląda naprawdę ekskluzywnie i drogo - zakrętka ma lustrzany odblask, a i zakręca się inaczej niż wszystkie inne kremy w słoiczkach. Dużym plusem jest plastikowa przykrywka - zwiększa higienę użytkowania kosmetyku. Krem z serii Mandelic Acid to naprawdę coś innego niż dotychczas stosowałam. Jest bardzo treściwy, ma zbitą konsystencję. Przyjemnie i łatwo się aplikuje - jednak mimo dobrego wklepania nie wchłania się całkowicie. Oczywiście stosując go tylko na noc ma to małe znaczenie, ale w połączeniu z tonikiem mamy dość mocno klejącą się powłokę na skórze twarzy;)  
Podejrzewam, że nie wchłania się całkowicie ze względu na moją tłustą skórę. W przypadku innego rodzaju może być inaczej. 
Krem naprawdę mocno nawilża - rano skóra jest bardzo mięciutka i promienna (niezależnie od tego, ile godzin przespałam) i w ogóle nie przypomina kremu, który miałby pomóc złuszczać naskórek. 
Działanie kremu w połączeniu z tonikiem przyniosło oczekiwane rezultaty - zniknęły drobne przebarwienia, skóra stała się jaśniejsza i nieco odświeżona.
Niestety kuracja nie przyniosła u mnie na razie działania przeciwtrądzikowego czy hamującego powstawania kolejnych zmian, ale tak jak napisałam w przypadku toniku - zużyję oba produkty do końca i dam znać w projekcie denko;)



+ niskie stężenie kwasu migdałowego (4-6%) idealne dla kuracji w domowym zaciszu
+ seria Mandelic Acid jest dla każdego typu cery
+ działa mało inwazyjnie, można zapanować nad łuszczącymi się skórkami
+ brak przesuszenia w trakcie kuracji
+ krem nie jest komedogenny mimo bogatej konsystencji
+ Polska marka, z krótkimi, dobrymi składami (!) 
+ wydajność

- zarówno krem jak i tonik zostawiają lepki film na skórze

Seria Mandelic Acid od Norel Dr Wilsz to świetny początek dla każdego, kto chce rozpocząć kuracje kwasami.

Warto śledzić markę na ich profilu Facebook, gdzie często organizowane są konkursy czy publikowane recenzje innych blogerek. Dajcie znać czy marka jest Wam znana:) Ja mam do przetestowania jeszcze dwa produkty, więc możecie się spodziewać że Norel znów zagości na blogu.
Czytaj Więcej
18 Komentarze

Kremy do rąk Vaseline - healthy hands stronger nails VS advanced repair


Marka Vaseline już jakiś czas temu szturmem zaatakowała nasz kosmetyczny rynek, a mówiąc konkretnie to na punkcie najzwyklejszej wazeliny większość osób wręcz oszalała. Tejże wazeliny nie posiadam (może faktycznie jest taka niezwykła) ale od jakiegoś czasu testowałam dwa kremy do rąk, o których dziś opowiem dwa słowa. 

Generalnie nie ma dnia żebym nie korzystała z kremu do rąk, bo to typ kosmetyku, który jest zawsze ze mną... Uczucie suchych dłoni to zdecydowanie coś, czego nienawidzę ;) 


VASELINE HAND CREME HEALTHY HANDS STRONGER NAILS


Zdrowo wyglądające dłonie i mocniejsze paznokcie od Vaseline, to krem do rąk z wyciągiem z aloesu. Krem głęboko nawilża, aby zregenerować bardzo suchą skórę dłoni. Zapobiega rozdwajaniu i łamaniu się paznokci - w 2 tygodnie paznokcie stają się 10 x mocniejsze. Wchłania się szybko nie pozostawiając tłustego uczucia. Zawiera keratynę, składnik znany z właściwości wzmacniających i zabezpieczających przed łamaniem i rozdwajaniem się paznokcia.

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Dimethicone, Glycerin, Glycol Stearate, Stearic Acid, Hydrolyzed Keratin, Petrolatum, Palmitic Acid, Glyceryl stearate, Cetyl Alcohol, Stearamide AMP, Triethanolamine, Magnesium Aluminum Silicate, Carbomer, Disodium EDTA, Parfum, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl alcohol, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool.
 
 ~

VASELINE HAND CREME, ADVANCED REPAIR HAND


Krem do rąk do bardzo suchej skóry. Regeneruje suche, spierzchnięte i szorstkie dłonie. Nawilża, aby zregenerować nawet popękane i najbardziej suche miejsca. Wchłania się szybko nie pozostawiając tłustego uczucia. Klinicznie udowodnione utrzymanie zregenerowanych dłoni przez 3 tygodnie. Działanie na rogową warstwę naskórka.

