Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porównanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porównanie. Pokaż wszystkie posty

Przegląd baz pod cienie - Hean, Wibo i Maybelline

 
Bazy pod cienie są moim niezbędnym elementem w każdym makijażu. O wiele lepiej pracuje się z cieniami, lepiej się blendują i przede wszystkim dłużej utrzymują. W ostatnim czasie chciałam spróbować coś nowego i zakupiłam dwie nowości - od Wibo oraz matowy cień w słoiczku od Maybelline, który podobno jest zamiennikiem paint pot z MAC. 


HEAN, STAY ON eyeshadow base

Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.
O bazie HEAN STAY ON opublikowałam już dość dawno osobny wpis, do pełną recenzję znajdziecie tutaj. Baza ma postać lekkiego kremiku, z niewidocznymi na powiece drobinkami. Aplikacja jest bezproblemowa, z łatwością rozprowadza się na powiece. Podbija pigmentację. Działa bardzo dobrze, jeszcze mnie nie zawiodła. Bardzo wydajna, starcza na długi okres mimo częstego używania.
Stosunek jakości do ceny: świetny! Za 14g bazy zapłacimy ok. 15zł. 


Wibo, Eyeshadow Base

Kremowa baza pod cienie. Delikatna w dotyku konsystencja przedłuża trwałość cieni. Wygładza i rozjaśnia skórę. Formuła zawiera wosk pszczeli i wit.E. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne i nie rolują się w załamaniach powiek nawet po wielu godzinach. Testowany dermatologicznie. 
Słoiczek tej bazy jest naprawdę mały, więc właścicielki długich paznokci muszą zaopatrzyć się w jakąś szpatułkę. Konsystencja bazy od Wibo niestety nie jest aż tak masełkowata jak ta Hean - ma tendencję do zbijania się i nierównego rozkładania na powiece. Co w efekcie rano, gdy się śpieszymy wcale nie pomaga. Gdy jednak uda nam się równo ją rozprowadzić to cienie całkiem dobrze się do niej przyklejają i długo utrzymują. Lekko podbija pigmentację. 
Stosunek jakości do ceny: średni, za 4g bazy zapłacimy ok. 10zł. 





Maybelline, Color Tattoo 24h Creamy Mattes, 93 Creme De Nude

Wyjątkowy cień o konsystencji kremu-żelu, dający niezwykłe, matowe wykończenie. Wyjątkowa formuła intensywnie nasyca spojrzenie kolorem do 24 godzin, kremowa konsystencja żelu nie blaknie, dla efektu tatuażu.
Cienie z tej serii nie kusiły mnie do momentu pojawienia się na rynku tych matowych cudaków. Od razu miałam wizję świetnej bazy pod cienie, która dodatkowo zakryje cienkie żyłki na powiekach, zwiększy intensywność cieni, etc. Opakowanie częściowo szklane, dosyć ciężkie. Sama konsystencja cienia nie jest bardzo łatwa w aplikacji, ale przy odrobinie wprawy da się z nim pracować. Niestety ta forma bazy pod cienie sprawdziła się u mnie najgorzej. 
Z całej trójki najkrócej utrzymuje cienie na swoim miejscu, dość ciężko się rozcierają. 
Stosunek jakości do ceny: średni, za 4ml bazy zapłacimy ok. 18zł.


Mimo chęci znalezienia lepszej, drogeryjnej bazy moje poszukiwania zakończyły się fiaskiem - z podkulonym ogonem zostaję wierna Hean! Bazy z Wibo oraz Maybelline zużyję wtedy, kiedy nie będę potrzebowała nienaruszonego makijażu przez wiele godzin. 
Koniecznie napiszcie mi swoje bazy pod cienie, które się u Was sprawdzają!
Czytaj Więcej
12 Komentarze

Szampony Yves Rocher - który lepszy?


Lubię zmieniać szampony, bo widzę, że moje włosy często przyzwyczajają się do jednego. Te z Yves Rocher podpatrzyłam już jakiś czas temu u Anwen. 

