Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

Glinka czerwona - mój must have dla cery mieszanej!


Bardzo lubię działanie glinek na mojej kapryśnej cerze. Odkąd sięgnęłam po glinkę zieloną nie szukałam niczego lepszego - ta działała i działa nadal bardzo dobrze. Jednak skusiłam się na czerwoną glinkę ze względu na to, że jest delikatniejsza od zielonej oraz ma właściwości absorbujące i zabliźniające. Idealnie nadaje się również dla osób z naczynkami. W składzie kosmetyku znajduje się: krzem, aluminium, żelazo, wapń, magnez, sód, potas, tytan, mangan.


Zawiera 60% krzemionki i ma właściwości remineralizujące. Oczyszcza cerę w sposób łagodny, respektując naturalne pH skóry. Zalecana do cery tłustej i mieszanej a jednocześnie wrażliwej. Łagodzi objawy naczynkowe, trądziku różowatego i rumienia.

Stosowanie: 2 łyżeczki glinki wymieszać z 2 łyżeczkami ciepłej wody dodając 1/2 łyżeczki wody oczarowej i 3 krople oleju do uzyskania konsystencji jednolitej papki. Nałożyć na twarz na ok. 10 minut. Potem zmyć letnią wodą. Maseczkę stosować raz-dwa razy w tygodniu. Zaleca się również myć glinką twarz zamiast tradycyjnym mydłem.

Skład: Red Clay 
Gdzie ją dostać? Sklep on-line Fitomed / 13zł / ~70g 





Najlepsze w glinkach jest to, że każdy może je przygotować pod swoje upodobania. Zależy Ci na mocnym działaniu? Dodaj wodę i hydrolat oczarowy(do skóry tłustej). Może jednak stawiasz na nawilżenie i wyciszenie cery? Wkropl olej arganowy, czy taki, który Twoja skóra kocha. Dowolność i za każdym razem inna postać glinki to jest to, co kosmetyczny maniak lubi najbardziej!;) 
 
Czerwona glinka zaskoczyła mnie tym, że faktycznie różni się od zielonej. Prócz koloru (obviously) i barwienia twarzy na rdzennego Indianina to bardzo dobrze radzi sobie z zaognionymi wypryskami - po 15minutach są widocznie uspokojone; po za tym ładnie matowi i lekko oczyszcza. Nie zauważyłam by zwężała pory, widocznie jest na to za słaba. 

Wyżej wspomniane barwienie skóry da się domyć jakimś dobrym żelem. Generalnie polecam robić ją na wieczór by czasem nie przestraszyć kogoś w ciągu dnia;) 
Glinka bardzo dobrze miesza się ze wszystkimi płynami, nie ma mowy o żadnych grudkach. Nakłada się również łatwo i przyjemnie (odkąd mam specjalny pędzel to sięgam po glinkę dwa razy częściej!;) Zmywam ją przy pomocy gąbki celulozowej z Rossmanna - polecam! 
Czytaj Więcej
13 Komentarze

Błoto kolagenowe BingoSpa


Przeglądając asortyment do pielęgnacji ciała BingoSpa najbardziej zaciekawiło mnie to błotko. Nie miałam wcześniej do czynienia z taką formą smarowidła, więc tym bardziej ochoczo zabrałam się za testowanie. 

Błoto kolagenowe BingoSpa - kremowe serum na blizny, rozstępy, cellulit - zawiera 10% kolagenu i 10% błota z Morza Martwego. Składniki mineralne zawarte w błocie z Mora Martwego pobudzają krążenie krwi, przyspieszają metabolizm, wnikają głęboko w skórę i oczyszczają pory oraz złuszczają martwy naskórek. 
Kolagen - biopolimer, podstawowy budulec włóknistej tkanki łącznej wpływa na utrzymanie właściwego stopnia wilgotności skóry, chroniąc ją przed utratą wody. Dzięki temu powstrzymuje objawy starzenia się skóry. Kolagen odgrywa znaczącą rolę w procesie ziarninowania i gojenia się ran.

cena w sklepie internetowym: 23,99zł / 250g



Konsystencja produktu jest całkowicie inna niż wszystko. Nie jest gładka jak balsam, nie jest zbita jak w przypadku masła do ciała. To po prostu błoto - w dotyku lekko rozwarstwione, jednak przy kontakcie ze skórą bardzo łatwo się rozsmarowuje. Bardzo szybko się wchłania! Co dla mnie jest mega plusem - nienawidzę czekać godzinami aż smarowidło łaskawie raczy się wchłonąć;) 
Kosmetyk w opakowaniu ma bardzo naturalną, błotnistą woń. Podczas aplikacji nie jest ona w żadnym wypadku nachalna, po chwili się ulatnia. Według mnie to plus dla firmy, że nie dodali żadnej substancji zapachowej, która by mogła przytłumić zapach. 

