Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty

Nowości od Dove dla ciała i włosów - relacja z konferencji - 30.10.2015

 

 W ostatnim czasie dostałam zaproszenie na konferencję prezentacji nowości marki Dove, która odbyła się 30 października w Warszawie. Wyprawa to była niemała, bo musiałam zerwać się z łóżka skoro świt i migiem dostać się do stolicy, dzięki naszemu pendolino;)

Po wszystkich formalnościach zostałyśmy zaprowadzone do sali konferencyjnej, gdzie czekał na nas słodki poczęstunek oraz obowiązkowo kawa!



Bufet prezentował się naprawdę smakowicie! Osobiście bardziej przypadła mi do gustu sekcja słodkości;) 

Pierwsza część konferencji została poświęcona nowościom do pielęgnacji skóry - linia DERMASPA. Badania przeprowadzone dla marki wykazały, że współczesna kobieta zupełnie nie ma czasu by zadbać o swoje ciało; a jeśli już to robi - sięga po coś błyskawicznego, nie przywiązując zbytnio dużej wagi do całego procesu. Marka wyszła naprzeciw naszym potrzebom właśnie z linią kosmetyków, które łączą dwa pojęcia. 


Skróty Derma i Spa są często wykorzystywane w kosmetologii i dziedzinach związanych z pielęgnacją skóry. Skrót „derma” tzn. skóra – odnosi się do dermatologii, czyli dziedziny medycyny wszechstronnie dbającej o zdrowie i piękno skóry. A słowo „spa” to skrót od łacińskiej sentencji "sanusper aquam" czyli zdrowie przez wodę. 
Obecnie słowo Spa jest synonimem szeroko rozumianych zabiegów kosmetycznych, mających na celu poprawę kondycji skóry poprzez wykorzystanie kosmetyków dostarczających wielu doznań sensorycznych (zapach, konsystencja), masaż oraz relaks i wyciszenia umysłu.

Seria DermaSpa składa się z następujących linii: Youthful Vitality, Uplifted+, Intensive, Summer Revived i Goodness3.


Druga część spotkania została poświęcona pielęgnacji włosów. Nowa seria Dove Regenerate Nourishment wykorzystuje unikalne połączenie technologii oraz naturalnych składników odżywczych, które regenerują zniszczone pasma i przywracają im zdrowy wygląd. 

Sekretem jej skuteczności jest unikalne połączenie czerwonych alg i kompleksu Nutri Keratin, zawierającego liczne pierwiastki pielęgnujące włosy. Ten wyjątkowy kompleks uzupełnia brakujące składniki odżywcze i przywraca integralność struktury wewnętrznej włosa, wzmacniają je od środka.

 
Prócz niekończących się rozmów głównymi atrakcjami na spotkaniu była możliwość zbadania kondycji skóry i włosów. Każda z Nas z chęcią poddała się tym prostym zabiegom, by móc dobrać lepiej swoją pielęgnację. Mi wyszło że mam skórę suchą - z czym trochę się nie zgadzam, bo nie zawsze odczuwam potrzebę nakładania balsamu po kąpieli;) Natomiast w przypadku włosów okazało się, że są w bardzo dobrej kondycji tylko mają tendencję do łamania się na końcach. 





Oczywiście nie obyło się bez prezentów do testowania :) Każda z uczestniczek dostała przeogromne paczki z nowościami Dove. A w nich znalazłam: 



Także mam co testować :) Bardzo się cieszę, że miałam możliwość uczestnictwa w takim spotkaniu, było to coś nowego dla mnie :) 

Zainteresowało Was coś z nowości Dove?
Czytaj Więcej
18 Komentarze

Algowe SPA w domu - Repechage, krem do ciała


Repêchage to prekursorzy w technologiach przetwarzania alg morskich oraz pionierzy w Stanach Zjednoczonych w zabiegach i kosmetykach opartych na ekstraktach z alg. Algi są poławiane w czystych wodach morskich u wybrzeży Bretanii i przetwarzane najnowocześniejszymi metodami, pozwalającymi zachować ich najważniejsze właściwości. Do produkcji kosmetyków wykorzystywane są tylko najwyższej jakości naturalne składniki oraz innowacyjne technologie. Marka współpracuje z właścicielami salonów kosmetycznych i spa zapewniając im zarówno produkty, zabiegi, jak i specjalistyczne szkolenia.

