Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maybelline. Pokaż wszystkie posty

Przegląd baz pod cienie - Hean, Wibo i Maybelline

 
Bazy pod cienie są moim niezbędnym elementem w każdym makijażu. O wiele lepiej pracuje się z cieniami, lepiej się blendują i przede wszystkim dłużej utrzymują. W ostatnim czasie chciałam spróbować coś nowego i zakupiłam dwie nowości - od Wibo oraz matowy cień w słoiczku od Maybelline, który podobno jest zamiennikiem paint pot z MAC. 


HEAN, STAY ON eyeshadow base

Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.
O bazie HEAN STAY ON opublikowałam już dość dawno osobny wpis, do pełną recenzję znajdziecie tutaj. Baza ma postać lekkiego kremiku, z niewidocznymi na powiece drobinkami. Aplikacja jest bezproblemowa, z łatwością rozprowadza się na powiece. Podbija pigmentację. Działa bardzo dobrze, jeszcze mnie nie zawiodła. Bardzo wydajna, starcza na długi okres mimo częstego używania.
Stosunek jakości do ceny: świetny! Za 14g bazy zapłacimy ok. 15zł. 


Wibo, Eyeshadow Base

Kremowa baza pod cienie. Delikatna w dotyku konsystencja przedłuża trwałość cieni. Wygładza i rozjaśnia skórę. Formuła zawiera wosk pszczeli i wit.E. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne i nie rolują się w załamaniach powiek nawet po wielu godzinach. Testowany dermatologicznie. 
Słoiczek tej bazy jest naprawdę mały, więc właścicielki długich paznokci muszą zaopatrzyć się w jakąś szpatułkę. Konsystencja bazy od Wibo niestety nie jest aż tak masełkowata jak ta Hean - ma tendencję do zbijania się i nierównego rozkładania na powiece. Co w efekcie rano, gdy się śpieszymy wcale nie pomaga. Gdy jednak uda nam się równo ją rozprowadzić to cienie całkiem dobrze się do niej przyklejają i długo utrzymują. Lekko podbija pigmentację. 
Stosunek jakości do ceny: średni, za 4g bazy zapłacimy ok. 10zł. 





Maybelline, Color Tattoo 24h Creamy Mattes, 93 Creme De Nude

Wyjątkowy cień o konsystencji kremu-żelu, dający niezwykłe, matowe wykończenie. Wyjątkowa formuła intensywnie nasyca spojrzenie kolorem do 24 godzin, kremowa konsystencja żelu nie blaknie, dla efektu tatuażu.
Cienie z tej serii nie kusiły mnie do momentu pojawienia się na rynku tych matowych cudaków. Od razu miałam wizję świetnej bazy pod cienie, która dodatkowo zakryje cienkie żyłki na powiekach, zwiększy intensywność cieni, etc. Opakowanie częściowo szklane, dosyć ciężkie. Sama konsystencja cienia nie jest bardzo łatwa w aplikacji, ale przy odrobinie wprawy da się z nim pracować. Niestety ta forma bazy pod cienie sprawdziła się u mnie najgorzej. 
Z całej trójki najkrócej utrzymuje cienie na swoim miejscu, dość ciężko się rozcierają. 
Stosunek jakości do ceny: średni, za 4ml bazy zapłacimy ok. 18zł.


Mimo chęci znalezienia lepszej, drogeryjnej bazy moje poszukiwania zakończyły się fiaskiem - z podkulonym ogonem zostaję wierna Hean! Bazy z Wibo oraz Maybelline zużyję wtedy, kiedy nie będę potrzebowała nienaruszonego makijażu przez wiele godzin. 
Koniecznie napiszcie mi swoje bazy pod cienie, które się u Was sprawdzają!
Czytaj Więcej
12 Komentarze

Nielegalna długość od Maybelline


Produkt: Wydłużający tusz do rzęs - Illegal Length
Producent: Maybelline
Opis: Maskara Illegal Length dzięki formule zawierającej mikro włókna oraz specjalnej szczoteczce Fiber - Fix pozwala osiągnąć efekt maksymalnie wydłużonych rzęs - nawet do 4 mm. Wyjątkowa szczoteczka została zaprojektowana tak, aby dokładnie rozprowadzić włókna znajdujące się w tuszu, docierając do każdej rzęsy. 