Producent zaleca używać błoto na blizny/rozstępy, smarować 2-3 razy dziennie. W przypadku walki z cellulitem stosować jednocześnie z masażem.


Na pewno jest to propozycja dla tych, którzy chcą ujędrnić ciało i pozbyć się lekkich nierówności na skórze przed sezonem bikini. Regularne stosowanie zaowocowało w lepsze napięcie i poprawę kondycji skóry - w moim wypadku ud oraz brzucha. Stare rozstępy, których się nabawiłam przez przytycie oczywiście nie zniknęły - na to już raczej nic nie pomoże;) ale taka doraźna pomoc w postaci odżywczego błota z Morza Martwego na pewno nie zaszkodzi. Fajna alternatywa dla wszystkich preparatów ujędrniających. Z chęcią sięgnę w przyszłości po następne opakowanie!

Lubicie tego typu smarowidła, czy może stawiacie na tradycyjne kremy w walce z poprawą napięcia skóry? Dajcie znać co jest Waszym ulubieńcem!
Czytaj Więcej
5 Komentarze

Błotna maseczka na trądzik Redual+ Bingo Spa



Błoto z morza martwego to dość ciekawy twór. No bo właściwie czym może się ono różnić od naszego, zwykłego błota?;) Dziś chciałabym Wam trochę opowiedzieć o mojej przygodzie z naturalnym błotem od BingoSpa.


Pokrótce o co dokładnie tyle szumu?


`Redual+` maseczka błotna do twarzy i ciała Bingo Spa to preparat na bazie Czarnego Błota z Morza Martwego o silnym działaniu odżywczym na skórę. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry. Redual+ ma dobroczynny wpływ na pory skóry – odtyka je, ściąga, dezynfekuje, pielęgnuje, oczyszcza, co może owocować zmniejszeniem wydzielania się łoju i zmniejszeniem ryzyka pojawienia się zmian trądzikowych.
Tłusta, z rozszerzonymi porami cera, mająca skłonność do zanieczyszczeń i wągrów, dzięki błotnej maseczce jest wygładzona i oczyszczona.


Maseczka błotna BingoSpa wspomaga leczenie:
- trądziku młodzieńczego,
- wyprysków,
- łojotoków,
- łuszczycy,
- atopowego zapalenia skóry.


Maska Redual+ to produkt w 100% naturalny, bez dodatków zapachowych i konserwujących.



Maska zamknięta jest w prostym, zakręcanym słoiku - rozwiązanie najbardziej odpowiednie - jesteśmy w stanie wydobyć produkt do samego końca, oraz przed użyciem przemieszać go w środku, bez potrzeby wykładania porcji do osobnego naczynia. Jak już wspomniałam, konieczne jest wymieszanie błota przed użyciem (błoto się rozwarstwia, kiedy stoi nieruszane). Wtedy staje się gładsze w konsystencji i lepiej się rozprowadza. Świetnie sprawdza się tutaj pędzel, którego używam do glinek. Przyspiesza to cały proces i jest to po prostu łatwiejsze;) 

100% naturalny skład to bardzo mocny atut tego produktu. Firma nie dorzuciła żadnych dodatków w postaci zapachów czy innych "niezbędnych" składników;) Mamy tutaj po prostu Maris Limus.

Na etykiecie widnieje informacja dotycząca pierwszej aplikacji - że możliwe jest mocniejsze szczypanie. Szczerze mówiąc trochę zbagatelizowałam sprawę, bo wiem, jaka moja skóra jest gruba i odporna na podrażnienia. Jakie było moje zdziwienie, kiedy ciężko było mi wytrzymać wskazane trzy minuty pierwszej aplikacji. Błoto naprawdę jest drażniące! (ważne: naprawdę uważać na oczy!)
Buzia była dość zaczerwieniona i mocno ściągnięta. Ale w końcu o to tutaj chodzi. 