Przez ostatni czas miałam przyjemność testować krem do ciała zawierający właśnie algi morskie. Co warto zauważyć - na etykiecie z tyłu znajduje się informacja o braku parabenów oraz nie testowaniu na zwierzętach. To dość kluczowe informacje dla wielu z Nas! 


Krem zamknięty jest w bardzo poręcznej tubie, zakończonej małym dziubkiem. Jest to świetne rozwiązanie ponieważ jesteśmy w stanie idealnie kontrolować ilość używanego kremu. Sam balsam ma lekką formułę, bardzo łatwo rozsmarowuje się na ciele. Ma delikatny zapach, typowo kremowy - na szczęście w ogóle nie przypomina zapachu alg ;) 

Mimo lekkiej konsystencji niemalże natychmiastowo przynosi ulgę suchej skórze. Wchłania się szybko i nie zostawia tłustego filmu, którego szczerze nienawidzę w balsamach. 

Kosmetyki Repechage nie należą do najtańszych. Generalnie składy inci są dostępne na stronach sklepów, ale nie tutaj. Szukałam również na stronach anglojęzycznych i nigdzie firma ich nie udostępnia. Jest to dla mnie mały minus, gdyż kupując tak drogi kosmetyk chciałabym najpierw zajrzeć do składu. 

Dla ciekawskich przepisuję kawałek składu Seaweed Body Cream:
Water, Caprylic Triglyceride, Glycerin, Cetearyl Glucoside, Cetearyl alkohol, Isocetyl Stearate, Glyceryl Stearate SE, Laminaria Digitata Extract, Cetyl Alkohol, Ascophyllum Nodosum Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Tocopherol, Hydrogenated Soybean Oil, Lavander Oil (...). 

Tłusty emolient, gliceryna, emulgator łagodzący działanie innych ew. drażniących substancji, emolient, suchy emolient, który wpływa na poślizg kosmetyku na skórze, emulgator umożliwiający powstawanie emulsji i dopiero teraz zaczynają się ekstrakty - wyciąg z alg, wyciąg z aloesu, ginkgo biloba, witamina E, olejki eteryczne. 


Kosmetyk na szczęście bez żadnych szkodliwych elementów;) Polubiłam go za szybkość aplikacji i mocną dawkę nawilżenia. Duża tuba ma aż 227g kremu, starczy mi go na dłuugi czas!
Ten, jak i inne kosmetyki marki Repechage znajdziecie w ich sklepie on-line.  

Znacie tą markę? Dajcie koniecznie znać! 

Czytaj Więcej
19 Komentarze

Pod prysznicem z Le Petit Marseillais!


Wpisy Ambasadorskie marki Le Petit Marseillais zalały całą Blogosferę - nie ma się co dziwić, w końcu bardzo dużo blogerek załapało się na tą kampanię. Sama w sobie akcja jest świetna - dostałyśmy paczki, w której znalazłyśmy dwa zapachowe kosmetyki oraz multum próbek dla koleżanek. 
Część z nas znała już wcześniej myjadła z tej firmy, ale w moim przypadku jest inaczej - to moje pierwsze zetknięcie z marką. Owszem, ciekawe zapachy kusiły na półkach drogerii, ale skutecznie powstrzymywałam się im mając na względzie ciągle niewykończone zapasy;) 

Zatem testowanie i bycie Ambasadorką Le Petit Marseillais ucieszyło mnie podwójnie!


Na okres letni marka wypuściła dwa nowe warianty zapachowe, które znalazłyśmy w paczkach ambasadorskich. Są to  werbena i cytryna, oraz pomarańcza i grejpfrut. Oba są bardzo orzeźwiające i sprawdzą się idealnie w upalne dni!

Co o nich sądzę? 