Sięgnęłam po wersję Volume - ta, która Anwen sprawdziła się najlepiej oraz po wersję do włosów farbowanych - bo takie właśnie mam i zależy mi, by przedłużyć choć w niewielkim stopniu intensywność koloru. Jak każdy z nich wypadł w mojej pielęgnacji? Postaram się Wam przybliżyć tą sprawę;)

Volumizing Shampoo (Szampon zwiększający objętość włosów z wyciągiem z malwy)

Szampon do włosów cienkich i delikatnych. 98% składników pochodzenia naturalnego. Składniki pochodzenia roślinnego: malwa bio, baza myjąca pochodzenia roślinnego. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Bez silikonu, bez sztucznych barwników. Bez parabenów.

Skład: Aqua/Water/Eau, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Malva Sylvestris (Mallow) Flower/Leaf/Stem Extract, Glyceryl Oleate, Coco-Glucoside, Sodium Benzoate, Parfum/Fragrance, Glycerin, Citric Acid, Panthenol, Alcohol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Chloride, Salicylic Acid.

Ta wersja szamponu jest żelowa (formuła przezroczysta). Sprawdzi się bardzo dobrze na włosach cienkich (do których jest dedykowany), gdyż w ogóle ich nie obciąża. Ja mam włosy ciężkie, grube, praktycznie niewycieniowane i ciężko mi było stwierdzić czy jego właściwości zwiększające objętość faktycznie działają. Nie polubiłam go na tyle, by kupić kolejne opakowanie z prostego względu - włosy po kilku użyciach przyzwyczaiły się do niego i nie domywał ich już tak dobrze jak na początku. Podejrzewam że przyczyną tego jest fakt, że zamiast mocnych SLSów ma na początku składu ALS, czyli faktycznie łagodne myjadło :). Wydaje mi się, że był mniej wydajny niż jego brat - zużywałam go więcej bo trochę słabiej się pieni. Warto nadmienić o jakże wspaniałym zapachu (tak wiem, w YR to standard:)) 


Protection & Radiance Shampoo (Szampon chroniący blask włosów farbowanych)

Formuła bez silikonu, aby chronić włosy nie obciążając ich. Wyciąg z głogu z ekologicznych upraw ma właściwości antywolnorodnikowe (przeciwutleniajace), co zapewnia ochronę przeciw promieniom UV. Dzięki tym właściwościom kolor włosów jest lepiej chroniony.
96% składników pochodzenia naturalnego. Składniki pochodzenia roślinnego: głóg bio, baza myjąca pochodzenia roślinnego. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Bez silikonu, bez sztucznych barwników. Bez parabenów.

Skład: Aqua/Water/Eau, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycol Distearate, Crataegus Monogyna Flower Extract, Cocamide Mipa, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Acrylates Copolymer, Citric Acid, Sodium Benzoate, Lauryl Glucoside, Glycerin, Parfum/Fragrance, Polyquaternium-10, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Tocopherol, Panthenol, Ethylhexyl Salicylate, Sodium Hydroxide, Sodium Chloride, Salicylic Acid, Potassium Sorbate.

Szampon już od pierwszych użyć skradał moje serce. Fajna formuła, nieprzezroczysta, która bardzo podpasowała moim włosom - pieni się bardzo dobrze, potrzeba go niewiele - co za tym idzie wzrasta jego wydajność. Pachnie również ziołami - te zapachy są cudowne! I mam wrażenie, że dość długo utrzymują się na moich włosach (choć dużo zależy też jakiej odżywki użyję później). 
Generalnie dziewczyny, którym nie przeszkadza SLS w składzie, a szukają szamponu chroniącego kolor to powinny go wypróbować. Aktualnie zużywam kolejną butelkę i o dziwo do tej wersji moje włosy jeszcze się nie przyzwyczaiły :) 

Podsumowując Volume: 
+ lekka, nieobciążająca formuła 
+ brak silnych detergentów 
+ idealny dla wrażliwców 
+ zapach, skład
- może być za słaby dla cięższych włosów
- włosy mogą się do niego przyzwyczaić 
- słabsza wydajność



Podsumowując Protection & Radiance Shampoo:
+ filtry UV, pomagające chronić kolor farbowanych włosów
+ formuła nieprzezroczysta, bardziej gęsta
+ zapach, naturalny skład 
- SLS na początku składu
- może obciążyć bardzo cienkie włosy

 Wszystkie szampony kosztują 11,90 za 300ml, czyli naprawdę niewiele. Stosunek jakości do ceny świetny!
Sięgacie po szampony Yves Rocher? Który z nich jest Waszym ulubieńcem?:) 
Czytaj Więcej
18 Komentarze

Porównanie płynów micelarnych - wybierz opcję dla siebie!