Z każdą aplikacją szczypanie było mniejsze, aż w pewnym momencie błoto nakładałam jak glinkę.


Jak z działaniem? Stosując maskę Redual+ dwa razy w tygodniu możemy spodziewać się bardzo dobrze oczyszczonej, ściągniętej skóry. Zniwelowanie zaskórników (w różnym stopniu, u mnie efekt średni), lekko zmniejszonych porów. Powstałe wypryski faktycznie szybciej się goją. Zauważyłam też, że w czasie, w którym jej używam zdecydowanie mniej się ich pojawia.  

Maska zasycha identycznie jak glinka - jeśli nie jesteście fankami mocnej skorupy na buzi zawsze można ją zwilżać co chwilę jakimś hydrolatem. 

Osoby z tłustą, problematyczną skórą powinny przyjrzeć się temu kosmetykowi. Cenowo wychodzi naprawdę nieźle - 150g maski za 21,90 na stronie BingoSpa to niezły deal.

Miałyście do czynienia już z błotem z Morza Martwego? :) Dajcie znać!


Czytaj Więcej
11 Komentarze

NOWOŚCI JESIENI (dużo zdjęć!) Fitomed, Paese, Czasnabuty, Pepco, Joanna, Hakuro, Rossmann


Dawno nie było wpisu z nowościami, a że w ostatnim czasie trochę rzeczy mi przybyło to chciałabym się nimi z Wami podzielić. Listopad to miesiąc, w którym mam urodziny, więc tym bardziej czuję się rozgrzeszona.. ;) Nie przedłużając, zapraszam do dalszej części!

Tak jak rzadko kupuję podkłady, tak teraz zaopatrzyłam się w coś nowego w mojej kosmetyczce - Pharmaceris w wersji kryjącej. Ma piękny, jasny kolor, co jest wielkim plusem! Dalej zapas mojego ulubionego podkładu KOBO matt make up. W planach mam napisanie wpisu porównującego nową i starą wersję. Czy są tu jakieś fanki tego fluidu? Zachęcona reklamami i dość pozytywnymi opiniami na wizażu na temat olejku argan face oil Bielenda postanowiłam sprawdzić jak będzie się zachowywał na mojej szalejącej ostatnio cerze.

Aloesowy tonik Absolute Organic oraz masło do ciała Organix Cosmetix - czyli trochę organicznych nowości. Masełko ma konsystencje jak marzenie.. na pewno pojawi się kilka słów na ich temat!

Z Fitomedu - żel do mycia twarzy - tym razem testuję wersję do cery suchej; krem pod oczy nr 10 "naturalne działanie przeciwzmarszczkowe" (no zobaczymy:D). Dostałam też ostatnio paczuchę od Joanny, a w niej seria Oleje Świata - do mnie trafił olejek do twarzy i ciała w wersji makadamia. Na razie jedno jest pewne: ma genialny zapach! Natomiast te małe słoiczki to balsamy do suchych miejsc - wersja kokosowa, pomarańczowa i masło oliwkowe.


Poczyniłam też zamówienie w sklepie Urodomania. Make Up Revolution bardzo kusi, a że cieni na razie mam "trochę" dużo, to zdecydowałam się na pojedynczy, cielisty cień o nazwie touch me. Dalej znów cielista (a jakże inaczej) pomadka MUR o nazwie the one. Dalej zapas mojej ulubionej bazy HEAN STAY ON, olejek z drzewa herbacianego na wypryski tea tree oil. Szukałam czegoś, co ujarzmi moje długie włoski na brwiach, a że opinie o bezbarwnym Catrice były słabe to wzięłam ten z e.l.f clear mascara.