żel pod prysznic: werbena i cytryna
Jak działa zapach werbeny i cytryny? Poczujesz jego moc już od pierwszego wdechu, gdyż dodaje energii, a jednocześnie odpręża. Nie dziwi zatem fakt, że olejek werbeny posiada właściwości regenerujące mięśnie, niwelujące ich zmęczenie i poprawiające kondycję! To idealny składnik żelu pod prysznic dla osób aktywnych, lubiących sport, spędzających czas w ruchu!

 Zapach tego żelu faktycznie jest unikatowy i od pierwszego powąchania uzależnia. Nie sądziłam, że tak bardzo się z nim polubię! Podczas prysznica woń jest mocna, jednak później nie zostaje ona na ciele (czyli spokojnie można użyć zapachowy balsam). Sam kosmetyk jest odpowiedniej gęstości, dobrze się pieni. Mam wrażenie, że jest mniej wydajny i mniej się pieni w porównaniu z wersją żelu 2w1 pod prysznic i do kąpieli.



żel 2w1 pod prysznic i do kąpieli: pomarańcza i grejpfrut
Czerp z bogactwa natury. Otul się świeżością nasyconą nutą cytrusowego aromatu. Poczuj wyjątkowy zapach dojrzałych pomarańczy i grejpfrutów. Użyte w naszej recepturze cytrusy pochodzą z upraw organicznych i zostały zebrane w basenie Morza Śródziemnego.

Tutaj główne skrzypce gra gorzki grejpfrut, który o siódmej rano świetnie budzi i stawia na nogi. Fanki cytrusowych zapachów zdecydowanie powinny go wypróbować! Jak napisałam wyżej, wersja 2w1 jest zdecydowanie gęstsza i wydajniejsza (to pewnie dlatego, by móc go wlewać do wanny). Testowałam go tylko pod kątem prysznica, bo nie posiadam wanny:) ale sądząc po mocnym pienieniu się na pewno sprawdzi się też tam.
 
Warto wspomnieć na koniec, że oba kosmetyki mają na początku składu Ammonium lauryl sulfate, czyli łagodniejszy detergent odpowiadający za gęstość piany. Mimo że jest to nadal detergent nie zauważyłam przesuszenia skóry. Podsumowując - są to całkiem dobre żele o przepięknych zapachach. Jeśli znów po nie sięgnę, to na pewno właśnie ze względu na to:)

Dostępne warianty zapachowe: 
-kwiat pomarańczy
-mandarynka i limonka
-mleczko waniliowe
-miód lawendowy
-słodkie mleczko migdałowe
-biała brzoskwinia i nektarynka

Który wariant sprawdził się u Was najlepiej? :) 

Czytaj Więcej
10 Komentarze

Błoto kolagenowe BingoSpa


Przeglądając asortyment do pielęgnacji ciała BingoSpa najbardziej zaciekawiło mnie to błotko. Nie miałam wcześniej do czynienia z taką formą smarowidła, więc tym bardziej ochoczo zabrałam się za testowanie. 

Błoto kolagenowe BingoSpa - kremowe serum na blizny, rozstępy, cellulit - zawiera 10% kolagenu i 10% błota z Morza Martwego. Składniki mineralne zawarte w błocie z Mora Martwego pobudzają krążenie krwi, przyspieszają metabolizm, wnikają głęboko w skórę i oczyszczają pory oraz złuszczają martwy naskórek. 
Kolagen - biopolimer, podstawowy budulec włóknistej tkanki łącznej wpływa na utrzymanie właściwego stopnia wilgotności skóry, chroniąc ją przed utratą wody. Dzięki temu powstrzymuje objawy starzenia się skóry. Kolagen odgrywa znaczącą rolę w procesie ziarninowania i gojenia się ran.

cena w sklepie internetowym: 23,99zł / 250g



Konsystencja produktu jest całkowicie inna niż wszystko. Nie jest gładka jak balsam, nie jest zbita jak w przypadku masła do ciała. To po prostu błoto - w dotyku lekko rozwarstwione, jednak przy kontakcie ze skórą bardzo łatwo się rozsmarowuje. Bardzo szybko się wchłania! Co dla mnie jest mega plusem - nienawidzę czekać godzinami aż smarowidło łaskawie raczy się wchłonąć;) 
Kosmetyk w opakowaniu ma bardzo naturalną, błotnistą woń. Podczas aplikacji nie jest ona w żadnym wypadku nachalna, po chwili się ulatnia. Według mnie to plus dla firmy, że nie dodali żadnej substancji zapachowej, która by mogła przytłumić zapach. 

