Makijaż: zielona limonka



Zieleń na powiekach nie dla zielonookich? A kto powiedział że nie warto łamać zasad! Zieleń często u mnie gości, mimo tego samego odcienia tęczówki. W połączeniu z żółcią mamy iście letnie zestawienie, idealne na letnią imprezę (albo i na co dzień, a co!)


face: 
- podkład KOBO [recenzja]
- korektor Annabelle minerals 
- policzki: Natural powder blush Sally Hansen 

eyes: 
- baza pod cienie Hean [recenzja]
- cienie z paletki Sleek Curacao, Original
- eyeliner Wibo 
- tusz do rzęs Maybelline Rocket Volume

lips:
- Maybelline moisture extreme g100 chestnut [recenzja]


Jak się podoba? Piszcie koniecznie :) 

---------------------------------------------------------------------------------------------
Aktualnie do 24.08 wyleguję się nad polskim Bałtykiem:) Chcesz być na bieżąco? Chcesz się skontaktować? Złapiesz mnie na Facebooku
Czytaj Więcej
18 Komentarze

TAG: Moja wakacyjno-wyjazdowa kosmetyczka!



Choć bardzo się starałam zminimalizować mój ekwipunek kosmetyczny, to i tak wyszło tego mnóstwo.... Wiem, to już choroba, kosmetyki to całe moje życie :D haha
Zapraszam do małego przeglądu co wzięłam ze sobą na 14 dniowy wyjazd nad morze :)


1 - postawiłam na klasyk i uniwersalizm, Au Naturel ze Sleeka jedzie ze mną
2 - mąka ziemniaczana w roli pudru i fixera, ale o tym na blogu później.. :)
3 - baza pod cienie bez której niema makijażu oka, no!
4 - dwa osobne cienie - KOBO i Catrice, są uniwersalne i dobrze wyglądają solo ;)
5 - usta - pomadka nawilżająca z Wibo (trzeba ją zużyć, ma dość krzykliwy kolor jak dla mnie więc wakacyjna aura jest jak najbardziej na miejscu) no i Carmex, SPF15 przyda się na plażę :)
6 - eyeliner i tusz do rzęs, no co tu dużo komentować :)
7 - garść próbek
8 - kremy do twarzy - odlewka matującego z Marizy oraz miniaturki z Phenome
9 - podkład matujący oraz korektor z Annabelle
10 - róż/bronzer, już zmasakrowany ale służy dzielnie, i zajmuje mało miejsca :)


1 - filtr na twarz SPF 30, poprzednia notka jest o nim
2 - spray/przyspieszacz z Ziaji (kocham jego zapach)
3 - filtr do ciała, SPF 6 (chcę złapać trochę słonka:D)
4 - balsam po opalaniu - w zeszłym roku sprawdził się bardzo dobrze


1 - mój szampon numer jeden od dłuższego czasu. Dodatkowo ma filtry UV (podobno^^) więc akurat jak znalazł
2 - odżywka, nowość u mnie, zapach zniewalający :3


1 - żel pod prysznic, tu ISANA
2 - kuracja Joanna rzepa, będziemy wcierać :)
3 - miniaturka pianki do twarzy La Roche Posay
4 - płyn micelarny BeBeauty
5 - odlewka zmywacza do paznokci Isana :)


1 - miniaturka z ShinyBox - balsam po opalaniu Lavera
2 - miniaturka z ShibyBox - filtr SPF 15, Lancaster  (wystarczy pewnie na jeden raz :D)
3 - miniaturka filtru SPF 50+ La Roche Posay (ta nowa, "sucha" wersja) jestem go szalenie ciekawa (również na jedną aplikację) :D


1 - pędzel do podkładu Hakuro H51
2 - pędzelki do makijażu oka
3 - pędzel do różu Ecotools (również sprawdzi się do pudru)

Ominęłam pastę do zębów, szczotkę do włosów, dezodorant, lakiery do paznokci, preparat przeciw komarom... :D
Sporo tego, wiem :D
A jak jest u Was? Możecie się obejść bez większości swoich kosmetyków czy wozicie wszystko ze sobą?:D


---------------------------------------------------------------------------------------------
Aktualnie do 24.08 wyleguję się nad polskim Bałtykiem:) Chcesz być na bieżąco? Chcesz się skontaktować? Złapiesz mnie na Facebooku
Czytaj Więcej
16 Komentarze

Tani filtr na twarz? Bielenda Bikini ochronny krem z filtrem SPF 30 skóra tłusta i mieszana