Obecnie nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji bez płynu micelarnego. Skutecznie wyparł wszelakie mleczka czy inne preparaty do usuwania makijażu. Doceniłam go za delikatność, skuteczność i komfort użytkowania. Sympatia do tego kosmetyku powoduje ciągłe testowanie i próbowanie nowości - by w końcu znaleźć ideał! 
Przeglądając moją łazienkową szafkę z przerażeniem stwierdziłam, że w ostatnim czasie nagromadziło mi się ich całkiem sporo... więc to idealna okazja by napisać małe porównanie i kilka luźnych spostrzeżeń. Zapraszam! 




(1) AA, Collagen Hial+, Micelarny płyn do demakijażu twarzy i oczu - co prawda dedykowany dla trzydzieści plus, jednak nie widzę w nim nic nadzwyczajnego na tyle, by móc powiedzieć że działaniem różni się od tych płynów dedykowanych dla każdego. Płyn ma delikatny, niedrażniący zapach. Lekko się pieni. Dobrze rozpuszcza tusz oraz eyeliner, nie trzeba się przy tym 'namachać';). Jedyny minus tego płynu to pozostawianie lepkiego filmu na skórze - po prostu wymaga późniejszego użycia wody. Jeśli ktoś używa później żelu do twarzy to problem znika.

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Sodium Cocoamphoacetate, Glycerin, Polysorbate 20, PEG-12 Dimethicone, Hydrolyzed Collagen, Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Durvillea Antartica Extract, Betaine, Panthenol, Allantoin, Citric Acid, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum, Tetrasodium EDTA.
Cena: ok. 12,99/200ml  

(2) Oillan Balance, Dermatologiczny żel micelarny do mycia twarzy - propozycja dla ekstremalnych wrażliwców oraz dla fanek delikatnych makijaży. Ten produkt jest o tyle ciekawy, że można go używać dwojako - bezpośrednio na wacik/bez użycia wody bądź jak żel do twarzy (nieco rozwodniony, bo konsystencję ma jak mleczko). Żel jest bardzo łagodny i delikatny w działaniu. Nie ma mowy o żadnym ściągnięciu po jego użyciu. Jest ciut niewydajny, ale to typowe dla takich kosmetyków. Nie radzi sobie z bardzo mocnym makijażem. Jest bezzapachowy.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Ammonium Lauryl Sulfate, Disodium Phosphate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate
Cena: 15,99/150ml

(3) Blanchette B, Natural Care - Micellar Cleansing Water - pewnie niewiele z Was go kojarzy, ale to kolejna wariacja Tołpy, tyle że dla hipermarketów Kaufland. Cenowo wychodzi nieco drożej od Be Beauty (mowa dosłownie o kilkunastu groszach) i tylko trochę różnią się składem. Działaniem prawie w ogóle. Sprawdza się równie fajnie jak Be Beauty - z łatwością domywa ten mocniejszy makijaż, nie szczypie w oczy. Może jest niewiele mniej wydajny, ale zupełnie nie wiem od czego to zależy;) może po prostu więcej mi się nalewa go na wacik;) Jest bezzapachowy. 

Skład: Aqua, Poloxamer 184, Polysorbate 20, Disodium Cocoamphodiacetate, Propylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone.
Cena: około 5pln/200ml




(4) BeBeauty, Micellar water - wersja SENSITIVE łagodzący - Wersja niegdyś dostępna tylko jako limitowanka, aktualnie weszła do stałej oferty. Nieucząca się na własnych błędach Klaudia (o wcześniejszym błędzie pisałam tutaj: buble ostatnich miesięcy) sięgnęła po wersję łagodzącą, coby używać na zmianę z wersją niebieską. Niestety okazało się, że różowy przyjemniaczek tak samo wypala oczy, jak w przypadku wersji matującej. Kategorycznie nie nadaje się do okolic oczu. 

Skład, który wypala oczy: Aqua, Poloxamer 184, Disodium Cocoamphodiacetate, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Propylene glycol (and) auqa (and) viola odorata flower extract, aqua (and) propylene glycol (and) jasminum officinale flower extract, sodium chloride, disodium edta, sodium citrate, citric acid, parfum, methylparaben, propylparaben, diazolidinyl urea. 
Cena: około 5pln/200ml 

(5) BeBeauty, płyn micelarny wersja niebieska skóra WRAŻLIWA - nadal mój ulubieniec, który nieustannie gości na mojej półce w łazience. Zawsze mogę na nim polegać, gdy inne płyny zawiodą! Aktualnie również zmienili mu szatę graficzną, ale uspokajam - SKŁAD został TEN SAM :) Więcej achów pisałam o nim tutaj. 