Producent zaleca używać błoto na blizny/rozstępy, smarować 2-3 razy dziennie. W przypadku walki z cellulitem stosować jednocześnie z masażem.


Na pewno jest to propozycja dla tych, którzy chcą ujędrnić ciało i pozbyć się lekkich nierówności na skórze przed sezonem bikini. Regularne stosowanie zaowocowało w lepsze napięcie i poprawę kondycji skóry - w moim wypadku ud oraz brzucha. Stare rozstępy, których się nabawiłam przez przytycie oczywiście nie zniknęły - na to już raczej nic nie pomoże;) ale taka doraźna pomoc w postaci odżywczego błota z Morza Martwego na pewno nie zaszkodzi. Fajna alternatywa dla wszystkich preparatów ujędrniających. Z chęcią sięgnę w przyszłości po następne opakowanie!

Lubicie tego typu smarowidła, czy może stawiacie na tradycyjne kremy w walce z poprawą napięcia skóry? Dajcie znać co jest Waszym ulubieńcem!
Czytaj Więcej
5 Komentarze

Delikatne złuszczanie - witaminowy peeling Delawell

Produkt: Peeling witaminowy
Producent: Delawell
Opis: Delikatny peeling witaminowy w żelu do rąk, stóp i ciała z zawieszonymi kapsułkami witaminy E. Usuwa martwą warstwę naskórka i nawilża skórę. Wygładza ją i uelastycznia. Ze względu na zawartość delikatnego eksfoliatora z łodygi bambusa, preparat może być użyty w przypadku cienkiej, wrażliwej i uszkodzonej skóry. Żelowa formuła peelingu pozwala na zastosowanie go u osób cierpiących na obrzęki stóp i dłoni. Ponad to podczas ścierania martwych, zrogowaciałych komórek, zawarty w peelingu wyciąg z oliwki europejskiej stymuluje krążenie i tym samym zmniejsza obrzęk. Po zaaplikowaniu preparatu na skórę zaleca się wykonanie delikatnego masażu, podczas którego zawarte w peelingu zawieszone kapsułki z witaminą E pękają i zaczynają działać na skórę. 

Najważniejsze składniki:
Eksfoliator z bambusa - drobinki z łodygi bambusa; złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie i łagodząco. Wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych.
Witamina E (w kapsułkach) - "witamina młodości", zapobiega wolnym rodnikom i starzeniu skóry. Liść Oliwki Europejskiej - działa antyoksydacyjnie i antybakteryjnie. Rewitalizuje zniszczoną skórę. Stymuluje krążenie, zmniejsza obrzęki.
Glucam - głęboko nawilża, przywraca równowagę wodno - tłuszczową skóry

Skład: Aqua, Glycerin, Bambusa Arundinacea Stem Powder, Olea Europea (Olive) Leaf Extract, Methyl Gluceth-20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Hydroxide, Sodium Phytate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Alpha Isomethyl Ionone, Amyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3- Cyclohexene Carboxaldehyde, Isoeugenol, Limonene, Linalool, Lactose, Microcrystalline Cellulose, Tocopheryl Acetate, CI 77491, CI 19140, CI 42090.