Puder bambusowy Paese długo mnie kusił, aż w końcu kiedy mój dotychczasowy puder z Marizy dotknął dna mogłam kupić coś nowego:) Dalej dwie zdobycze z 1+1 Rossmann - tusz Lovely pump up oraz eyeliner Eveline. Skusiłam się też na nowy pędzel - Hakuro H79 /wybaczcie że brudny, ale ciągle jest w użyciu!;)/

Czy w takich wpisach interesujące są też nowości ubraniowe? Ja osobiście lubię coś czasem podglądnąć, w co zaopatrują się dziewczyny. A że butów nigdy dość.. Te dwie pary zamówiłam ze sklepu Czasnabuty. Pierwsza para jest naprawdę wysoka, ale dzięki traperowi pod spodem jest stabilnie i wygodnie! Druga para jest stylizowana na buty dr Martens, które notabene mam i już trochę niedomagały.. Te wykonane są też ze skóry, oraz w środku są lekko ocieplane. Podsumowując - obie pary były strzałem w dziesiątkę :)

I na sam koniec mój prezent urodzinowy od mamy - komplet komin+rękawiczki czyli coś, bez czego nie da się przetrwać zimy :D Odkąd skusiłam się na pierwszy komin tak wszystkie szaliki poszły w odstawkę.. Mama wie, co córka lubi! ;)

Dajcie znać, czy u Was jesienny czas też owocował w zakupy? Poszalałyście na promocji Rossmanna 1+1?
Czytaj Więcej
23 Komentarze

NAJEL - Mydło Aleppo 12% - jakie wrażenia?

Problemy skórne są dobrym pretekstem do testowania nowych opcji, które "a nuż widelec" się sprawdzą. Mydełka Aleppo chodziły dość długo za mną, ale nie mogłam się zdecydować na wielkość stężenia oleju laurowego (tak nawiasem mówiąc, wiem, że na zdjęciu są owoce jałowca, ale okazało się że nie mam w domu liści laurowych:D) 
Czy stężenie 12% oleju laurowego okazało się strzałem w dziesiątkę? 

Mydło Aleppo dzięki prostemu składowi, jakim jest oliwa z oliwek, olej laurowy i słód roślinny nie powoduje alergii - co więcej, przy regularnym użytkowaniu powinniśmy zauważyć optymalne nawilżenie i łagodzenie suchej (czy wysuszonej) skóry. I nie mówimy tutaj tylko o problemach skórnych na twarzy.
Sam olej laurowy jest dobrze znanym naturalnym antybiotykiem, który dodany w dużej ilości zwiększa właściwości regeneracyjne mydła. 

Kosmetyk sprawdzi się też u osób borykającymi się z łuszczycą, egzemą, zapaleniami skórnymi, łojotokiem, trądzikiem czy AZS.
Skład: sodium olivate, sodium laurate (12%), aqua, sodium hydroxide

Kiedy zaczęłam używać Aleppo liczyłam na zmniejszenie ilości pojawiających się "nieprzyjaciół", lekkie rozjaśnienie przebarwień (nie czarujmy się, wątpię, żeby mydło było w stanie całkowicie je wyeliminować) oraz na zredukowanie chociaż w jakimś stopniu nadmierne wydzielanie sebum.

Ostatnio moja skóra jest bardzo tłusta, tyle o ile na nosie i czole była zawsze, tak od niedawna na policzkach również. Na samym początku skóra na twarzy zareagowała dość mocnym ściągnięciem, co mnie osobiście nie przeszkadzało. Po ok. 2 tygodniach widocznie się przyzwyczaiła i efekt mycia był coraz to bardziej przyjemny i mało dyskomfortowy. Każdorazowo po zastosowaniu Aleppo neutralizowałam PH tonikiem, co jest wskazane przy użyciu mydeł.
Co zauważyłam - szybsze gojenie się wyprysków. Może nie od razu buzia była wolna od krostek, ale te, z którymi walczyłam przez dłuższy czas zdecydowanie szybciej znikały. Dobrze oczyszczone pory - to kolejny punkt dla Aleppo. Używając kryjących podkładów, które mimo niezapychających formuł zawsze choć trochę się w nich osadzą, demakijaż tym mydłem to dobry pomysł. 
Czy są minusy? Na pewno warto tutaj nadmienić o specyficznym zapachu - nie należy on do najprzyjemniejszych. Najprościej jest go określić jako bardzo naturalny, trochę ziołowy. Drugim aspektem jest lekkie szczypanie w oczy.. Przyznam się że googlowałam ten problem i nie tylko ja to odczułam. Demakijaż oczu odpada, ale umiejętne omijanie tych okolic eliminuje całkowicie problem.
Ogólnie produkt naprawdę jest na plus. Nie spodziewałam się, że mydło, które tak niepozornie wygląda może faktycznie pomóc. Nie chcę pisać w tym momencie, że stosowanie go uwolniło mnie całkowicie od trądziku, bo to byłby kit. Jestem natomiast ciekawa jak długofalowe mycie tym mydłem może faktycznie wpłynąć na stan skóry (aktualnie mijają dopiero niecałe 2 miesiące stosowania). 
Dochodzę również do wniosku, że w moim przypadku wyższe stężenie sprawdziłoby się lepiej. Na pewno nie zaprzestanę przygody z Aleppo z 12% stężeniem;) Im większa jest zawartość oleju laurowego, tym mydło posiada lepsze właściwości łagodzące i regenerujące. Swoją kostkę dorwałam w sklepie online - Kalina-Sklep, gdzie asortyment z naturalnymi produktami jest naprawdę szeroki!
Czy któraś z Was próbowała mydeł Aleppo? Z jakim stężeniem zaczynałyście? 
Czytaj Więcej
11 Komentarze