Produkt: ochronny krem  do twarzy SPF 30 skóra tłusta i mieszana
Producent: Bielenda
Działanie:
  • ma wyjątkową lekką i nietłustą konsystencję
  • wzmacnia ochronę przed podrażnieniami i poparzeniami słonecznymi
  • nie zatyka porów, łagodzi zmiany trądzikowe
  • przeciwdziała nadmiernemu wysuszeniu skóry i utracie wody z naskórka
  • zapobiega powstawaniu przebarwień spowodowanych słońcem – chroni przed fotostarzeniem
  • wspomaga ochronę anti-age i opóźnia procesy starzenia się skóry
  • intensywnie nawilża, poprawia jędrność i elastyczność skóry

Produkt wielosezonowy i wielozadaniowy – ochrona skóry twarzy latem na plaży, zimą w górach oraz jako city bloker.

Linia BIKINI zawiera KWAS HIALURONOWY jako główny składnik serii. Wykazuje działanie silnie nawilżające i ochronę anti-age na poziomie komórkowym. Linia polecana przez dermatologów.


Opakowanie: Krem zamknięty jest w miękkiej tubce z klapką. Bardzo higieniczne i wygodne rozwiązanie :) Dodatkowym plusem jest to, że po skończeniu kremu można go rozciąć i wydobyć do ostatniej kropelki.

Konsystencja: Dość treściwa, jednak gdy nałożymy go odpowiednią ilość wchłania się dobrze, przy czym naprawdę nie bieli skóry :) 

Po wchłonięciu błyszczy się, jednak nie jest to takie mocne jak w przypadku innych kremów z filtrami, których dotychczas używałam. Co ważniejsze, naprawdę dobrze współpracuje z makijażem!


Chcecie spróbować filtrowania się na co dzień, ale nie chcecie od razu wydawać majątku na LRP, Vichy czy Biodermę? Ten krem wydaje się być naprawdę dobrym początkiem, jak i nie pięć razy tańszą alternatywą :) 

Krem jest bardzo wydajny, przedstawiona wyżej kropka (no może nieco większa) wystarcza na pokrycie całej buźki.

A jak z ochroną słoneczną? Ja nie celuję w faktor 50, bo zwyczajnie nie czuję takiej potrzeby. SPF 30 jest dla mnie wystarczający. 
Za każdym razem, kiedy przebywałam cały dzień na słońcu, a miałam posmarowaną nim buźkę i dekolt nie doznałam prawie żadnego zbrązowienia skóry :D Czyli można by rzec, że chroni, nawet bardzo dobrze :) 

Czy obietnice producenta zostały spełnione? Owszem! Faktycznie nawilża, chroni przed promieniowaniem, nie zapchał mi porów, nadaje się pod makijaż.
Jedynie nie zauważyłam poprawy stanu skóry, no ale nie można mieć wszystkiego, prawda?

Cena: 9,99pln / 50ml (bez promocji widziałam go za ok 13pln) 

A czym Wy się filtrujecie?:) Stosujecie filtry na twarz tylko w okresie letnim czy w pozostałe dni roku również? :) 

---------------------------------------------------------------------------------------------
Aktualnie do 24.08 wyleguję się nad polskim Bałtykiem:) Chcesz być na bieżąco? Chcesz się skontaktować? Złapiesz mnie na Facebooku
Czytaj Więcej
15 Komentarze

Garść nowości, reanimacja włosów..;)

 Jestem kilka dni przed wyjazdem nad morze. Musiałam uzupełnić szafę jak i kosmetyczkę w kilka niezbędników :)
Zakupy zostały poczynione w przeciągu dwóch tygodni :)


Radziłam się Was na Facebooku odnośnie odżywek do paznokci. Sama w niedawnym czasie testowałam Nail Tek'a, który po sukcesie poleciał dalej, do Panny Mii. Pisałam że nie chcę Eveline, ale z racji że nic ciekawszego nie dostałam stacjonarnie (a nie mam czasu już zamówić) zadowoliłam się SOS dla kruchych i łamliwych paznokci z Eveline. Niestety jeden paznokieć mi się złamał to i reszta poleciała.. zresztą na pewno doskonale to znacie :)

W końcu też sięgnęłam po sławną odżywkę Ultra Doux olejek z awokado i masło karite z Ganiera. Na pewno w 100% się sprawdzi nad morzem:)