Illegal Length nowością nie jest, ale trafił do mnie za sprawką prezentu urodzinowego od Panny Mi. Nie pamiętam kiedy sięgnęłam ostatnio po tusz stricte wydłużający - zdecydowanie jestem faworytką tych pogrubiających, coby było widać rzęsiska spod moich grubych oprawek ;) 

Szczoteczka tradycyjna, włoski powyginane w każdym możliwym kierunku - jest to coś niespotykanego. Bardzo dobrze łapie nawet te najkrótsze rzęsy. Sama formuła tuszu na początku była dość rzadka, jednak po około dwóch tygodniach, kiedy trochę odleżał, jego aplikowanie stało się zdecydowanie łatwiejsze. 

Trwałość jak najbardziej na plus - nie zanotowałam obsypywania się ani odbijania na powiece. Również nie blednie w ciągu dnia. Bardzo łatwo się zmywa - co dla mnie jest również atutem. 

bez tuszu / jedna warstwa Maybelline Illegal Length
Efekt jaki uzyskamy tym tuszem jest wariantem typowym na dzień. Co łatwo zauważyć, obietnica producenta spełniona. Wydłużenie naprawdę jest widoczne! Trzeba uważać przy drugiej warstwie - chwila nieuwagi i sklejone rzęsy gotowe;) 


Znacie ten tusz? Jak Wam się podoba efekt? 
Jaki tusz Maybelline najbardziej przypadł Wam do gustu? Podzielcie się! 
Czytaj Więcej
25 Komentarze

HAUL świąteczno-urodzinowy, zakupy! Dużo zdjęć!

Okres jesienno zimowy zawsze owocuje w nowe zdobycze. Święta, moje urodziny (notabene dwudzieste, żegnaj nastolatko!) czy kuszące wyprzedaże skłaniają bardziej niż zwykle do zakupów. Wiem, że takie posty cieszą się dużą popularnością, bo i sama jak tylko widzę haul'e czy zakupowe notki to przeglądam, byle coś wypatrzeć dla siebie. Zaczynajmy!

Skromne łupy na Rossmannowskim -40%. Pokazywałam je na Fan Page'u, ale tutaj nie miały swojego debiutu. Tusz skradł moje serce od pierwszego użycia, tak samo wodoodporny eyeliner z Wibo! Jest o wiele lepszy od klasycznej. Matowy top i piasek to również króle blogosfery, nie mogło ich braknąć u mnie;)

Batiste, mój pierwszy suchy szampon! Zapach niczym perfumy! Coś czuję, że się polubimy na dłużej. Następnie duży zapas mojego ulubionego zmywacza do paznokci - ISANA nagellack, wersja zielona. Sięgnęłam też w końcu po słynną hennę khadi, w kolorze RED (czyli ta całkowicie naturalna)


Zaczęłam też przygodę z cieniami Inglot! Do tej pory to Sleeki grały główne skrzypce na moich powiekach. Wybrałam je sobie w ramach prezentu od mojego TŻ;) (czekamy jeszcze na drugą część prezentu, która ma mieć debiut w Polsce pod koniec stycznia... Kto zgadnie o czym mowa??:)) 

Numerki od lewej: MATTE 327, AMC SHINE 153, MATTE 353.
Zdradzę Wam w tajemnicy, że 153 jest nieziemski na powiekach... koniecznie muszę go Wam pokazać w akcji!