Skład: Aqua, Polyxamer 184, Disodium Cocamphodiacetate, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Panthenol, Peat Extract, Malva Sylvestris Flower Extract, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone.
Cena: około 5pln/200ml 

(6) Garnier, płyn micelarny 3w1, wersja do skóry normalnej i tłustej - to najnowszy nabytek. Skuszona ciągłymi zachwytami nad "różowym płynem z Garniera" pobiegłam do Rossmanna gdy był w promocji. Z racji, że to już praktycznie kultowy produkt ciężko go było uświadczyć na półce - stąd też obecność tutaj jegomościa w wersji zielonej. Podobno nic a nic nie różniącej się od tej różowej. Porównania nie mam, ale wiem jedno - że plotki nie kłamały! Płyn jest świetny. Chyba nawet lepszy od Biedronkowego. Bardzo dobrze radzi sobie z wszelakimi kosmetykami kolorowymi. Nie podrażnia, nie szczypią po nim oczy (mimo alkoholu w składzie).

Skład: Aqua/Water, Hexylene Glycol, Glycerin, Alcohol Denat., Poloxamer 184, Polyaminopropyl Biguanide, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA (B172462/1).
Cena: na promocji 10.99pln/400ml

Podsumowując mój ranking płynów - BeBeauty w wersji niebieskiej oraz Garnier to moi faworyci. Oillan to rewelacyjna propozycja dla super wrażliwych.

A Wy czym zmywacie makijaż? :)
Czytaj Więcej
26 Komentarze

Jedwabie do włosów - Delia, Joanna, CHI...


Każda szanująca się włosomaniaczka doskonale wie, że końcówki trzeba zabezpieczać! A to przed rozdwajaniem, a to przed temperaturą...
Kilka jedwabi przewinęło się przez moje ręce, niektóre pozostawiły miłe wspomnienie, niektóre nie. Dziś chciałabym krótko przedstawić Wam te, które aktualnie znajdują się u mnie w domu :)


Delia HF Hair Fashion - jedwab do włosów natural silk
Pojemność: 100ml 
Cena: ok. 12zł
Opakowanie: Praktyczna pompka, jednak czasami się zacina i dozuje mało produktu.
Obietnice producenta: - Naturalny jedwab do włosów Hair Silk przeznaczony jest do intensywnej regeneracji włosów słabych i zniszczonych.
- Chroni delikatną strukturę włosa przed wysoką temperaturą wytwarzaną przez suszarki, lokówki, prostownice oraz ceramiczne żelazka.
- Innowacyjne połączenie naturalnego jedwabiu z silikonową bazą zwiększa zatrzymanie wody na powierzchni włosów, utrzymując optymalny poziom ich nawilżenia.
- Nadaje włosom wyjątkową elastyczność, znacznie ułatwia układanie i modelowanie fryzury.
- Przeciwdziała rozdwajaniu końcówek.
- Regularnie stosowany zapewnia jedwabisty połysk, miękkość, wyraźne wygładzenie i zdrowy wygląd.
Skład: Cyclopentasiloxane, Cyclopentasiloxane (AND) Dimethiconol, Phenyl Trimethicone, Parfum, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, Benzyl Salicylate, Butyphenyl, Methylpropional, 
Geraniol, Ethyl Ester of Hydrolized Silk

Ciężki silikon na pierwszym miejscu, wymaga on na pewno SLS by go wymyć. Jego 'ciężkość' na pewno faktycznie pomoże w ochronie przed szkodliwym gorącem np. prostownicy;)
Przynajmniej chociaż na ostatnim miejscu mamy ten najbardziej pożądany składnik :D
Jak na oko laika skład wydaje się być spoko, końcówkom na pewno nie zaszkodzi;)

Jak się sprawdził u mnie? 
Jego konsystencja jest najrzadsza z całej trójki. Jednak nie rzutuje to na wydajność, bo pod tym względem naprawdę mnie zaskoczył! Stosuję go jedynie na końcówki, tylko w celu "zabezpieczenia" ich przed warunkami atmosferycznymi, czyli przed codziennym egzystowaniem;)
Nie wiem jak z ochroną przed gorącem, bo żadnego z wymienionych urządzeń nie stosuję.
Jedwab jak jedwab, nie wysuszył końcówek, nie spotęgował ich przetłuszczania. Włosy zdecydowanie bardziej błyszczą, wyglądają na zdrowsze;)
Oj i zapach cudny!