Od kilku miesięcy strasznie wypadają mi włosy :( Zrobiłam badania, niby wszystko w porządku... Tym razem postanowiłam spróbować kuracji wzmacniającej Rzepa od Joanny. Btw - w mojej mieście nigdzie nie mogłam jej dostać stacjonarnie, no wtf.... Dopiero złożyłam zamówienie na doz.pl (dostawa do wybranej apteki)
Kliknęłam też skrzyp polny z pokrzywą w tabletkach (tani jak barszcz - niewiele ponad 6zł za 100kapsułek)
Zamierzam nad morzem nieco wzmocnić te moje kłaczki :D


Ostatnia wizyta w Galerii Krakowskiej również zaowocowała w kilka fatałaszków. Tutaj bardzo krótko - SWETEREK skradł moje serce no i nie mogłam go nie wziąć :)))


Królik z napisem "waiting for friday" również wrócił ze mną do domu :)
A bluzeczka z przedłużanym tyłem i przezroczystymi ramionami przywieziona z Zakopanego! Oczarowała mnie, swoją prostotą, kolorem (nie trudno zauważyć jaki ze mnie freak niebieskiego:)) no i tymi wstawkami;)


Strój kąpielowy to nieodzowny element każdorazowej wyprawy nad morze. Zeszłoroczny okazał się za duży (;D) więc kupno było dla mnie priorytetem.
Udało mi się wyszukać fajne figi w Croppie za 19,90. Biustonosze sieciówkowe rzadko kiedy pasują na mnie i są fajne na tyle, bym się dobrze czuła na plaży.
Udało mi się w Chińskim markecie dorwać taki biustonosz, nie wygladajacy jak bielizna :) Z kroju jestem zadowolona no i bardzo dobrze trzyma wszystko na miejscu, co dla mnie jest ważne :)

Bluzka w formie samej koronki to coś nowego dla mnie, dlatego jak ją zobaczyłam w H&M za całe 10zł wzięłam bez zastanowienia :) Super sprawdza się i na czarne topy, jak i założyć na ten pstrokaty biustonosz/strój :D:)


Trochę kolorówkowego zachciejstwa.... :) Oba kupione po dyskontowych cenach, także nie czuję się winna :D
- eyeliner w żelu - wciąż się uczę go aplikować (dla fana linerów w płynie to nie lada wyzwanie!)
- cień z Catrice - aaaa, no bo jeszcze nie miałam żadnego z tej firmy, a że wykończenie ma ciekawe (kolor jasny khaki, metaliczny - wyglada cudnie solo!) to żal było nie wziąć (za całe 3,99) :)

-------------------------------------------
Kochane, już w piątek wyjeżdżam. Kierunek - Jastrzębia Góra! Na całe 2 tygodnie :) 
Liczę, że uda mi się złapać trochę słońca, haha :D 

Notki będą się pojawiały, napiszę coś dla Was, by nie wiało tu pustkami. Postaram się również odpisywać na komentarze oraz bywać u Was;) 
Ściskam! 
Czytaj Więcej
23 Komentarze

Zadbaj o okolice oczu... z BeautyFace


Produkt: Wygładzające płatki pod oczy przeciw cieniom i opuchliźnie
Producent: Beauty Face
Opis: Hydrożelowe płatki pod oczy na bazie naturalnego kolagenu morskiego, z dodatkiem 24 K złota, kwasu hialuronowego oraz kompleksu peptydowego o silnym działaniu przeciwzmarszczkowym, liftingującym odraz obudowującym skórę.

Przeznaczenie: skóra w każdym wieku, zmęczona, szara, z cieniami, opuchliznami.

Składniki aktywne: naturalny kolagen morski, kwas hialuronowy, skondensowany ekstrakt perłowy, Witamina C, wyciąg z lukrecji, gliceryna.


Moja opinia: Płatki pod oczy to naprawdę genialny wynalazek! Po mojej pierwszej próbie z tymi cudami, którą opisałam Wam TUTAJ naprawdę zrozumiałam że te niepozorne żelki są w stanie pomóc nam, kobietkom w walce jak i profilaktyce z cieniami pod oczami. 
Ale tym razem, w tej recenzji chciałabym się skupić na nawilżeniu, które te płatki również obiecują. W końcu panujące lato, UPAŁ, oraz nieznośne słońce daje nam nieźle w kość! 
Po całym dniu opalania moja buźka woła pić, a najbardziej to okolice pod oczami. Ten obszar jest pokryty najcieńszą warstwą skóry na całej naszej twarzy, dlatego tam właśnie najbardziej odczuwamy wysuszenie. 