Skład: Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Distearyldimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Steareth-21, Dimethicone, Petrolatum, Lecithin, Tocopheryl Acetate, Borago Officinalis Seed Oil, Isopropyl Myristate, Stearyl Stearate, Stearic Acid, Polybutene, Isopropyl alcohol, Tapioca starch, Sodium chloride, Methylparaben, DMDM Hydantoin, Propylparaben, CI 77891, Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Distearyldimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Steareth-21, Dimethicone, Petrolatum, Lecithin, Tocopheryl Acetate, Borago Officinalis Seed Oil, Isopropyl Myristate, Stearyl Stearate, Stearic Acid, Polybutene, Isopropyl alcohol, Tapioca starch, Sodium chloride, Methylparaben, DMDM Hydantoin, Propylparaben, CI 77891.
  
 
Oba kremy mają po 75ml pojemności i są zamknięte w poręcznych tubkach. W kwestii zapachu różowa wersja ma nieco chemiczny zapach, który po krótkim czasie się ulatnia. Biały jest całkowicie bezzapachowy (co obiecuje producent). Konsystencje kremów, co widać na zdjęciu wyżej, znacznie się różni. Różowy jest bardzo lekki, a wersja biała jest zbita i mocno treściwa. 
A jak z nawilżaniem? 
Jeśli chodzi o działanie to krem intensywna regeneracja dłoni bardziej przypadł mi do gustu. Mimo gęstej konsystencji świetnie się wchłania i daje długotrwałe uczucie nawilżenia, zapewne dzięki glicerynie na samym początku składu. Nie jest to krem do użytkowania w ciągu dnia - bo trzeba odczekać aż się wchłonie, jednak na noc w połączeniu z bawełnianymi rękawiczkami sprawdza się super! 
Krem zdrowo wyglądające dłonie i mocniejsze paznokcie (czyli w różowej tubce) mimo super obietnic producenta sprawdził się u mnie mocno średnio:( Podejrzewam że to przez parafinę na początku składu, później silikon a gliceryna umieszczona jest dopiero za nimi. Krem wchłania się błyskawicznie i dosłownie po chwili dopada mnie uczucie suchych rąk. Nie zauważyłam polepszenia stanu moich paznokci - pewnie gdybym smarowała dłonie w momencie gdy lakier z nich byłby zmyty mógłby coś zdziałać. 

Oba kremy są bardzo wydajne, mimo że ich pojemności są uszczuplone. Dostaniecie je w każdej lepszej drogerii (na pewno Rossmann) a ich cena nie przekracza 8,99 (na promocji można dorwać je taniej). 
Znacie Vaseline?
Czytaj Więcej
18 Komentarze

Żel do mycia twarzy bez mydła - Uriage hyseac - gel nettoyant


Nie wyobrażam sobie wieczornej pielęgnacji twarzy bez demakijażu z użyciem wody. Przeróżne żele przewijały się w mojej kosmetyczce, niestety nie każdy sprostał moim oczekiwaniom. Dziś opowiem kilka słów na temat kosmetyku z marki Uriage, którą miałam przyjemność testować po raz pierwszy. 

Linia Hyséac to produkty skomponowane stricte dla skóry tłustej i mieszanej. Inne kosmetyki z tej linii możecie podglądnąć na stronie producenta Labo-Uriage.

Hyséac żel oczyszczający

Wyjątkowo delikatny żel bez mydła, odblokowuje pory, skutecznie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Nie powoduje podrażnień, nie wysusza skóry. Pozostawia skórę czystą i świeżą. 
W skład żelu wchodzi: Woda Termalna Uriage, piroktonian olaminy, ekstrakt z wierzbownicy (Epilobium), glicyna.


Żel zamknięty jest w poręcznej, miękkiej tubie zamykanej na klapkę. Dozownik jest dość mały, przez co możemy kontrolować ilość używanego produktu. Tuba niestety nie jest przezroczysta, zatem nie widzimy ile produktu zostało. Zapach jest dość charakterystyczny dla linii Hyséac - krem pachnie tak samo. Jest to świeża woń, która rano działa orzeźwiająco - ale nie drażni naszego nosa;)  Konsystencję kosmetyku określiłabym jako rozrzedzony żel - jest na tyle zbity, że można go nadal nazywać żelem, ale nie jest to postać np. żelu do włosów. W praktyce komfort użytkowania wciąż zachowany! ;)


Żel podczas masażu wytwarza delikatną piankę. Bardzo dobrze oczyszcza, bez nadmiernego ściągnięcia skóry. Nigdy mnie nie podrażnił oraz nie spowodował dodatkowego wysypu (a wiadomo, jak to bywa z kapryśną cerą...) Nie zauważyłam by odblokował moje pancerne pory ;) jednak przypadł mi na tyle do gustu, że z przyjemnością zakupię go ponownie.
Jest bardzo wydajny - tuba o pojemności 150ml śmiało wystarczy na 2-3miesiące codziennego używania 2 razy dziennie.