Joanna, Styling Effect - Jedwab do włosów
Pojemność: 30ml
Cena: ok. 15zł
Opakowanie: Szklana buteleczka z pompką. Niestety buteleczka ślizga się w dłoniach, jest nieporęczna.
Obietnice producenta: Jedwab dla włosów o doskonałych właściwościach wygładzających:
- nadaje aksamitny połysk i gładkość,
- sprawia, że włosy wyglądają naturalnie, zdrowo i pięknie,
- włosy staja się miłe w dotyku i łatwe do rozczesania.
Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Cyclomethicone, Isopropyl Myristate, Amodimethicone, Tocopheryl Acetate, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene. 

Początek składu jak u kolegi wyżej, jednak zaraz zaraz... brak jedwabiu w jedwabiu?:) Sam silikon z dodatkami. 

Jak się sprawdził u mnie? 
Niestety zdecydowanie gorzej zachowuje się na moich włosach. Końcówki nie są zabezpieczone tylko wyczuwalnie tłuste, nie wiem, nie wchłania się czy co... 
Konsystencja fajna, sam kosmetyk diabelnie wydajny. Moim zdaniem lepiej sprawdzi się u właścicielek suchych włosów, bo na przetłuszczających się jakoś przyspiesza ten cały proces... 
Zapach na plus, lubię go:) 


Farouk CHI - Silk Infusion - odżywka bez spłukiwania
Pojemność: 15ml
Cena: ok 5zł
Opakowanie: Mała buteleczka bez dozownika. Fajnym rozwiązaniem jest nie zrywać folijki zabezpieczającej tylko nakłuć ją igłą :) Wtedy mamy większą kontrolę nad ilością wylewaną na dłoń. 
Obietnice producenta: CHI Silk Infusion to regenerująca odżywka bez spłukiwania. Bogata w ceramidy, jedwab, witaminy, zioła i wyciągi roślin, działa odżywczo na włosy, jest wzbogacona o proteiny sojowe i pszenicy. Nadaje włosom wspaniały blask i niewiarygodną miękkość, nie obciąża, ułatwia układanie. Chroni włosy przed utratą wilgoci, wysoką temperaturą, skutkami chemii fryzjerskiej i zanieczyszczeniami środowiska, odżywia włosy i nadaje zdrowy wygląd.
Skład: Cyclomethicone, Dimethicone, C-1215 Alkyl Benzoate, Panthenol, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Phenoxyethanol, Parfum, D&C Yellow 11, D&C Red 17, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Mica, Boron Nitride Powder 

Na początku lekki silikon, a jedwab całkiem niedaleko w składzie. 

Jak sprawdził się u mnie? 
Ano bardzo dobrze. Zdecydowanie najlepiej z całej trójki. Dobrze rozprowadza się na wilgotnych włosach, po wyschnięciu nie czuć go aż tak bardzo jak inne jedwabie. Pomaga w profilaktyce rozdwajających się końcówek. Fajnie pachnie. Ma najlżejszy silikon, dla maniaków to pewnie ważny aspekt;) 
Włosy nabłyszczone, śliskie i zdrowo wyglądające:) Ma dość gęstą konsystencję, ale jak napisałam wyżej, wystarczy nie odrywać sreberka z buteleczki tylko go przedziurawić igłą:)

(Zawarte w tekście analizy składów są oparte na researchu w internecie oraz blogiem blondhaircare)

Miałam do czynienia jeszcze ze sławnym Biosilkiem, ale odkąd się zorientowałam że jest w nim alkohol to podziękowałam. Całkiem mile używało mi się również serum z Avonu (to, co pięknie pachnie jabłuszkami)

A Wy używacie jedwabi? Co jest u Was numerem jeden? :) 
Czytaj Więcej
23 Komentarze

Nudziaki idealne!