Witaminowy peeling to jeden z członków rodziny Zielonej Serii Delawell. Pierwszy produkt, który posiadam pokazywałam Wam we wpisie o żelu nawilżającym. Propozycja, którą dzisiaj wzięłam na tapetę jest idealnym dopełnieniem właśnie tego żelu. 
Nie każdy jest fanem mocnych zdzieraków, prawda? Ja sama mam skórę normalną i ostre peelingi dobrze się sprawdzają. Witaminowy peeling Delawell okazał się miłą odskocznią od produktów peelingujących, które do tej pory znałam.
Żelowa konsystencja, która jest charakterystyczna dla całej serii, a w niej zawieszone delikatne drobinki witaminy E oraz małe drobiny z łodyg bambusa dają bardzo delikatny, ale jednocześnie przyjemny masaż ciała, stóp czy dłoni (przeznaczony jest do całego ciała). 
Używa mi się go bardzo miło, mimo dość rzadkiej i upierdliwej postaci - pod prysznicem kosmetyk dość łatwo ucieka nam przez palce, ale to kwestia wprawy. Po całym rytuale skóra jest przyjemnie odświeżona i zrelaksowana, a dzięki żelowej konsystencji peelingu nie ma mowy o ściągnięciu skóry. Oczywiście jeśli tego wymaga skóra to można nałożyć jakiś balsam potem, u mnie nie było to potrzebne.
Cena w sklepie internetowym to 35pln za 260ml.
Plusy: 
+ idealny peeling dla wrażliwej skóry 
+ przyjemnie odświeża 
+ dzięki żelowej konsystencji nawilża 
+ nareszcie peeling bez oblepiającej parafiny w składzie (!)

Minusy: 
- dość luźna konsystencja może utrudniać aplikację/masaż 
- mało inwazyjne peelingowanie (co jest plusem dla suchej skóry) 
- dość wysoka cena


Jakiego rodzaju peelingi wolicie? Stawiacie na mocne czy łagodniejsze ścieranie?
Czytaj Więcej
13 Komentarze

Delawell, żelowy nawilżacz idealny na lato!

Produkt: Żel intensywnie nawilżający (extra moisturizing gel) 
Producent: Delawell 
Opis: Wysoko skoncentrowany extra żel nawilżający do dłoni, stóp i ciała o bogatej kompozycji naturalnych substancji aktywnych. Działa silnie nawilżająco i rewitalizująco. Jest preparatem do stosowania na koniec zabiegu w gabinecie kosmetycznym oraz w pielęgnacji domowej. Jego działanie polega na łagodzeniu podrażnień spowodowanych suchością skóry oraz łagodzeniu obrzęków, które towarzyszą w trakcie codziennych czynności. Zawartość aloesu chroni skórę przed promieniami UV odpowiedzialnymi za przebarwienia skóry. Stosowany w codziennej pielęgnacji wzmacnia jej struktury (kolagen, elastynę) oraz uzupełnia zawartość kwasu hialuronowego. Obecność glucamu przywraca równowagę w uszkodzonym płaszczu hydrolipidowym, w przypadku suchości skóry dłoni, stóp i ciała narażonej np. na szkodliwe detergenty, wysuszające środki myjące czy promieniowanie UV. Zalecany do stosowania w ciągu dnia jak i na noc jako codzienny krem pielęgnacyjny.

Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Olea Europea (Olive) Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, Methyl Gluceth-20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Tripleurospermum Maritima Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Hydroxide, Sodium Phytate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Alpha Isomethyl Ionone, Amyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3- Cyclohexene Carboxaldehyde, Isoeugenol, Limonene, Linalool, CI 19140, 42090.
  • Liść Oliwki Europejskiej - działa antyoksydacyjnie i antybakteryjnie. Rewitalizuje zniszczoną skórę. Stymuluje krążenie, zmniejsza obrzęki. 
  • Aloes - odżywia skórę, zapewniając jej właściwe nawilżenie i elastyczność, poprawia ukrwienie skóry i stymuluje pracę jej komórek. Posiada właściwości bakteriobójcze oraz zdolność filtrowania promieni słonecznych.
  • Maruna nadmorska - intensywnie odżywia, zmniejsza głębokość zmarszczek, uspokaja, koi, zapewnia uczucie komfortu.
  • Kwas hialuronowy - niezbędny do utrzymania skóry w dobrej kondycji. Intensywnie ją nawilża. Działa łagodząco, zwiększa odporność skóry na czynniki klimatyczne.
  • Glucam - głęboko nawilża, przywraca równowagę wodno - tłuszczową skóry. 
Żel to chyba moja ulubiona postać kosmetyków do pielęgnacji ciała. Względy są proste: zero uczucia na skórze, szybkie wchłanianie, brak lepkości. Każda posiadaczka skóry tłustej czy chociażby normalnej pewnie powie to samo. Kiedy dostałam możliwość przetestowania serii żelowej Delawell długo nie trzeba było mnie namawiać! Cała seria oparta jest na aloesie, którym często kieruję się przy doborze kosmetyków - czy też sięgam po listki rosnącej rośliny na parapecie (notabene aloes pamiętam od najmłodszych lat, to już chyba tradycja żeby w domu była choć jedna doniczka!) 
Co do kosmetyku - pompka to wymarzone rozwiązanie przy tej formie nawilżacza. Jedno przyciśnięcie widoczne jest na zdjęciu wyżej - spokojnie wystarcza na całe dłonie.  Konsystencja taka jak powinna być, żel nie jest lejący się. Podczas rozsmarowywania delikatnie chłodzi - efekt ten możemy spotęgować poprzez włożenie kosmetyku chwilę wcześniej do lodówki - podwójne ukojenie murowane!  
Żel Delawell idealnie sprawdził mi się podczas wyjazdu nad morze (paczka przyszła w dzień wyjazdu, więc jak znalazł!) świetnie radził sobie z podrażnieniami po opalaniu i jednocześnie koił i poił wysuszoną przez słoną wodę i mocny wiatr skórę;) 