+ wydajny
+ piękny zapach
+ świetne oczyszczanie z resztek makijażu
+ nie podrażnia
+ nie wysusza  
+ woda termalna Uriage na 2. miejscu w składzie
- nie dla wrażliwej cery - może okazać się zbyt mocny


A Wy na co stawiacie przy codziennym oczyszczaniu twarzy? :)
Czytaj Więcej
8 Komentarze

Nowe maski do twarzy BingoSpa - cynkowa vs drożdżowa!


Hasło "maska do twarzy" zawsze kojarzy mi się z saszetkowym koszmarkiem, gdzie niedokończone opakowanie czeka na zbawienie i zużycie do końca.. Więc sama się sobie dziwię, że tak rzadko sięgam po maseczki zamknięte w normalnym opakowaniu. Minusem oczywiście będzie to, gdy kosmetyk nam nijak podpasuje i cóż począć z jego resztą. No ale dziś nie o tym! 

BingoSpa potrafi zaciekawić nietypowymi kosmetykami - tak też było w tym wypadku. Te dwie maski, notabene nowości u nich, bo wcześniej widziałam wersje w zakręcanych, nieporęcznych słoikach oraz w innych wariantach składowych. 

Dziś znów będzie wpis dla osób ze skórą problematyczną i przetłuszczającą się. Żadna z maseczek nie podpasuje dziewczynom o skórach wrażliwych czy delikatnych! 




Drożdżowa maska do twarzy z wyciągiem z imbiru

Maska BingoSpa do twarzy zawiera ekstrakt z drożdży piwnych oraz wyciąg imbiru. Drożdże piwne zawierają duże ilości bardzo ważnych biologicznie protein, witamin z grupy B oraz soli mineralnych - głównie fosforu, potasu, siarki, magnezu i wapnia. 
Skład: Aqua, Faex Extract (wyciąg z drożdży leczniczych), Alcohol denat., Zingiber Officinale Root Extract (Ekstrakt z korzenia imbiru), Soluble Collagen (roztwór hydrolizowanego kolagenu), Triethanoloamine, Acrylates/Steareth-20 Mathacrylate Copolymer (substancja żelująca), Carbomer (zagęstnik), Propylene Glycol (alkohol), Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Sodium Benzoate (eko konserwant), DMDM Hydantoin (substancja konserwująca). 

Skład na szczęście krótki, ale patrząc na niego możemy mieć mieszane uczucia. Zupełnie nie rozumiem tego alkoholu na trzecim miejscu, który faktycznie przy zbyt częstym używaniu kosmetyku może prowadzić do niepotrzebnego przesuszenia. Plus za wyciąg z drożdży, imbiru; kolagen - składniki, które w teorii mają pasować problematycznym cerom. Maska o konsystencji żelu do włosów, rzadka, ale nie na tyle by spływała zaaplikowana na twarz. Zapach dość neutralny, niedrażniący, po chwili się ulatnia. 
Chłodny żel daje uczucie ulgi podczas nakładania - warto spotęgować ten efekt uprzednim włożeniem kosmetyku do lodówki! 
Generalnie nie jest to zła maseczka, ale nie zauważyłam spektakularnych efektów. Fajne urozmaicenie pielęgnacji, ale nie spodziewałabym się widocznej poprawy stanu skóry. 
Po aplikacji buzia jest odświeżona i dobrze oczyszczona - kremy wchłaniają się o niebo lepiej. 
Znajdziecie ją tutaj w sklepie on-line.

 

Cynkowa maska do twarzy z Retinolem

Maska BingoSpa zawiera podstawowe składniki, które są potrzebne do zachowania czystej i gładkiej skóry. 
Skład: Aqua, Zinc Oxide (tlenek cynku), Ceteareth-20 (Substancja myjąca usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry), Cetearyl Alcohol, Linum Usitatissimum extract (ekstrakt z lnu), Aloe Vera Extract (ekstrakt z aloesu), Chamomilla recutita extract (ekstrakt z rumianku), Retinyl palmitate (Witamina A w postaci proretinolu. W skórze ulega przekształceniom z wydzieleniem retinolu - podstawowej formy witaminy A), Arachis hypogaea oil (olej arachidowy), Tocopherol (witamina E), Propylene Glycol (alkohol), Citric acid (kwas cytrynowy), Methylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantoin (substancja konserwująca), Butylhydroxitoulen (przeciwutleniacz). 

Cynkowy brat w odróżnieniu od poprzednika ma o wiele ciekawszy skład. Bardzo popularna jest pasta cynkowa, która nakładana punktowo na wyprysk przyspiesza jego gojenie. Podejrzewałam, że maska z cynkiem to będzie coś wspaniałego! W praktyce - faktycznie sprawdziła się nieco lepiej niż wersja drożdżowa. Maska ma postać gęstego kremu, którą bardzo łatwo się nakłada. Po kilku minutach czuć lekkie zastyganie i ściągnięcie. Pachnie dość mocno jakimś kremem aptecznym, ale nie jest to zapach drażniący. 
Uwaga wrażliwcy - moja pierwsza aplikacja skończyła się bardzo szybko, gdyż piekła mnie twarz. Na szczęście przy kolejnym podejściu już nie było takiej sytuacji, więc zupełnie nie wiem na jaki składnik tak zareagowałam. 
Co do zmywania maski - tutaj trzeba się trochę przyłożyć, bo dość mocno się maże w kontakcie z wodą, ale ciepła woda i delikatna gąbeczka do demakijażu powinny załatwić sprawę. 
Znajdziecie ją tutaj w sklepie on-line. 


