Z Firmoo przez wiosnę 2016 ♡



Wieloletniego okularnika nowe oprawki zawsze cieszą podwójnie! Moje dotarły już co prawda jakiś czas temu, ale zawirowania związane z moim przeniesieniem się do UK skutecznie opóźniły publikację wpisu. 

Co mogę tym razem napisać o nowych oprawkach Firmoo? Na pewno jedną sprawę: są jeszcze lepsze od poprzednich! Wybrałam ten konkretny model. Plastikowe oprawki nadal są w modzie, więc wybór nie był trudny ;) 

Gumowane zauszniki znacząco poprawiły komfort noszenia okularów - w ogóle nie zjeżdżają mi z nosa. Wymiary podane na stronie zgadzają się z rzeczywistymi, za co duży plus. 

Firmoo wprowadziło dodatkową opłatę za powłokę antyrefleksyjną - tylko $5, zatem warto się na nią skusić, zwłaszcza w dobie dzisiejszego przesiadywania przed ekranami komputerów ;)  



Dla chcących odświeżyć swoje okulary na wiosnę mam kupon zniżkowy "SAYONARA2"*
Pierwsze 10 osób*, które z niego skorzysta dostanie dowolną, darmową parę okularów wybraną z tego linku TUTAJ; zostają do pokrycia jedynie koszty przesyłki, ewentualnie właśnie powłoka antyrefleksyjna :) 

*zniżka dotyczy klientów, którzy pierwszy raz zamawiają ze strony. 
*kupon ważny jest do 10 maja 2016r. 




Jak zapatrujecie się na okulary Firmoo? :)
Czytaj Więcej
6 Komentarze

Happiness Boutique i kolczyki na każdą okazję!



Nie samymi kosmetykami człowiek żyje, a w końcu biżuteria zdobi Nas wcale nie mniej niż makijaż! Gdy odezwał się do mnie sklep Happiness Boutique z propozycją wyboru dowolnej biżuterii nie wahałam się nazbyt długo. O ile za naszyjnikami przepadam średnio (zwyczajnie nie umiem ich zestawiać w codziennym stroju... Czy któraś z Was też tak ma?;) to kolczyki wprost uwielbiam i zawsze szukam unikalnych wzorów. 





Buszując po pokaźnym asortymencie sklepu było ciężko mi się zdecydować! Mimo przepięknych statement necklaces, które królują w ostatnim czasie postawiłam na kategorię kolczyki, gdzie udało mi się znaleźć dwie perełki.

Pierwsze to srebrne, w kolorze złota asymetryczne kolczyki w kształcie zygzaków. Dość długo chodził za mną właśnie taki asymetryczny model i w końcu udało się trafić na idealny! Wyglądają dość ciekawie na uchu. Musiałam lekko dogiąć uchwyt dłuższego kolczyka by nie zsuwał się z płatka. Zygzaki wybite są drobnymi cyrkoniami, które dyskretnie dodają uroku :)




Druga para to dość pokaźne cyrkonie, które doskonale widać z daleka (nawet przy rozpuszczonych włosach). Sprawdzą się chyba w każdej stylizacji, ze względu na uniwersalny kolor jak i kształt :) Bardzo przypadły mi do gustu, zwłaszcza że właśnie takich większych kolczyków brakowało w mojej kolekcji. Dzięki dużej, plastikowej zatyczce kolczyki nie zwisają smętnie na uchu (z czym już się spotkałam z takimi większymi kolczykami) więc za to duży plus :)




Nie mam żadnych zarzutów co do jakości biżuterii. Kolczyki są starannie wykonane, nie widać niedociągnięć. Wykonane są z materiału niezawierającego niklu, który bardzo często uczula! 

Sklep oferuje program lojalnościowy dla swoich klientów - zainteresowanych tematem odsyłam do zakładki na ich stronie, gdzie jest wszystko wyjaśnione :) 

Notabene mam dla Was zniżkę - na hasło "sayonaramoose" -10% na zamówienia powyżej 19€ 
zniżka ważna do 14/05/2016 


A Wy na jaką biżuterię decydujecie się najczęściej? :)
Czytaj Więcej
7 Komentarze

Ulubione eyelinery do klasycznej czarnej kreski - Eveline i Wibo!