Usta w kolorze nude, choć mam wrażenie że zostały nieco wyparte przez kolorowe wersje, nadal są w cenie. W końcu rano wystarczy tylko przeciągnąć usta pomadką, zaspane czy nie, zawsze będziemy super wyglądać;)
Sama nie mam dużo produktów do ust, bo zwyczajnie nie lubię, kiedy coś leży i się marnuje. Na dzień dzisiejszy mam trzy nudziaki :) To wystarcza. Zapraszam na mały przegląd!

Manhattan SOFT MAT lip cream nr 95M - o nim była osobna notka, do której Was zapraszam TUTAJ
Nudziak trwały, matowy, idealny!


Pozostałe dwie szminki są od Maybelline. Obie mają po ok 4,2g, kremowe, łatwe do nałożenia, nawilżające.  



MNY g100 CHESTNUT to nude, w kierunku do brązu. Na ustach prezentuje się bardzo ładnie, kryje dość mocno, lecz nie można tego nazwać pełnym kryciem:)

MNY MATERIAL GIRL 809A to pół transparentna szminka, ma tendencje do smużenia, nałożona z odrobiną uwagi wygląda dobrze (wręcz niewidocznie) Pozostawia zdrowy blask na ustach :) Lekko podkreśla naturalny koloryt naszych ust.
u góry: Material girl
na dole: Chestnut
Swatche dobrze pokazują, że się różnią, jednak na ustach różnica jest bardzo niewielka.  Obie utrzymują się 1-2 godziny na ustach. Po takich szminkach niema co spodziewać się trwałości od świtu do zmroku :D Są lekkie, bardzo przypominają balsamy/błyszczyki.

A Wy po jakie produkty do ust sięgacie codziennie? :)
Buziaki!
Czytaj Więcej
26 Komentarze

Przegląd kremów do rąk ISANA - który jest Twoim faworytem?


Cześć dziewczyny! Musicie mi wybaczyć moją chwilową nieobecność, ale studia to już nie przelewki, a zwłaszcza pierwszy semestr, gdzie koszą jak tylko mogą :P Przyszły tydzień będzie dziesięć razy gorszy.. Ale nie o tym dzisiaj :)
Zimę, zimę mamy drodzy państwo! A co to oznacza dla naszych rąk? Totalną Saharę wywołaną grzejnikami palącymi jak szalone, przenikliwy mróz zmieniający nasze łapki w sopelki lodu. Każdy z Nas to doskonale zna, ale i wie jak sobie z tym radzić :) Dobry krem do rąk to podstawa tej pory roku! Z racji, iż dysponuję w domu małą kolekcją kremów do rąk ISANA, chcę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami co do każdego :)

Produkt: ISANA hand creme Orangenblute - Krem do rąk z kwiatem pomarańczy 
Opis: Krem do rąk o świeżym zapachu pomarańczy i kwiatów pomarańczy został opracowany z myślą o pielęgnacji suchej skóry dłoni. Specjalna formuła z masłem kakaowym, pantenolem i gliceryną wzmocniona o olej morelowy daje efekt intensywnego nawilżenia dłoni. Krem bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Krem nie zawiera olei mineralnych, silikonów oraz parabenów. pH neutralne dla skóry, kosmetyk przebadany dermatologicznie.

Moja opinia: Krem co prawda jest z edycji limitowanej, ale u mnie wciąż dostępny. Zachwycił mnie przede wszystkim niespotykanym w kosmetykach do rąk zapachem pomarańczy. Lekko cierpki, chemiczny, ale zarazem pudrowy;) Ciężko go opisać. Fanki cytrusów będą zachwycone. Co do konsystencji kremu jest rzadka, ale nie wodnista. Z tubki wydobywa się tyle kremu ile chcemy. Stosunkowo dobrze się wchłania i czuć ochronę przez kilka godzin (do następnego umycia rąk oczywiście:)
W zestawieniu z resztą kremów daję mu mocne 3+/5


Produkt: ISANA handcreme intensiv 5% urea - krem do rąk z 5% urea
Opis: Krem zapewnia skuteczną pielęgnację i ochronę bardzo suchej skóry. Z zawartością cennego urea, masła shea jak również wartościowych substancji czynnych takich jak panthenol i wosk pszczeli. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.
Nowa wersja nie zawiera parabenów. pH przyjazne dla skóry.