Chciałabym żeby na stronie sklepu BingoSpa postarali się o składy INCI oraz o nieco lepsze opisy kosmetyków. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze lubię zajrzeć w skład i przeczytać obietnice producenta - tutaj na podstronie tych masek ewidentnie tego brakuje:) 
Obie maski zamknięte są w opakowaniach z pompkami, które są bardzo poręczne i dozują odpowiednią ilość produktu. Oba produkty mają aż po 150ml i kosztują 14zł - zatem stosunek ilości do ceny jest świetny.  

Dajcie znać czy próbowałyście jakichś konkretnych masek z BingoSpa i możecie mi coś polecić!
Czytaj Więcej
13 Komentarze

Nowości od Dove dla ciała i włosów - relacja z konferencji - 30.10.2015

 

 W ostatnim czasie dostałam zaproszenie na konferencję prezentacji nowości marki Dove, która odbyła się 30 października w Warszawie. Wyprawa to była niemała, bo musiałam zerwać się z łóżka skoro świt i migiem dostać się do stolicy, dzięki naszemu pendolino;)

Po wszystkich formalnościach zostałyśmy zaprowadzone do sali konferencyjnej, gdzie czekał na nas słodki poczęstunek oraz obowiązkowo kawa!



Bufet prezentował się naprawdę smakowicie! Osobiście bardziej przypadła mi do gustu sekcja słodkości;) 

Pierwsza część konferencji została poświęcona nowościom do pielęgnacji skóry - linia DERMASPA. Badania przeprowadzone dla marki wykazały, że współczesna kobieta zupełnie nie ma czasu by zadbać o swoje ciało; a jeśli już to robi - sięga po coś błyskawicznego, nie przywiązując zbytnio dużej wagi do całego procesu. Marka wyszła naprzeciw naszym potrzebom właśnie z linią kosmetyków, które łączą dwa pojęcia. 


Skróty Derma i Spa są często wykorzystywane w kosmetologii i dziedzinach związanych z pielęgnacją skóry. Skrót „derma” tzn. skóra – odnosi się do dermatologii, czyli dziedziny medycyny wszechstronnie dbającej o zdrowie i piękno skóry. A słowo „spa” to skrót od łacińskiej sentencji "sanusper aquam" czyli zdrowie przez wodę. 
Obecnie słowo Spa jest synonimem szeroko rozumianych zabiegów kosmetycznych, mających na celu poprawę kondycji skóry poprzez wykorzystanie kosmetyków dostarczających wielu doznań sensorycznych (zapach, konsystencja), masaż oraz relaks i wyciszenia umysłu.

Seria DermaSpa składa się z następujących linii: Youthful Vitality, Uplifted+, Intensive, Summer Revived i Goodness3.


Druga część spotkania została poświęcona pielęgnacji włosów. Nowa seria Dove Regenerate Nourishment wykorzystuje unikalne połączenie technologii oraz naturalnych składników odżywczych, które regenerują zniszczone pasma i przywracają im zdrowy wygląd. 

Sekretem jej skuteczności jest unikalne połączenie czerwonych alg i kompleksu Nutri Keratin, zawierającego liczne pierwiastki pielęgnujące włosy. Ten wyjątkowy kompleks uzupełnia brakujące składniki odżywcze i przywraca integralność struktury wewnętrznej włosa, wzmacniają je od środka.

 
Prócz niekończących się rozmów głównymi atrakcjami na spotkaniu była możliwość zbadania kondycji skóry i włosów. Każda z Nas z chęcią poddała się tym prostym zabiegom, by móc dobrać lepiej swoją pielęgnację. Mi wyszło że mam skórę suchą - z czym trochę się nie zgadzam, bo nie zawsze odczuwam potrzebę nakładania balsamu po kąpieli;) Natomiast w przypadku włosów okazało się, że są w bardzo dobrej kondycji tylko mają tendencję do łamania się na końcach. 