Kreska na oku towarzyszy mi od połowy gimnazjum. Jak to bywa na początku - wychodziło raz lepiej raz gorzej;) Jednak przyzwyczaiłam się do tego elementu makijażu na tyle, że bez kreski nad rzęsami czuję się nago. 
Moim pierwszym eyelinerem był właśnie Wibo (w wersji standardowej). Jego pędzelkiem nauczyłam się operować i szczerze powiedziawszy do tej pory to właśnie ten pędzelek sprawdza mi się najlepiej. Mimo wad (czasami potrafi się rozcapierzyć, ale wtedy wystarczy wyciąć odstający włos) pozwala stworzyć zarówno grube jak i te cienkie kreski. 

Dziś przedstawię Wam moich dwóch ulubieńców ostatnich lat, z którymi się nie rozstaję :) 

 

Wibo, Waterproof eyeliner 

Wodoodporny eyeliner z Wibo dostępny jest w jednym kolorze - czarnym. Produkt wyposażony jest w cienki pędzelek, idealny do narysowania precyzyjnej kreski.
cena: 8zł/4ml 

Ma tyle samo przeciwników, co zwolenników. Masa osób nie lubi go właśnie za pędzel czy za pękanie w ciągu dnia. Dlaczego w takim razie tak bardzo przypadł mi do gustu? Jest przede wszystkim łatwo dostępny. Kiedy potrzebuję nowego opakowania wystarczy przejść się do Rossmanna za rogiem. Jego cena to kolejny plus. Kupiony na promocji kosztuje dosłownie grosze. Ale przecież te dwie kwestie to tak naprawdę dodatek - cóż by było z tego, gdyby jakość dawała wiele do życzenia. 
To po prostu bardzo dobry eyeliner na co dzień! Kolor jest głęboki, konsystencja na tyle odpowiednia, że nie ma mowy o rozwarstwianiu. Co prawda produkt nie jest wodoodporny jak wskazuje producent, ale jego trwałość jest naprawdę dobra (w duecie z bazą pod cienie trzyma się u mnie spokojnie 9h bez uszczerbku). 


 

Eveline, Eyeliner Celebrities

Jego wyjątkowy, super cienki pędzelek stworzy na powiece, idealnie cienką i równą linię. Pozwala na skorygowanie konturu oka i nadanie mu pożądanego kształtu. Jego dwufazowa konsystencja sprawia, że jest wyjątkowo trwały i nie kruszy się nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach. Maksymalnie odporny nawet w bardzo wilgotną pogodę oraz na częste zmiany temperatury. Nie rozmazuje się, dzięki czemu makijaż wygląda świeżo i idealnie przez cały dzień. Dostępny w kolorach czarnym i brązowym.
cena: 9,50zł/4ml

Eveline pojawił się w mojej kosmetyczce stosunkowo niedawno - prawdopodobnie przy okazji jednej z pierwszych wyprzedaży w Rossmannie na -49%. Pierwszy egzemplarz który kupiłam miał bardzo niewydarzony pędzelek - na końcu jakby równo ścięty i bardzo trudny do wyrysowania cienkiej jaskółki. Po jakimś czasie znów go kupiłam i już tego problemu nie było, zatem podejrzewam że po prostu trafiłam na wadliwą sztukę. 
Co do samej formuły: jest jeszcze lepsza niż ta w Wibo. Eveline używam wtedy, gdy wiem że będę potrzebować nienagannego wyglądu przez minimum 14h. Tusz zasycha dość szybko, więc potrzeba wprawionej ręki. Formuła jest nie za rzadka, dobrze się z nią współpracuje. 
Nie ma mowy o rozmazywaniu się (od deszczu czy łez) zatem na tą chwilę to mój must have na trudne warunki;)




Oba eyelinery sprawdzają się u mnie rewelacyjnie i wiem, że będę do nich wracać. Stosunek ceny do jakości jest świetny, a to kolejny plus:) 
Epizody z eyelinerami w pisaku czy żelu były u mnie krótkie i bez większej miłości. Wychodzi na to, że sprawdza mi się to, co na samym początku mojej przygody z makijażem;) 

A jak jest z tymi kreskami u Was? Malujecie je na co dzień czy tylko od większej okazji? :) 
Podeślijcie mi też Wasze ulubione eyelinery!
Czytaj Więcej
18 Komentarze
Obsługiwane przez usługę Blogger.