Warto zaopatrzyć się w niego właśnie jeszcze teraz, kiedy planujemy wyjazd na wypoczynek. Oszczędza masę czasu, a nasza skóra nam podziękuje, że nie została zaniedbana!  
Można go dorwać na stronie producenta - za 12pln dostajemy 120ml żelu. Deal życia!

Lubicie żelowe kosmetyki? Macie swoich faworytów w tej kategorii?  

PS. Jak Wam się podoba nowa odsłona bloga? Wspólnie z moim chłopakiem stworzyliśmy to, co od dłuższego siedziało w mojej głowie :) Wkrótce będzie i dla Was niespodzianka z tym związana, ale o tym innym razem... 
Czytaj Więcej
17 Komentarze

Delawell, złota maska do rąk, stóp i ciała



Produkt: Złota maska (hands, feet & body)
Producent: Delawell
Opis: Złota Maska Bogata w Naturalne Ekstrakty  znajduje zastosowanie w zabiegach silnie regenerujących, odżywczych i odmładzających. Składniki ochronne takie jak alantoina, d-panthenol, pozwalają na zastosowanie maski w przypadku różnorodnych uszkodzeń naskórka np. otarć, podrażnień. 

W przypadku zabiegów w obrębie stopy ma to ogromne znaczenie, gdyż pozwala zabezpieczyć skórę po zabiegu. Po nałożeniu maski staje się ona wygładzona, napięta i (co ciekawe) zabezpieczona przed przykrym zapachem (cytrynian trójetylu). 
Polecana do nałożenia pod parafinę oraz jako maska pod folię lub np. na dłonie pod ciepłe rękawice.

Najwazniejsze składniki:
Masło shea  – zawiera wysoce odżywcze substancje tłuszczowe oraz witaminy E, F. Jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. Działa nawilżająco i natłuszczająco, opóźnia starzenie skóry.
Olej annato – działa łagodząco i ściągająco.
Olej z wiesiołka – przywraca skórze równowagę kwasowo-wodno-lipidową.
Len – wygładza i zatrzymuje wilgoć w skórze. Bogaty w witaminy i mikroelementy.
Miód – pobudza metabolizm skóry, poprawia ukrwienie, wygładza. Odżywia i łagodzi podrażnienia.
Cytryna – stymuluje syntezę kolagenu, wygładza oraz wybiela.
Mocznik – silnie nawilża, pomaga zatrzymać wodę w skórze, wygładza j i ujędrnia. Sprzyja szybszemu gojeniu ran i podrażnień.
Cytrynian Trójetylu – hamuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za przykry zapach potu.
Alantoina – łagodzi podrażnienia, nawilża, wygładza i regeneruje skórę. Działa ochronnie, nadaje skórze miękkości, przyspiesza proces gojenia.
Lecytyna - Normalizuje procesy metaboliczne komórek naskórka, pobudza jego regenerację i nawilża. Ułatwia wchłanianie pozostałych substancji aktywnych zawartych w preparacie.
D-Panthenol (prowitamina B5) – działa aktywizująco na podziały komórek naskórka, przyspieszając gojenie, łagodzi podrażnienia. Działa przeciwzapalnie. Wzmacnia działanie innych środków nawilżających.
Witamina E - „witamina młodości”, zapobiega wolnym rodnikom i starzeniu skóry.
Witamina A – reguluje tworzenie się keratyny w skórze.


Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Oleate, Glycerin, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Urea, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Sodium Acrylate, Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Triethyl Citrate, Cetearyl Alcohol, Honey Extract, Citrus Medica Limonium (Lemon) Fruit Extract, Myristyl Myristate, Dimethicone, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Bixa Orellana Seed Oil, Allantoin, Xanthan Gum, D-Panthenol, Parfum, Sodium Phytate, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Retinyl Palmitate, Lecithin, Citral, Geraniol, D-Limonene, Citronellol, Linalool.
------------------------------------------------------------------
Pamiętacie mój ostatni wpis o peelingu cukrowym? Przypadł Wam do gustu tak samo jak mi. Dziś mam dla Was kolejną porcję rozpieszczania ciała i zmysłów...
Maska głęboko nawilżająca od Delawell ma szereg zastosowań. Możemy ją używać do dłoni, stóp czy całego ciała. Dłonie poddane takiemu zabiegowi (zawinięcie sowicie nałożonego kremu pod folię na 15 minut) daje zadziwiające efekty. A kiedy zabieg taki powtórzymy dwa razy w tygodniu możemy być naprawdę pozytywnie zaskoczone! 


Maska zamknięta jest w słoiku - nie jest to może moja ulubiona forma opakowania, jednak dzięki temu możemy wydobyć cały produkt do końca. Konsystencja jest bardzo treściwa, zbita. Szalenie wydajna. Rozsmarowuje się łatwo, nie sprawia problemów w aplikacji. Tak samo jest z wchłanianiem - balsam nie pozostawia denerwującego filmu na skórze - tylko przyjemne uczucie nawilżenia, które trwa i trwa...
Produkt w połączeniu ze scrubem daje rewelacyjne efekty. Zapachy idealnie się uzupełniają. 
Maska pachnie słodkim wspomnieniem lata, które pozwala całkowicie odpłynąć i ciału i zmysłom...

Co w niej uwielbiam - to jak cudownie nawilża moje skórki wkoło paznokci. Borykam się z tym od zawsze, a dzięki niej problem niweluje się, a po cichu liczę, że całkiem zniknie.

Podsumowując - maska o naturalnym składzie, wszechstronnym zastosowaniu, zapachu pieszczącym zmysły i świetnym nawilżeniu. 

Dostępność?
Kosmetyki dostępne są w salonach kosmetycznych, na stronie www.delawell.pl. Można je również kupić w wybranych drogeriach Hebe. 
Cena: 46 pln / 260ml

Stosujecie mocno nawilżające kosmetyki do ciała, czy stawiacie na lekkie i szybkie rozwiązania?:)
Czytaj Więcej
18 Komentarze

Delawell, złoty scrub cukrowy

Dziś zabieram Was w moje małe SPA, które serwuję sobie w domowym zaciszu...


Produkt: Złoty scrub cukrowy (hands, feet & body)
Producent: Delawell
Opis: Oparty na naturalnych składnikach Złoty Scrub Cukrowy do ciała złuszcza martwy naskórek i przywraca skórze równowagę wodno-tłuszczową. Skóra staje się gładka i elastyczna, poprawia się jej koloryt.

Kryształki cukru trzcinowego intensywnie złuszczają martwe komórki naskórka redukując tym samym nadmierne jego zgrubienie. Powoduje to zmniejszenie uczucia szorstkości nadając skórze gładkość i lepsze napięcie. Złuszczając naskórek stymuluje komórki do odnowy (produkcji kolagenu oraz elastyny). 