Oczywiście nie obyło się bez prezentów do testowania :) Każda z uczestniczek dostała przeogromne paczki z nowościami Dove. A w nich znalazłam: 



Także mam co testować :) Bardzo się cieszę, że miałam możliwość uczestnictwa w takim spotkaniu, było to coś nowego dla mnie :) 

Zainteresowało Was coś z nowości Dove?
Czytaj Więcej
18 Komentarze

Pielęgnacja skóry tłustej - jesień 2015



Jako właścicielka skóry problematycznej jestem zobowiązana do szukania kosmetyków idealnych. Które nie zrobią dodatkowego kuku, no i które dodatkowo pomogą w walce z niedoskonałościami. Niestety mimo upływu kolejnych miesięcy nie udaje mi się wygrać batalii z kolejnym wypryskiem; jednak moja obecna pielęgnacja pozwala mi na uzyskanie efektu "da się wyjść do ludzi" ;) 

Bardzo lubię podpatrywać tego typu wpisy na innych blogach, bo zawsze dopiszę jakąś perełkę do swojej listy zakupów. Nie przedłużając, rzućcie okiem co obecnie nakładam na twarz! 

PŁYN MICELARNY

Dość podstawowy kosmetyk u każdego typu skóry. Ja zmywam nim makijaż oczu, twarzy. Czasami przemywam nim też twarz przed nałożeniem kremu. Jakiś czas temu pokazywałam zestawienie kilku płynów z różnych firm, myślę że pomoże wybrać micel idealny! 

PEELING/DODATKOWE OCZYSZCZANIE

Seria Liście Manuka z Ziaji weszła szturmem na nasz rynek. Kremy nie zachwycają składami, a tonik też średnio przypadł mi do gustu (nie zauważyłam żadnych rezultatów) natomiast! Pasta oczyszczająca przeciw zaskórnikom okazała się być strzałem w dziesiątkę. Masa dziewczyn polubiło ten kosmetyk, a ja do tej pory pukam się w głowę dlaczego tak późno trafił w moje ręce. 
Czy działa? Tak, zdecydowanie. Świetnie oczyszcza skórę z sebum, pory oczyszczone na tyle, na ile się to da zrobić peelingiem (trzeba być realistą w tym przypadku;). 
Pastę stosuję max 2x w tygodniu.

DEMAKIJAŻ TWARZY/ŻEL DO MYCIA 

Niezmiennie od dłuższego czasu króluje żel do mycia z Fitomedu. Bardzo go cenię za skład (brak wysuszających SLSów itd) i za to, że świetnie doczyszcza buzię z reszty makijażu. Więcej pisałam o nim w osobnej recenzji. 

 

TONIZOWANIE TWARZY

Kiedyś woda różana, potem toniki ze sklepowych półek. Nie mówię, że nigdy do takich nie wrócę, ale na ten moment moim numerem jeden jest hydrolat oczarowy. Jest znakomitym środkiem do odświeżania i nawilżania skóry tłustej z rozszerzonymi porami oraz wrażliwej. Łagodnie ściąga pory, tonizuje oraz posiada właściwości przeciwzapalne.
I w tym przypadku Fitomed nie zawiódł! Na stronie sklepu możemy go dorwać już za 13zł za 100ml płynu. Producent zaleca rozcieńczanie roztworu z wodą, w stosunku 1:1. Przyznam się, że wcale go nie rozcieńczam (a może powinnam, bo przynajmniej miałabym go więcej;) 
Faktycznie delikatnie ściąga pory. Świetnie tonizuje, nawilża i neutralizuje stany zapalne. Ma niezbyt miły, ziołowy zapach, ale można do niego przywyknąć. Jak dla mnie must have do tłustej skóry!


DO ZADAŃ SPECJALNYCH

Odkąd moja twarz zaczęła gościć nieproszonych koleżków, sięgałam po maść cynkową. Sprawdzała się dobrze - stosowana na noc niwelowała zaognione miejsca. I w sumie przez okres gimnazjum/liceum niczym innym jej nie zastępowałam, aż do momentu, gdy kliknęłam w jakimś sklepie internetowym olejek z drzewa herbacianego. 
Pokrótce - działa lepiej. Jego antybakteryjne właściwości są zbawienne dla kolejnego rosnącego, podskórnego gula, który nie będzie miał zamiaru nigdy wyjść na światło dzienne (ręka do góry kto się z tym zmaga:( ). Fajnie podsusza wypryski. Polecam spróbować, również nie był drogi :)


KREM NA NOC 

Aktualnie rozpoczęłam walkę z przebarwieniami i rozjeżdżającymi się w zastraszającym tempie porami. Wyżej wymieniony hydrolat nieco pomaga, ale chciałam postawić na kwas tej jesieni. Sięgnęłam zatem po Acnederm. Naczytałam się niezłych epopei na jego temat w internecie.. W każdym razie krzywdy miał mi nie zrobić. 
Aktualnie jestem po 1,5mies stosowania i nie widzę widocznych na tyle efektów, by móc powiedzieć z ręką na sercu że działa i że mi pomógł. Cierpliwie smaruję twarz (przynajmniej 5x w tygodniu na noc) i liczę się z tym, że kurację będę kontynuować jeszcze przez całą zimę. 
Jeśli któraś z Was próbowała Acnedermu dajcie znać jakie efekty przyniósł. U mnie nie wystąpiły ani żadne efekty uboczne (łuszczenie czy wysuszenie skóry), jedynie nieco uregulowało się produkowanie sebum. 