Moja opinia: Krem zawojował, najpierw blogosferę, a potem wszystkie serca Polek:) Idealny do nocnych kuracji (gruba warstwa kremu i idziemy spać:) Skóra na dłoniach dzięki mocznikowi jest wyczuwalnie nawilżona, po dłuższym stosowaniu mogę śmiało powiedzieć że moje dłonie odzyskały miękkość bez względu na to, czy smaruje je kremem czy nie;) Konsystencja jest bardzo treściwa za co go kocham:) Dość długo się wchłania, nawilża na bardzoo długo. Idealnie sprawdza się przed wyjściem na mroźne powietrze, łapkom nic złego się nie stanie;) (oczywiście niema co rezygnować z rękawiczek, one dają najwięcej naszym dłoniom gdy temperatura jest grubo poniżej zera!) Dodatkowo zauważyłam poprawę kondycji skórek wokół paznokci.
W zestawieniu z resztą kremów daję mu 5/5 


Produkt: ISANA hand creme kamille - Krem do rąk rumiankowy
Opis: Krem z rumiankiem, prowitaminą B5 oraz gliceryna, które pielęgnują ręce oraz łagodzą podrażnienia. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłstego filmu. pH przjazne dla skóry. Produkt testowany dermatologicznie.

Moja opinia: Krem zachęca zapachem i rumiankiem na etykietce. Skuszona niską ceną i jego dołączyłam do zbioru. Niestety nie okazał się kolejnym hitem pokroju 5% urea;) Smarując nim ręce mam wrażenie że ten krem to jakaś wazelina, która się maże bez końca i nigdy nie wchłania. Również komfort posmarowanych dłoni bardzo szybko się ulatnia, stają się z powrotem suche.
W zestawieniu z resztą kremów daję mu 1+/5 



Produkt: ISANA hand&nagel balm aloe vera - krem do rąk i paznokci z aloesem
Opis: Isana balsam do rąk i paznokci zawiera: aloes, witaminę E oraz kreatynę, które pielęgnują ręce i wzmacniają paznokcie. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu oraz posiada pH przyjazne dla skóry.

Moja opinia: Choć cechuje go największa rzadkość ze wszystkich przyjemniaczków - bardzo się z nim polubiłam! Jest to typowy "krem do torebki" Uwielbiam go za to, że jest rzadki, szybko się wchłania (co jest ważne podczas dnia na uczelni, czy w pracy) I dość długo utrzymuje nawilżenie rąk. Zapach jest również przyjemny, nie drażni nosa:) Wydajność jest tu na minus, ale to najtańsza Isana ze wszystkich.
W zestawieniu z resztą kremów daję mu 3/5 
------------------------------------------------------
zestawienie wszystkich kremów razem:

Gęstością zdecydowanie wybija się 5% urea, tuż za nim rumiankowy maziak, dalej kwiat pomarańczy i aloes na końcu. Kolor każdy ma taki sam.
 Kremy wg mnie plasują się następująco: 5% urea > aloesowy > kwiat pomarańczy > rumiankowy

Dziewczyny, piszcie czy miałyście do czynienia z nimi :) I dajcie koniecznie znać o pozostałych wersjach kremów Isana, bo wiem, że nie opisałam wszystkich :)
Trzymajcie się ciepło! 
Czytaj Więcej
33 Komentarze

Męska pielęgnacja z przymrużeniem oka 2: kremy do twarzy - Nivea i Ziaja


Dziś druga część męskiej pielęgnacji z przymrużeniem oka :) Zapraszam do części pierwszej klik.;)


można powiększyć
produkt: Nivea For Men - nawilżający krem do twarzy 75 ml
opinia: Krem zamknięty jest w poręcznym opakowaniu, które pozwala zachować higienę stosowania. Jego formuła jest treściwa, ale jednocześnie lekka, dobrze się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy. Stosuję go każdego dnia. Zapomniałem, co to są podrażnienia po goleniu:) Dodatkowym atutem kremu jest to, że matowi skórę na większą część dnia. Krem ma lekki, męski zapach, który nie jest nachalny, ale wyczuwalny.

***

klik by powiększyć

produkt: Ziaja YEGO - krem nawilżający dla mężczyzn 50ml
opinia: Ten krem również zamknięty jest w tubce, lecz jest zakręcany - co rano, kiedy się człowiek spieszy może być uciążliwe. Również szybciej się skończył, ale myślę, ze to przez to że ma mniejszą pojemność niż Nivea. W porównaniu do Nivei, Ziaja ma rzadszą konsystencję, o mocniejszym zapachu. Równie szybko się wchłania co jest plusem. Zauważyłem też matowienie, ale jest ono porównywalne do tego matu z Nivei.