Dezodorant kwiat lotosu od Yves Rocher

Produkt: Jardins du Monde - dezodorant w kulce kwiat lotosu

Producent: Yves Rocher 
Opis: Dezodorant bez alkoholu, o delikatnym, subtelnym zapachu kwiatów Lotosu, zapewnia pełna ochronę przez 24h. Praktyczne opakowanie jest bardzo poręczne w użyciu. Łatwy w użyciu, reguluje proces pocenia się zachowując równowagę skóry - duża kulka pozwala szybko i łatwo nałożyć odpowiednią ilość produktu. Formuła wzbogacona o aloes chroni Twoja skórę. Testowany pod kontrolą dermatologiczna. Nie zawiera soli aluminium, parabenów, składników pochodzenia zwierzęcego.

Zalety produktu:
- nie pozostawia śladów na skórze,
- pozostawia delikatny i subtelny zapach,
- formuła bez alkoholu,
- ochrona przez 24h,
- praktyczne opakowanie i końcówka roll-on,
- reguluje procesy pocenia się.

Dezodorant zamknięty jest w plastikowej butelce, przez którą widać pod światło ile zostało produktu w środku, co jest fajnym rozwiązaniem. Sama konsystencja jest bardzo wodnista - w sumie stwierdzenie że jest to praktycznie woda również by pasowało;) Zapach dezodorantu Yves Rocher jest naprawdę ujmujący - delikatny, świeży, nienachalny - ku zaskoczeniu naprawdę długo się utrzymuje. Kulka chodzi płynnie, nie zacina się. Może dozuje trochę za dużo produktu, ale można łatwo nad tym zapanować. Niestety po aplikacji dość długo schnie, więc trzeba mieć to na względzie kiedy się śpieszymy;) 
Dziewczyny, które unikają soli aluminium, parabenów czy alkoholu powinny zainteresować się tą pozycją - bowiem skład jest naprawdę przyjazny. Z racji braku alkoholu nie ma mowy o jakimkolwiek szczypaniu - kosmetyk jest delikatny dla skóry i nie powoduje żadnych podrażnień. Brzmi jak dezodorant idealny, czyż nie?;) Niestety trochę gorzej jest w kwestii ochrony, która - jest przecież kluczowa. Brak soli aluminium czyni go tylko dezodorantem - co znaczy tyle, że nie będzie nas chronił tak jak antyperspirant. Osoby, które nie mają problemu z nadmiernym poceniem na pewno zaprzyjaźnią się z nim. Raczej nie polecałabym go na wielkie upały, bo zwyczajnie nie da sobie rady. Myślę, że w okresie zimy, kiedy nie potrzebujemy aż takiej mocnej ochrony może okazać się w porządku;) 


Stosowałyście jakieś dezodoranty Yves Rocher? Jak się u Was sprawdziły? 