Na każdy wakacyjny wypad powinnyśmy zabrać ze sobą te płatki! 20 minut relaksu (w końcu tak przyjemnie chłodzą...:) i nasza skóra nam podziękuje.


Płatki są naprawdę wygodne w użyciu, dostajemy je na plastikowej tacce. Same żelki idealnie przylegają do skóry, nie zsuwają się - czyli możemy spokojnie paradować z nimi po domu:) 
Rozrzedzony żel, w których są skąpane płatki to bardzo silny nawilżacz - resztą płynu wysmarowałam odwodnioną buźkę i na drugi dzień zdecydowanie lepiej wyglądała :) 

Jak za taką cenę naprawdę warto je wypróbować. Obecnie w sklepie Beauty Face są na promocji po 6,99pln
(Warto też śledzić ich Fan Page - bardzo często ogłaszane są obniżki i promocje:) 


A tak płatki wyglądają na oku! 
(wrzucam fotkę moich wcześniejszych płatków, gdyż te obecne są transparentne
 i prawie ich nie było widać na skórze:) 
Po aplikacji produktu, okolice oczu dość wyraźnie się rozjaśniły, a i opuchlizna się zmniejszyła. Wyczuwalne jest również dogłębne nawilżenie, o które nam tak bardzo się rozchodzi w tym gorącym okresie.. :))

A Wy jak dbacie o skórę twarzy latem?
Czytaj Więcej
16 Komentarze

DIY: nowe życie t-shirtu!


Bardzo dawno nie było nic z tematyki DIY, a przecież tak bardzo ją wszyscy uwielbiają (ze mną na czele:))
Postaram się częściej coś tu podrzucać! Przechodząc do meritum dzisiejszego wywodu, oto co udało mi się stworzyć :)
Stary biały t-shirt miał iść na straty przez swój kolor (no nie oszukujmy się, ile czasu biała koszulka jest naprawdę biała:D) Wpadłam na pomysł by zaopatrzyć się w barwnik do tkanin. Więcej planów na ten ciuszek nie miałam.
Uwielbiam dawać ciuchom nowe życie! Chętnie siadam za maszyną by coś przeszyć, zwęzić, skrócić, nie powiem by to wyglądało jak spod maszyny mistrza, ale jak na moje skromne potrzeby... :)

w co się zaopatrzyłam? 
barwnik, dorwałam go w lokalnym sklepie chemicznym. Koszt za torebeczkę 2zł :) Jak widać zostało mi go jeszcze dość sporo, myśle że spokojnie wystarczy na jeszcze jedną 'zabawę' :)

pamiętacie gazety typu Bravo? Ja byłam kiedyś ich całkiem wierną fanką!:D Uchwała się u mnie aplikacja-naprasowanka na tkaniny. Nie, spokojnie, nie naprasowałam tej czaszki na front bluzki... :D

ale po kolei.....


Chciałam nieco zaszaleć z krojem tej bluzki, stwierdziłam że bluzek pod szyję mam zdecydowanie za dużo! Wykroiłam mniej więcej półkole, zostawiłam 2centymetrowy margines by zawinąć/podszyć go pod spód.
Powiem wam, że z taką czystą bawełną wcale tak fajnie się nie walczy na maszynie! Ciągnie to się w każdą stronę, a o prostym ściegu to już w ogóle można pomarzyć (a na pewno taki laik jak ja:)))


Farbowanie! Ten krok mi się marzył, chciałam w ogóle zrobić ombre (wiem że w efekcie końcowym ombre to nie jest) ale wiecie, pierwsze koty za płoty, pierwsze farbowanie, już następnym razem będe wiedziała mniej więcej co i jak. Koniec końców efekt końcowy i tak mnie zadowala!


A tu właśnie swoją rolę miała czacha - naprasowanka :))) Powycinałam tą folię, która pozwoliła utrzymać kryształki w ryzach, rozłożyłam je (mniej więcej:D) w równych odległościach.
Trochę sceptycznie podchodziłam do tego czy te dżety faktycznie będą przyklejone (dla mnie to nadal megadziwne:D) ale faktycznie świecidełka się trzymają i mają się dobrze :)) [zobaczymy po pierwszym praniu:D]



Wakacje są, to i człowiek lubi się trochę pobawić:) Napiszcie koniecznie, jak Wam się podoba efekt końcowy :) No i czy lubicie przerabiać swoje ciuszki?:) 
Czytaj Więcej
29 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.