Poza tym zastosowanie peelingu pozostawia na skórze wyczuwalną warstwę ochronnego „filmu”, który jest stworzony przez kompleks drogocennych olei zawartych w preparacie. Ochrona taka pozwala na zmniejszenie parowania wody z naskórka i lepsze nawilżenie. Składniki peelingu np. wit. E zabezpieczają włókna kolagenowe i elastynowe przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Peeling cukrowy można stosować podczas zabiegów relaksujących np. ogrzewając go w ciepłej łaźni wodnej.
Po peelingu nie trzeba stosować masła lub balsamu nawilżającego.


Najważniejsze składniki:
Kryształki cukru trzcinowego i białego – złuszczając martwy naskórek, wygładzają skórę.
Ziarno owsa – oczyszcza, masuje i ujędrnia skórę.
Olej winogronowy – natłuszcza i wygładza skórę. Działa przeciwrodnikowo. Hamuje proces starzenia skóry.
Olej annato – działa łagodząco i ściągająco.
Naturalne emolienty– nawilżają, zmiękczają i zwiększają uwodnienie skóry.
Witamina E – „witamina młodości”, zapobiega wolnym rodnikom i starzeniu skóry. Chroni skórę przed nadmiernym wysuszeniem, utrata jędrności i elastyczności, a tym samym zmniejsza ryzyko powstawania pęknięć naskórka

Witamina C - jest silnym antyutleniaczem, chroni skórę przed działaniem wolnych rodników. Bierze udział w syntezie i ochronie kolagenu – białka niezbędnego do zachowania elastyczność i sprężystość skóry.
-------------------------------------------------------
Skład: Sucrose, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Silica, Avena Sativa (Oat), Bixa Orellana Seed Oil, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Alpha-isomethyl lonone.


Peelingi goszczą w mojej łazience wyjątkowo często. Uwielbiam tą gładką skórę zaraz po ich zastosowaniu, oraz to, jak potem ciało przyjmuje balsam... Testowanie tego wariantu od Delawell bardzo mnie ucieszyło. Peeling otrzymujemy w dużym, plastikowym słoiku. Sreberko zabezpieczające gwarantuje nam, że w produkcie nikt nie maczał paluszków. To, co wyróżnia ten peeling to na pewno zapach. Jest on wyjątkowo naturalny, wyczuwam w nim miód, słodki aromat cukru trzcinowego, takiego wiecie... rozgrzanego. Woń unosząca się podczas całego "rytuału" na pewno w dużej mierze pomaga się zrelaksować...

Następna, najważniejsza kwestia to działanie. Scrub zaskoczył mnie tym, że jest zatopiony w olejowej bazie (wg producenta: olej winogronowy i annato) więc przy złuszczaniu nasza skóra jest od razu rozpieszczana olejkami. Cukier biały, trzcinowy i ziarno owsa doskonale radzą sobie z martwym naskórkiem, nie działają agresywnie, całość jest nader delikatna i w miarę czasu kryształki są coraz mniejsze (w końcu cukier się rozpuszcza) 
Po zmyciu nasza skóra jest przede wszystkim oczyszczona, gładka, lekko napięta no i porządnie nawilżona. Każda właścicielka skóry suchej na pewno znajdzie sprzymierzeńca u boku właśnie tego peelingu. 

Scrub sprawdzi się idealnie zwłaszcza teraz, kiedy za oknem zimno, skóra jest wysuszona, a my potrzebujemy ciągłego nawilżenia. 
Producent kieruje ten produkt do ciała, stóp i dłoni. W dwóch pozostałych przypadkach równie dobrze się sprawdza. Skóra dłoni jest o wiele gładsza, ukojona, nawilżona. Pomaga w pielęgnacji skórek wkoło paznokci. 

Dostępność?
Kosmetyki dostępne są w salonach kosmetycznych, na stronie www.delawell.pl. Można je również kupić w wybranych drogeriach Hebe. 
Cena: 36 pln / 260ml (335g)

Czujecie się skuszone? :) Pamiętajcie, niedługo mikołaj... ;) 
Czytaj Więcej
21 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.