W ogóle pojawiła się nowa zielona księga urody Yves Rocher, ja już wypatrzyłam sobie kilka perełek.. mój portfel będzie cierpiał!
Czytaj Więcej
13 Komentarze

Organiczna odżywka nawilżająca - CURLS CONDITIONER TARA SMITH


Produkt: C CURLS CONDITIONER Odżywka nawilżająca do włosów kręconych - stymuluje i odżywia suche włosy
Producent: Tara Smith
Opis: Odżywka do włosów kręconych Tara Smith C Curls z ekstraktem z oliwek doskonale nawilży i nada wspaniałego połysku Twoim włosom.
Zawarte w odżywce białko sojowe wzmacnia oraz zapewnia ochronę dla włosa nadając mu elastyczność i połysk. Odżywka nie zawiera żadnych środków chemicznych jest w 100% stworzona z naturalnych składników! Kosmetyk nie jest testowany na zwierzętach tylko na gwiazdach filmowych! (to lubię:D)
 
Skład odżywki:
- Algi morskie (Zawierają bardzo duże ilości aminokwasów, które regenerują uszkodzone włosy.
Mają mocno nawilżające właściwości, polegające na wiązaniu i zatrzymywaniu najważniejszych składników, potrzebnych do budowania łuski włosów
)
- Cynk,miedź,magnez, żelazo (dostarczają składniki odżywcze dając komórkom możliwości odżywcze zarówno dla skóry głowy jak i włosów)
- Nawilżające proteiny Soi (Ekstrakt z ryżu/chińskiej soi / pszenicy / jęczmienia / prosa- w jednej odżywce. Ze względu na swą szczególna zawartość, wspomniane rośliny zawierają 85 niezbędnych aminokwasów jakich potrzebuje ludzkie ciało. Teki zestaw jest źródłem naturalnej ochrony włosów, tworząc na ich powierzchni warstwę z białka, która chroni je przed szkodliwymi wpływami środowiska.)
- Phytokeratin (Mieszanka roślin aminokwasów, która nasila wolne aminokwasy naturalnie obecne we włosach. To one są w stanie przenikać w głąb włosów aby zwiększyć zdolność wiązania w nich wilgoci aby nadać im blask.)
- Grejpfrut, Pomarańcza, Cytryna, Eukaliptus, Mięta Pieprzowa, Goździk (zapach)


Moja opinia: Dłuugo miałam chrapkę na organiczne, naturalne, wegańskie cudo. Nigdy nie mogło się złożyć bym je mogła przetestować. A to nie było go nigdzie on-line, a to miałam zapasy odżywek na rok:D Jednak ostatnio przy składaniu zamówienia na Paatalu przypomniałam sobie o niej. Mowa o odżywce do włosów kręconych Tara Smith.
Odżywka ma małą (jak na odżywkę) pojemność 100ml, opakowanie wykonane jest z grubego plastiku (nie da się naciskać:D), myślę że przy końcówce będzie ciężko wydobywać produkt. Dozownik dość wygodny, typu klik.
Konsystencja odżywki jest zadziwiająco gęsta. Przypomina nieco śmietanę:) Przy aplikacji nie ścieka z włosów, co jest ogromnym plusem.
Zapach to ciekawy punkt tej recenzji. W 100% organiczna mieszanka greipfruta, pomarańczy, cytryny, lawendy, eukaliptusa, mięty pieprzowej, geranium i goździków. (chociaż na nos zwykłego Kowalskiego powiedziałabym: aloes z miętą :) haha:) ) Woń w opakowaniu jest bardzo mocna, orzeźwiająca wręcz:) Na włosach nie utrzymuje się, a szkoda:)
Czy odżywka działa? Absolutnie tak! U mnie sprawdza się naprawdę genialnie. Włosy są wyczuwalnie nawilżone, dociążone, pełne blasku. Jednocześnie wolne od parabenów, silikonów i SLSów:)
Producent zaleca przy ekstremalnie suchych włosach zostawić odrobinę odżywki (nie spłukiwać jej) Ta wariacja spodobała się i moim kłaczkom (a raczej końcom:)
Na pewno jeszcze spróbuję żółtej wersji do włosów prostych:)


Jeśli spodobała się Wam tak bardzo jak mi, można ją aktualnie nabyć w Paatalu :)
Gdzie kupić? Paatal
Za ile? 6,19pln / 100ml
Czytaj Więcej
24 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.