KREM NA DZIEŃ 

Zawsze stawiam na kremy o lekkiej, nietłustej konsystencji by fluidy nie zjeżdżały mi po 3h od nałożenia. Tołpa - matujący krem korygujący w tym momencie to mój faworyt. Wchłania się bardzo szybko (a rano każda minuta cenna;) nie zostawia absolutnie żadnego filmu, a co najważniejsze - podkłady wyglądają na nim dobrze. Nie przyczynia się do szybszego świecenia skóry - i właśnie za to go lubię. 

Dobrze też pamiętać by słuchać potrzeb skóry. W kryzysowych momentach przesuszenia warto sięgnąć po olejki do twarzy. Najlepsze olejki do twarzy potrafią zdziałać cuda, nawet w jedną noc!

Tak wygląda moja pielęgnacja na ten moment, a jak wygląda Twoja? Odnalazłaś coś ciekawego dla siebie? Daj koniecznie znać :)
Czytaj Więcej
16 Komentarze

Algowe SPA w domu - Repechage, krem do ciała


Repêchage to prekursorzy w technologiach przetwarzania alg morskich oraz pionierzy w Stanach Zjednoczonych w zabiegach i kosmetykach opartych na ekstraktach z alg. Algi są poławiane w czystych wodach morskich u wybrzeży Bretanii i przetwarzane najnowocześniejszymi metodami, pozwalającymi zachować ich najważniejsze właściwości. Do produkcji kosmetyków wykorzystywane są tylko najwyższej jakości naturalne składniki oraz innowacyjne technologie. Marka współpracuje z właścicielami salonów kosmetycznych i spa zapewniając im zarówno produkty, zabiegi, jak i specjalistyczne szkolenia.

Przez ostatni czas miałam przyjemność testować krem do ciała zawierający właśnie algi morskie. Co warto zauważyć - na etykiecie z tyłu znajduje się informacja o braku parabenów oraz nie testowaniu na zwierzętach. To dość kluczowe informacje dla wielu z Nas! 


Krem zamknięty jest w bardzo poręcznej tubie, zakończonej małym dziubkiem. Jest to świetne rozwiązanie ponieważ jesteśmy w stanie idealnie kontrolować ilość używanego kremu. Sam balsam ma lekką formułę, bardzo łatwo rozsmarowuje się na ciele. Ma delikatny zapach, typowo kremowy - na szczęście w ogóle nie przypomina zapachu alg ;) 

Mimo lekkiej konsystencji niemalże natychmiastowo przynosi ulgę suchej skórze. Wchłania się szybko i nie zostawia tłustego filmu, którego szczerze nienawidzę w balsamach. 

Kosmetyki Repechage nie należą do najtańszych. Generalnie składy inci są dostępne na stronach sklepów, ale nie tutaj. Szukałam również na stronach anglojęzycznych i nigdzie firma ich nie udostępnia. Jest to dla mnie mały minus, gdyż kupując tak drogi kosmetyk chciałabym najpierw zajrzeć do składu. 

Dla ciekawskich przepisuję kawałek składu Seaweed Body Cream:
Water, Caprylic Triglyceride, Glycerin, Cetearyl Glucoside, Cetearyl alkohol, Isocetyl Stearate, Glyceryl Stearate SE, Laminaria Digitata Extract, Cetyl Alkohol, Ascophyllum Nodosum Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Tocopherol, Hydrogenated Soybean Oil, Lavander Oil (...). 

Tłusty emolient, gliceryna, emulgator łagodzący działanie innych ew. drażniących substancji, emolient, suchy emolient, który wpływa na poślizg kosmetyku na skórze, emulgator umożliwiający powstawanie emulsji i dopiero teraz zaczynają się ekstrakty - wyciąg z alg, wyciąg z aloesu, ginkgo biloba, witamina E, olejki eteryczne. 


Kosmetyk na szczęście bez żadnych szkodliwych elementów;) Polubiłam go za szybkość aplikacji i mocną dawkę nawilżenia. Duża tuba ma aż 227g kremu, starczy mi go na dłuugi czas!
Ten, jak i inne kosmetyki marki Repechage znajdziecie w ich sklepie on-line.  

Znacie tą markę? Dajcie koniecznie znać! 

Czytaj Więcej
19 Komentarze

Vichy - Idealia skin sleep


Zarywasz noce? Śpisz za krótko? Oglądasz seriale po nocach? Przypomnij sobie jak wygląda rano Twoja buzia. 

Laboratoria Vichy stworzyły kompleks skutecznych składników aktywnych w pięlęgnacji na noc, aby odtwarzać widoczne efekty regenerującego snu dla skóry. KWAS HIALURONOWY (nawilżenie i poprawa sprężystości skóry) + KWAS GLICYRYZYNOWY (działa kojąco) + KOFEINA (stymuluje mikrokrążenie, pomaga zmniejszać opuchnięcia) + WITAMINA B3 (ma właściwości zwężające pory, redukuje zaczerwienienia) + OLEJKI NAPRAWCZE (odbudowa funkcji bariery ochronnej skóry) + ADENOZYNA (ma działanie przeciwzmarszczkowe i wygładzające).