Zestaw Maybelline - tusz ILLEGAL LENGTH oraz kredka COLORAMA w kolorze 210 turquoise flash - prezent od kochanej Kamili. Dziękuję jeszcze raz!


Kolejny zestaw, tym razem Rimmel - tusz SCANDALEYES flex, oraz lakier do paznokci z serii SALON PRO, sygnowany przez Kate Moss, w kolorze 703 rock n roll.


Niekosmetycznym, ale bardzo ważnym zakupem w grudniu było kupno nowego laptopa! Moje niezdecydowanie dało tutaj w kość, bo przez dobre 2 miesiące szukałam, czytałam, porównywałam, pytałam się wszystkich dookoła, aż w końcu padło na MSI CR70. 17,3" to wspaniała sprawa, ciesze się że mam teraz nieco większy obraz (wcześniej standardowe 15,6")


Ciężko nie wspomnieć również o jakże sławnej już nowości - paletce nude make up kit od Lovely. Pojawiła się już w dwóch postach - tutaj krótkie jej przedstawienie, a tutaj kilka makijaży by pokazać na co ją stać! Następnie druga część prezentu od Kamili, peeling do rąk z serii Planet Spa Avon. Jestem nim naprawdę oczarowana! Ale o nim kiedy indziej. Świeczki LaRissa z Biedronki to moje odkrycie grudnia. Nie wiem czemu tak długo zwlekałam z kupnem! Pachnie bardzo intensywnie, i jest tania jak barszcz (4,99) Czego chcieć więcej!


Mały przedsmak co obecnie testuję dzięki Skarbom Syberii. Jest to Syberyjski balsam Agafii nr 3 na łopianowym propolisie, oraz Szampon Aleppo do wszystkich rodzajów włosów. Znacie te produkty?


Ostatnimi rzeczami, jakie chciałam Wam pokazać są metalowe pudełka na drobiazgi. Dorwałam je w Biedronce za ok 8zł/2szt. Są naprawdę bardzo praktyczne i świetnie wyglądają! Pudełek nigdy dość w moim pokoju ;) Też tak macie?


Co Was najbardziej zainteresowało?
Czytaj Więcej
31 Komentarze

Nudziaki idealne!


Usta w kolorze nude, choć mam wrażenie że zostały nieco wyparte przez kolorowe wersje, nadal są w cenie. W końcu rano wystarczy tylko przeciągnąć usta pomadką, zaspane czy nie, zawsze będziemy super wyglądać;)
Sama nie mam dużo produktów do ust, bo zwyczajnie nie lubię, kiedy coś leży i się marnuje. Na dzień dzisiejszy mam trzy nudziaki :) To wystarcza. Zapraszam na mały przegląd!

Manhattan SOFT MAT lip cream nr 95M - o nim była osobna notka, do której Was zapraszam TUTAJ
Nudziak trwały, matowy, idealny!


Pozostałe dwie szminki są od Maybelline. Obie mają po ok 4,2g, kremowe, łatwe do nałożenia, nawilżające.  



MNY g100 CHESTNUT to nude, w kierunku do brązu. Na ustach prezentuje się bardzo ładnie, kryje dość mocno, lecz nie można tego nazwać pełnym kryciem:)

MNY MATERIAL GIRL 809A to pół transparentna szminka, ma tendencje do smużenia, nałożona z odrobiną uwagi wygląda dobrze (wręcz niewidocznie) Pozostawia zdrowy blask na ustach :) Lekko podkreśla naturalny koloryt naszych ust.
u góry: Material girl
na dole: Chestnut
Swatche dobrze pokazują, że się różnią, jednak na ustach różnica jest bardzo niewielka.  Obie utrzymują się 1-2 godziny na ustach. Po takich szminkach niema co spodziewać się trwałości od świtu do zmroku :D Są lekkie, bardzo przypominają balsamy/błyszczyki.

A Wy po jakie produkty do ust sięgacie codziennie? :)
Buziaki!
Czytaj Więcej
26 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.