Podsumowując: Ciężko jest wyłonić zwycięzcę, oba kremy spełniały swoją rolę w 100% Różnią się jedynie półką cenową, Ziaja jest oczywiście tym tańszym, no ale czy gorszym ? 

***

Czy z Wasi faceci używali tych kremów? A może macie coś lepszego do polecenia, co będzie dobrze nawilżać skórę męskiej twarzy? :)
 Pozdrawiam !:)
Czytaj Więcej
17 Komentarze

pojedynek: demakijaż oczu - Rival de loop preparat do demakijażu czy płyn micelarny 3w1 hydra expert Eveline ?


Demakijaż oczu to mój stały punkt każdej wieczornej toalety. Cenię sobie przede wszystkim szybkość rozpuszczania tuszu, eyelinera czy cieni. Dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi właśnie demakijażu oczu tymi dwoma specyfikami :)

Rival de Loop preparat do demakijażu 
pełna recenzja tutaj
opakowanie: butelka plastikowa, poręczna, nic się z niej nie wylewa :)
cena: w promocji 3,79/100ml
obietnice producenta: Preparat do demakijażu nie zawierający tłuszczu, z wyciągiem z miłorzębu japońskiego i ogórka, nieperfumowany. Preparat delikatnie i dokładnie usuwa makijaż niewodoodporny.
a jak to wygląda w praktyce: Płyn jest naprawdę dobry, wydajny i bardzo tani :) Używam go regularnie od kilku lat:) Nie klei się, nie maże, oczy nie są po nim podrażnione. Zdecydowany mój faworyt. 

składy obu płynów ;)

Eveline hydra expert - płyn micelarny 3w1; hipoalergiczny
opakowanie: takie samo, pod tym względem niczym się nie różnią, jedynie designem :)
cena: 4,99/100ml
obietnice producenta: Oczyszczanie i demakijaż oczu, twarzy i szyi. Doskonale zastępuje mleczko i tonik. Płyn micelarny, dzięki lekkiej formule bogatej w składniki nawilżające i łagodzące, daje uczucie natychmiastowego ukojenia skóry.
Aktywne składniki:
- micele - skutecznie usuwają zanieczyszczenia i makijaż (nawet wodoodporny) z powierzchni skóry,
- kwas hialuronowy - silnie nawilża, nadaje skórze miękkość, elastyczność i jedwabistą gładkość,
- algi laminaria - zawierają sole mineralne wzmacniające strukturę szkieletu skóry, czyniąc ją sprężystą i jędrną,
- kompleks witamin A+E+F - głęboko odżywia i regeneruje skórę, zapewniając jej elastyczność,
- d - pantenol - wpływa na prawidłowy proces regeneracji komórek skóry; działa łagodząco i przeciwzapalnie,
- ekstrakt z orchidei - jest naturalnym źródłem energii dla komórek skóry, zapewnia witalność, jędrność i blask.
a jak to wygląda w praktyce: Micel kupiłam z ciekawości, jak inny specyfik będzie sobie radził z demakijażem. Przyzwyczajona tylko do tego rossmanowskiego szczerze się rozczarowałam. Przypomnę, że testowałam ten płyn tylko pod kątem demakijażu oczu. Niestety u mnie całkowita klapa :( Zdecydowanie gorzej sobie radzi z rozpuszczaniem tuszu, formuła jest hm, bardziej tępa (?) nie wiem jak to określić:) Po prostu płatek nie sunie tak lekko po powiece jak w przypadku preparatu Rival.


Podsumowując: Nie wszystko co jest nowe, będzie dla nas lepsze :) Ja, chcąca zmian, niestety się rozczarowałam. Preparat z Rossmanna jest naprawdę dobry, mogę go nazwać swoim KWC :)
Micel z Eveline zużyję do twarzy zamiast toniku. Takie zastosowanie go będzie zdecydowanie lepsze:)

Miałyście do czynienia z którymś z kosmetyków? Czym najchętniej zmywacie makijaż oczu ?:) Chętnie poczytam :)) Pozdrawiam!
Czytaj Więcej
18 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.