Dla każdego typu skóry, nawet skóry wrażliwej. Formuła hipoalergiczna, bez parabenu. Zawiera kojącą i regenerującą Wodę Termalną z Vichy.
Skład: AQUA / WATER - GLYCERIN - ALCOHOL DENAT. - PRUNUS ARMENIACA KERNEL OIL / APRICOT KERNEL OIL - ISONONYL ISONONANOATE - POLYSORBATE 20 - NIACINAMIDE - DIMETHICONE - PROPANEDIOL - ISOPROPYL LAUROYL SARCOSINATE - PEG-20 METHYL GLUCOSE SESQUISTEARATE - AMMONIUM POLYACRYLDIMETHYLTAURAMIDE / AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE - BHT - C13-14 ISOPARAFFIN - CI 17200 / RED 33 - CI 15985 / YELLOW 6 - TRIETHANOLAMINE - CAFFEINE - SODIUM HYALURONATE - PHENOXYETHANOL - ADENOSINE - TOCOPHERYL ACETATE - DISODIUM EDTA - DIPOTASSIUM GLYCYRRHIZATE - CAPRYLYL GLYCOL - CAPRYLOYL SALICYLIC ACID - LAURETH-7 - HYDROXYPALMITOYL SPHINGANINE - XANTHAN GUM - POLYACRYLAMIDE - ACRYLATES COPOLYMER - PARFUM / FRAGRANCE

Vichy wypuszczając serię Idealia chce trafić do każdego rodzaju skóry. Krem skin sleep, bo to właśnie jego miałam przyjemność testować, ma formułę żelową którą - jako posiadaczka skóry tłustej - uwielbiam. Wchłania się ekspresowo, dzięki czemu nie musimy czekać dodatkowych minut wieczorem by móc w końcu się położyć;) Delikatny zapach nie powinien nikomu drażnić nosa. 


Producent obiecuje wiele po stosowaniu tego kremu. Jak jest w rzeczywistości? 
Przy codziennym używaniu zauważyłam faktyczną różnicę w stanie skóry po przebudzeniu - jest nawilżona i nieco bardziej wypoczęta. Największym atutem jest to, że nie zapycha. Sama aplikacja kremu jest bardzo przyjemna - żelowa formuła lekko chłodzi i koi zmęczoną skórę. 


Krem Vichy idealia skin sleep to na pewno fajna opcja, jako dodatkowy krem do zadań specjalnych. Sprawdzi się u osób, które prowadzą aktywny tryb życia i mają mało czasu na sen;) 
Marka do najtańszych nie należy - musicie same odpowiedzieć sobie na pytanie, czy go potrzebujecie. 50ml słoiczek można dorwać już za ok. 75zł. 
Czytaj Więcej
16 Komentarze

Błoto kolagenowe BingoSpa


Przeglądając asortyment do pielęgnacji ciała BingoSpa najbardziej zaciekawiło mnie to błotko. Nie miałam wcześniej do czynienia z taką formą smarowidła, więc tym bardziej ochoczo zabrałam się za testowanie. 

Błoto kolagenowe BingoSpa - kremowe serum na blizny, rozstępy, cellulit - zawiera 10% kolagenu i 10% błota z Morza Martwego. Składniki mineralne zawarte w błocie z Mora Martwego pobudzają krążenie krwi, przyspieszają metabolizm, wnikają głęboko w skórę i oczyszczają pory oraz złuszczają martwy naskórek. 
Kolagen - biopolimer, podstawowy budulec włóknistej tkanki łącznej wpływa na utrzymanie właściwego stopnia wilgotności skóry, chroniąc ją przed utratą wody. Dzięki temu powstrzymuje objawy starzenia się skóry. Kolagen odgrywa znaczącą rolę w procesie ziarninowania i gojenia się ran.

cena w sklepie internetowym: 23,99zł / 250g



Konsystencja produktu jest całkowicie inna niż wszystko. Nie jest gładka jak balsam, nie jest zbita jak w przypadku masła do ciała. To po prostu błoto - w dotyku lekko rozwarstwione, jednak przy kontakcie ze skórą bardzo łatwo się rozsmarowuje. Bardzo szybko się wchłania! Co dla mnie jest mega plusem - nienawidzę czekać godzinami aż smarowidło łaskawie raczy się wchłonąć;) 
Kosmetyk w opakowaniu ma bardzo naturalną, błotnistą woń. Podczas aplikacji nie jest ona w żadnym wypadku nachalna, po chwili się ulatnia. Według mnie to plus dla firmy, że nie dodali żadnej substancji zapachowej, która by mogła przytłumić zapach. 

Producent zaleca używać błoto na blizny/rozstępy, smarować 2-3 razy dziennie. W przypadku walki z cellulitem stosować jednocześnie z masażem.


Na pewno jest to propozycja dla tych, którzy chcą ujędrnić ciało i pozbyć się lekkich nierówności na skórze przed sezonem bikini. Regularne stosowanie zaowocowało w lepsze napięcie i poprawę kondycji skóry - w moim wypadku ud oraz brzucha. Stare rozstępy, których się nabawiłam przez przytycie oczywiście nie zniknęły - na to już raczej nic nie pomoże;) ale taka doraźna pomoc w postaci odżywczego błota z Morza Martwego na pewno nie zaszkodzi. Fajna alternatywa dla wszystkich preparatów ujędrniających. Z chęcią sięgnę w przyszłości po następne opakowanie!

Lubicie tego typu smarowidła, czy może stawiacie na tradycyjne kremy w walce z poprawą napięcia skóry? Dajcie znać co jest Waszym ulubieńcem!
Czytaj Więcej
5 Komentarze

Błotna maseczka na trądzik Redual+ Bingo Spa



Błoto z morza martwego to dość ciekawy twór. No bo właściwie czym może się ono różnić od naszego, zwykłego błota?;) Dziś chciałabym Wam trochę opowiedzieć o mojej przygodzie z naturalnym błotem od BingoSpa.


Pokrótce o co dokładnie tyle szumu?


`Redual+` maseczka błotna do twarzy i ciała Bingo Spa to preparat na bazie Czarnego Błota z Morza Martwego o silnym działaniu odżywczym na skórę. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry. Redual+ ma dobroczynny wpływ na pory skóry – odtyka je, ściąga, dezynfekuje, pielęgnuje, oczyszcza, co może owocować zmniejszeniem wydzielania się łoju i zmniejszeniem ryzyka pojawienia się zmian trądzikowych.
Tłusta, z rozszerzonymi porami cera, mająca skłonność do zanieczyszczeń i wągrów, dzięki błotnej maseczce jest wygładzona i oczyszczona.


Maseczka błotna BingoSpa wspomaga leczenie:
- trądziku młodzieńczego,
- wyprysków,
- łojotoków,
- łuszczycy,
- atopowego zapalenia skóry.


Maska Redual+ to produkt w 100% naturalny, bez dodatków zapachowych i konserwujących.



Maska zamknięta jest w prostym, zakręcanym słoiku - rozwiązanie najbardziej odpowiednie - jesteśmy w stanie wydobyć produkt do samego końca, oraz przed użyciem przemieszać go w środku, bez potrzeby wykładania porcji do osobnego naczynia. Jak już wspomniałam, konieczne jest wymieszanie błota przed użyciem (błoto się rozwarstwia, kiedy stoi nieruszane). Wtedy staje się gładsze w konsystencji i lepiej się rozprowadza. Świetnie sprawdza się tutaj pędzel, którego używam do glinek. Przyspiesza to cały proces i jest to po prostu łatwiejsze;) 

100% naturalny skład to bardzo mocny atut tego produktu. Firma nie dorzuciła żadnych dodatków w postaci zapachów czy innych "niezbędnych" składników;) Mamy tutaj po prostu Maris Limus.

Na etykiecie widnieje informacja dotycząca pierwszej aplikacji - że możliwe jest mocniejsze szczypanie. Szczerze mówiąc trochę zbagatelizowałam sprawę, bo wiem, jaka moja skóra jest gruba i odporna na podrażnienia. Jakie było moje zdziwienie, kiedy ciężko było mi wytrzymać wskazane trzy minuty pierwszej aplikacji. Błoto naprawdę jest drażniące! (ważne: naprawdę uważać na oczy!)
Buzia była dość zaczerwieniona i mocno ściągnięta. Ale w końcu o to tutaj chodzi. 

Z każdą aplikacją szczypanie było mniejsze, aż w pewnym momencie błoto nakładałam jak glinkę.


Jak z działaniem? Stosując maskę Redual+ dwa razy w tygodniu możemy spodziewać się bardzo dobrze oczyszczonej, ściągniętej skóry. Zniwelowanie zaskórników (w różnym stopniu, u mnie efekt średni), lekko zmniejszonych porów. Powstałe wypryski faktycznie szybciej się goją. Zauważyłam też, że w czasie, w którym jej używam zdecydowanie mniej się ich pojawia.  

Maska zasycha identycznie jak glinka - jeśli nie jesteście fankami mocnej skorupy na buzi zawsze można ją zwilżać co chwilę jakimś hydrolatem. 

Osoby z tłustą, problematyczną skórą powinny przyjrzeć się temu kosmetykowi. Cenowo wychodzi naprawdę nieźle - 150g maski za 21,90 na stronie BingoSpa to niezły deal.

Miałyście do czynienia już z błotem z Morza Martwego? :) Dajcie znać!


Czytaj Więcej
11 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.